niedziela, 13 stycznia 2013

Rozdział 16

Była godzina 14:32. Nikt nie wiedział gdzie jest Ada. Chaiałam na spokojnie przyjechać na lotnisko by bez żadnych spóźnień być na samolot. Z czasem rodzice dziewczyny też zaczęli się denerwować jej zniknięciem. Nikt nie zauwazył kiedy dziewczyna wyszła ani nikt nie wiedział gdzie. Jedyny pomysł jaki przychodził mi do głowy to chłopaki. Zadzwoniłam do Liam'a, w końcu to w nim się dziewczyna podkochiwała i on był tak zwanym Daddy'm bo był tym najspokojniejszym i najbardziej odpowiedzialnym. Pierwszy sygnał... drugi... odebrał !
- Liam !
- nie krzycz tak przy teleonie
- jest tam Ada ?
- nie ma jej ale była
- a wiesz gdzie poszła?
- wzięła Niall'a i pojechali na lotnisko. Podobno wyjeżdżasz. Czemu tak szybko ?
- muszę nie chcę by przez wyjazd tutaj moje plany się zmieniły
- dobrze rozumie. Jeśli kiedyś będziesz w Londynie lub okolicy wpadnij
- nie ma sprawy pożegnaj wszystkich ode mnie
- może sama to zrobisz ? możemy przyjechac na lotnisko
- Li nie lubie pożegnań
- rozumie - dopiero teraz do mnie dotarło, że zostawiam tu swoich jedynych i prawdziwych przyjaciół. Że zostawiam Andy'ego bez słówa pożegnania. Bez niczego. Nie wiedziałam czy zadzwonić czy nie. 15 minut się ze sobą przekomarzałam aż w końcu wybrałam jego numer. Na sam jego głos sparaliżowało mnie
- Beth ? - nic nie mówiłam - Beata ?
- tak - otrząsnęłam się
- coś się stało ?
- ehh ... jak ci to powiedzieć czy mogłbyś być za 10 minut u mnie ?
- jasne ale czy stało się coś ? - pytał w niepokojem w głosie 
- opowiem ci na miejscu - powiedziałam po czym rozłączyłam się. Nie miałam sił na rozmowe przez telefon. Musiałam powiedzieć mu to w cztery oczy. On i Josh byli moimi najlepszymi przyjaciółmi. Jedynymi z tych pierwszych którzy byli prawidzi. Reszta była zawsze tylkol po to bo chcieli coś ode mnie. Była pewna Karolina ale ona przyjaźniła się ze mną tylko dlatego że wyglądała przy mnie jak modelka. Agnieszka ? przyjaźniła się nie wiem czemu ale gdy tylko znalazła "chłopaka", który po roku ją zostawił skończyła się przyjaźń. Zawsze tak było przyjaźń na krótki okres. Czułam się jak nie raz czuje się chłopak którego dziewczyny zostawiają bo znalazły innego. To było dołujące. A teraz? mąsra ja zostawiam ich tak jak kiedyś to robili inni. Wiem, że nie powinnam tego robić, ale gdy byłam tak raniona postanowiłam że teraz będę tylko ja. I tu znów łamie zasade. Jestem beznadziejna. Pierw dawałam się wykorzystywać a teraz łamie zasady które sobie sama stworzyłam a w dodatku ranię tych którzy pokochali mnie za to jaka jestem. Usłyszałam dzwonek, podeszłam do drzwi i otworzyłam. Gdy zobaczyłam przyjaciela popłakałam sie na co on bez pytań mnie pytulił
- chodź - złapałam go do pokoju. Pustego pokoju. Żadnych moich rzeczy tylko walizka stojąca na środku
- wyjeżdżasz?
- tak - powiedziałam siadając na łóżku
- gdzie ? kiedy wrócisz ?
- do Nowego Yorku i nie wiem kiedy wróce
- musisz?
- musze
- chodź tu - powiedział chłopak po czym przytulił mnie
- dzwoń nawet w nocy
- dobrze
- mogę cie odwieźć ?
- nie lubie pożegnań
- a ja nie lubie jak przyjaciele wyjeżdżają
- no dobrze - powiedziałam po czym ciągnąc za sobą walizkę zeszłam na dół gdzie pożegnałam się i wyszłam. Andy jak zawsze przyjechał autem. Mieszkał całkiem blisko, ale i tak musiał poszpanować nowym samochodem, który zakupił. Wsadziłam walizkę na tylne siedzenie a sama usiadłam na miejscu pasażera obok kierowcy. Chłopak ruszył. Wszystko zostawiłam w tyle. Zaczynałam kolejną przygode w innym mieście. Na nowym kontynencie. Gdy dojechałam na lotnisko moje ciało mimowolnie się spieło. Po chwili jednak unormalizowałam się i wyszłam z samochodu. Andy wziął moją walizkę a ja ruszyłam do kasy po bilet. Był zapłacony tylko musiałam go odebrać. Gdy jednak doszłam do bramki zobaczyłam Niall'a i Adę. Musiałam przejść przez bramkę inaczej nie wejdę do samolotu. Ruszyłam z przyjacielem w kierunku odprawy 

- Beth - powiedział Niall zbliżając się do mnie

- nie Niall muszę - złapał mnie za rękę próbując mnie zatrzymać - Niall 
- daj mi 10 minut - spojrzał na zegarek - masz jeszcze godzinę czasu - spojrzałam na niego. Nie wiedziałam co zrobić, gdy patrzałam na niego przypominał mi się wczorajszy pocałunek a gdy nie patrzałam czułam na sobie jego wzrok

- dobrze - westchnęłam - 10 minut - mimowolnie ruszyłam z nim na krzesełka stojące w pobliżu 
- dlaczego wyjeżdżasz ? - spojrzał na mnie
- nie patrz tak to boli

- nie zmieniaj tematu
- wyjeżdżam bo nie mogę pozwolić się sobie zakochać rozumiesz? Miałam plany. Nie chciałam się zakochać chciałam po prostu spełnić swoje marzenia, chciałam zobaczyć świat a nie zostać kura domową niczym moja mama chciałam być kimś kogo ja stowrze a nie kimś kogo stworzy moja mama. Zostając tu będę kimś kogo stworzą inni a ja chce być wolna zwiedzać 
- przecież jeśli tu zostaniesz możesz jeździć w nami w trasy 
- Niall, ja nie chcę jeździć za wasze pieniądze i siedzieć wam na karku 
- Beth proszę 
- Niall ja też prosze
- Beata - powiedział to z trudem - kurwa mać kiedy zrozumiesz że ja cie kocham ! - krzyknął po czym bez słów pocałował mnie. Podobało mi się to ale nie dałam się tym razem ponieść chwili. Odsunęłam się

- 10 minut minęło - wstałam, po czym podeszłam do Andy'ego i Ady 

- ja już musze iść - gdy skończyłam przytuliłam przyjaciół i ruszyłam do odprawy. Pół godziny spędziłam w samotności. Rozmyślałam gdzie się zatrzymam. Gdzie zamieszkam. Włączyłam laptopa i zaczęłam szukać wolnych pokoi. Znalazłam pokój u jakiejś starszej kobiety. Wynajmowała go za niedużą cenę. Od razu zadzwoniłam do niej
- Halo ? 
- Dzień Dobry ja w sprawie pokoju 
- ahh tak mam do wynajęcia za 40 dolarów za tydzień 
- biorę - powiedziałam uradowana 
- kiedy dziecko przyjedziesz ?
- dzisiaj za jakieś 3-4 godziny
- a więc będę czekać adres jest podany w ogłoszeniu 
- dobrze to do zobaczenia
- do zobaczenia - rozłączyłam się po czym usłyszałam że mój samolot za niedługo odlatuje. Wzięłam plecak po czym ruszyłam do wejścia...


______
Postaraliście się wiec dodaję rozdział. Mam nadzieje że się podoba i ocenicie go w komentarzach ♥

Rozdział 15

Kolacja jak zwykle przy dwójce przyjaciół przeistoczyła się w walkę na jedzenie z tą różnicą, że była zminimalizowana. Niall nie chciał by jedzenie się zmarnowalo ( czyli jadł w locie ), a ja żeby nie nabrudzić za bardzo. Kolacją miały być zwykłe kanapki z szynką, serem, pomidorem i ogórkiem. Nie ważne, że 2/3 produktów zostały zjedzone. Ważniejsze, że kolacja smakowała pomimo tego, że nie jedna kanapka wyglądała masakrycznie

- a wtedy Ada zaczęła uciekać i piszczeć że krowy jedzą ludzi - pan marek opowiadał nam śmieszną sytuacje gdy dwa lata temu byli na wsi w polsce w odwiedzinach u rodziny. Ada podobno uwielbiała krowy a gdy chciała jedną pogłaskać ta chciała ją ugryźć i dziewczyna od tego momentu boi się ich. Całą kolację małżeństwo opowiadało ciekawe historie z ich życia. Uśmialiśmy się jak nigdy
- to moze ja już pójdę - powiedział Niall, gdy na zegarze wybiła 20 
- zostań jeszcze - pani Marta ( nie pamietam czy wczesniej podawałam imie mamy Ady czy nie a także czy opisywałam ją jeśli tak to wybaczcie ) starała się przytrzymać chłopaka w domu dłużej. Nie dziwie się od kiedy ją poznałam była miła dla wszystkich. Nigdy się nie denerwowała, nie krzyczała. Raz tylko uniosła się na Adę gdy ta bez pozwolenia wyszła na noc do znajomej. Nigdy więcej nie widziałam złości na jej pięknej twarzy. Tak była piękna. Połączenie Jenifer Aniston i Jenifer Garner za czasów Dirty Dancing. Pomimo swojego wieku trzymała się jak 27 latka. Była pięknie szczupła i w dodatku zawsze modnie ubrana. Nie wiem czym zajmowali się rodzice Ady ale zawsze mieli na wszystko pieniądze i tu także nie rozumie po co dawali pokój do wynajmu. Ale zresztą to nie ważne. Najważniejsze ze stali sie moją nową rodziną na którą mogłam liczyć zawsze
- niestety, ale musze iść chłopcy chcą zrobić wieczór filmowy 
- dobrze wiec nie zatrzymuje - chłoopak wstał od stołu po czym zaprowadziłam go do drzwi 

- dzięki za miły dzień - powiedziałam opierając się o ścianę 
- ja też - powiedział uśmiechając się. Otwarł lekko drzwi i zbliżył się do mnie niebezpiecznie blisko. Spojrzałam na niego i drzwi ale chłopak niezniechęcił się. Spojrzał na moje usta i z uśmiechem na ustach pocałował mnie. Nie chciałam odwzajemnić pocałunku. Na początku. Na początku się opierałam ale z sekundy na sekundę zaczęło mi się to podabać. Poddawałam się. Odwzajemniłam pocałunek. Chłopak objął mnie w talii a ja zawiesiłam ręce na jego szyi i zaczęłam pogłębiać pocałunek. Jednak musiałam się opamiętać. Odsunęłam się 
- wybacz ale nie mogę - chłopak miał zszokowaną mine - mam plany, chcę jechac dalej. Nie zostanę tu na długo 

- Beth 
- Niall nie utrudniaj - powiedziałam po czym chłopak przybity wyszedł.( w tym momencie najlepiej puścić Ed Sheeran - Give me love ) Ja oparłam się o drzwi, a opuszkami palców dotknęłam ust. Wciąż czułam to ciepło, te usta, te namiętność jaką starał się mi przekazać. A ja co? Przerwałam to. Miliony fanek na świecie zapewne porzuciło by plany dla niego, ale ja nie po to wyjechałam by teraz się poddawać. Miałam zwiedzać świat. A gdy moje pragnienie poznawania świata wygaśnie dopiero wtedy mogę pozwolić sobie na miłość. Powoli zjeżdżałam po drzwiach na ziemię, aż usiadłam. Poczułam na policzku mokra ciecz spływającą z moich oczu. Zaczełam płakać. Sama na swoje życzenie łamałam sobie serce. Nie musiałam tego robić. Moje myśli same z sobą się plątały. Wstałam i pobiegłam na górę. Włączyłam Laptop i złapałam portfel. W nim było 264 funty. Gdy komputer się załączył weszłam na stronkę bankui w którym mam konto. 2,487 funtów. Stwierdziłam, że musze zrobić to teraz póki nie wplątałam się w to do końca. Zamówiłam bilet na samolot do Nowego Yorku. Jutro godzina 16 mam lot. Zamknęłam komputer i położyłam się po czym zaczęłam płakać w poduszkę. Gdy już się uspokoiłam zmyłam makijaż i ruszyłam na dół
- jutro wyjeżdżam - powiedziałam wchodząc do salonu. Małżeństwo siedziało wtulone w siebie a Ada siedziała na fotelu i robiła coś na telefonie
- Beata dlaczego ?- spytała pani Marta

- już od dłuższego czasu chciałam ruszyć dalej. Tylko jakoś nie miałam motywacji
- jeśli już musisz a o której ? - spytał pan Marek 
- o 16 
- myślałam że zostaniesz z nami! że jesteś moją przyjaciółką! - krzyknęła Ada i z płaczem wybiegła 
- Ada... - powiedziałam do dziewczyny lecz ta nie zareagowała
- potrzebuje czasu - powiedziała pani Marta wstajac - wrócisz kiedyś do Londynu?

- jeśli będę miała gdzie 
- skarbie ten pokój będzie na ciebie zawsze czekać - powiedziała po czym przytuliła mnie. Czułam się jakbym przytulała matkę. Ale taką która mnie kocha i której naprawdę na mnie zależy
- dziękuję - przytuliłam kobietę 
- powiedz tylko kiedy będziesz chciała. Nasz dom będzie zawsze twoim domem - powiedział pan Marek po czym także i on mnie przytulił


- Ada idziesz z nami ? - powiedziałam lekko pukając do pokoju dziewczyny. Odpowiedziała mi głucha cisza. Dziewczyny nie było w pokoju. Zaczęłam jej szukać ale niestety na próżno. Dziewczyny nigdzie nie było. Gdy dzwoniłam do niej ta miała wyłączyony telefon. Zaczęłam się martwić...


__________________

Wiem trochę krótki rozdział ale jeśli postaracie się w komentarzach to możliwe że dodam dzisiaj jeszcze jeden ♥

;) 

sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 14

- Hej - powiedział chłopak całując mnie w policzek. Czasem nie dowierzam że znam chłopaka o którym kiedyś mogłam tylko pomarzyć. Tak mogłam pomarzyć. Mogłam. Już nie mogę bo to się dzieje pamietam jakby to było wczoraj ...

- No ja jade do Huberta. Tam masz naczynia nie umyte weź to pomyj za mnie bo ja już nie dam rady. No i zapomniała bym - powiedziała wchodząc do salonu który był jednocześnie jej pokojem - weź tu posprzątaj patrz jaki burdel a w poniedziałek babcia przycjodzi żeby Bartka zaprowadzić do przedszkola - hahh cała mama nie zapominajmy o tym jakże drobnym szczegole jakim było to że jechała tam w piątek a wracała w niedziele wieczorem i zawsze była na tyle zmęczona by wszystkie swoje obowiązki na mnie zrzucać. Byłam wykorzystywana przez matke na każdy możliwy sposób a ona myślała, że tak powinno być. Nie raz się buntowałam ale nie przynosiło to żadnych efektów. Chciałam by to co się dzieje, kiedyś się skończyło. Jedynie ta myśl. Myśl, że kiedyś sie stąd wyrwę i będę żyć tak jak ja marze. Wiem że czasem marzenia się nie spełniają ale ktoś kiedyś powiedział że jeśli mocno się w to wierzy. Ja w to wierzę i to mocno 
- no dobra - powiedziałam po czym mama wyszła z domu a ja zostałam sama z gigantycznym bałaganem, który miałam ogarnąć w dodatku musiałam jeszcze nauczyć sie na poniedziałkowy sprawdzian nie zapominając że co niedzielę musiałam jechać do ojczyma na obiad. A wyglądało to tak że przyjeżdżałam tam o 14 a wracałam o 20. Dla niej obiad to było coś w stylu ona wszystko zrobi wszystko wysprząta ale gdy wróci do domu jest już wielce zmęczona bo jak to się ona nie narobiła. Nie ważne że w domu nic nie zrobiła. Zawsze twierdziła, że ona jest najbardziej poszkodowana i ją to nie interesuje. Mam to zrobić i tyle. To mnie zawsze raniło. Nie traktowała mnie jak córkę tylko jak sprzątaczkę a tak być nie powinno. Nie byłam nią a zasługiwałam na traktowanie jak córkę. Ale niestety ona z czasem zgubiła gdzieś poczucie granicy między obowiązkami córki a wykorzystywaniem. Nic na to nie poradzę muszę z tym żyć


-Słuchasz mnie? - powiedział blondynek machając mi ręką przed twarzą
- wybacz - otrząsłam się i uśmiechnęłam do chłopaka - co mówiłeś
- że jestem ciekaw czy masz jakiś pomysł jak wykorzystać ten dzień
- powiem ci, że nie mam żadnego
- przygotowałem się na to - wytknął mi język - idziemy do wesołego miasteczka - powiedział uradowany pokazując aparat na zębach. Mówiłam już wam że nawet ten aparat sprawi że kosci w moich nogach zanikając niczym w Harry potter i Komnata Tajemnic i nie kontroluję swojego ciała przez co często robię z siebie idiotkę. Szybkim krokiem poszłam się przebrać, bo niestety ubrania które miałam na sobie nie pasowały do wesołego miasteczka. Na takie wypady wolę bardziej luźne stroje. Natapirowałam jeszcze sobie trochę włosy, poprawiłam makijaż i pobiegłam do chłopaka
- muślałem że korzenie zapuszczę
- to miałabym przystojną roślinkę w domu - zaśmiałam się i wyszłam z chłopakiem z domu. Całą drogę śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Niestety musieliśmy iść jakimiś mało znanymi uliczkami bo Niall nie chciał by paparazzi zniszczyli nam ten dzień. Gdy tylko zobaczyłam w oddali karuzele i inne atrakcje na moich ustach pojawił się gigantyczny uśmiech. Dawno nie byłam w wesołym miasteczku. Zawsze było coś co mi przeszkadzało iść w owe miejsce. Pieniądze i czas to były główne tego powody. A teraz, gdy zarobiłam trochę pieniędzy mogłam sobie pozwolić na wejście do takiego miejsca. A aczas już nie był przeszkodą gdyż miałam go w nadmiarze
- Zapraszam - powiedział chłopak przepuszczając mnie przez bramkę
- Niall czekaj nie zapłaciłam
- dzisiaj ja stawiam
- nie
- czemu?
- nie chce by ktoś pomyślał, że zaprzyjaźniłam się z tobą dla pieniędzy
- tak nie jest a po drugie to nie ty prawie mnie utopiłaś tylko to ja prawie ciebie więc teraz masz prawo do tego by się dobrze bawić i nie martwić o nic
- ale ...
- żadnego ale wchodzimy - powiedział po czym wciągnął mnie do wesołego miasteczka. Widok zapierał dech w piersiach. Chorzowskie wesołe miasteczko mogło się przy tym skryć. Tu było obłędnie. Te karuzele, to wszystko było niesamowite w dodatku dwa razy większe od tych, które znałam
- to na co masz w pierwszej kolejności ochotę? - powiedział chłopak uśmiechając się
- może rollercoaster ? - poruszyłam brwiami chcąc zachęcić chłopaka. Wiem to było dziwne ale co mi szkodzi, nikt na tym świecie nie jest całkowicie normalny, a zwłaszcza chłopcy z 1D. 5 dzieci które urwały się z afrykańskiego buszu i rozwalają psychikę milionów dziewczyn na świecie
- no nie wiem nie wiem
- niall
- chodź - zaśmiał się i biegiem ruszyliśmy na jedną najlepszych i najbardziej zakręconych karuzeli mojego życia. 10 minutowa przejażdżka która zagwarantowała mi niezłe kręcenie w głowie i początki odruchów wymiotnych. Ale nie będę sobie robićrzypału więc staram się nie zwrócić tych frytek i lodów które podczas drogi Niall wcisnął mi siłą. Nie byłam głodna ale chłopak do mnie " jedz bo wyglądasz jakby cie całe życie głodzili" tak Horan trafiłeś. Tylko że co najśmnieszniejsze moja waga to nicałe 70 kg. Chłopak chyba powinien nosić okulary. A co najzabawniejsze to siedzieliśmy na samym przodzie. Wszystkie wrażenia razy 14654674654
- i jak ?- powiedział przeczesując włosy
- woooo - powiedziałam starając się ustać prosto - nieżleeee
- właśnie widzę - zaczął się niekontrolowanie śmiać. Tak naprawdę to było takie śmieszne. Dziewczyna, której niedobrze i nie potrafi ustać prosto. To takie zabawne no naprawdę
- głupek - powiedziałąm zmierzając do najbliższej ławki baaaardzo chwiejnym krokiem
- zaraz się wywalisz - powiedział łapiąc mnie w pasie i pomagając dojść do ławki
- serio a ja myślałam, że latać będę - wytknęłam mu język
- gdzie masz skrzydła - zaczął patrzać na moje plecy szukając ich dłonią. Czułam jak przechodzą mnie delikatne dreszcze od jego dotyku. Ten chłopak tak na mnie działał
- dobra chodź dalej bo jeszcze od tego siedzenia będę mieć płasko-dupie
- co ?- spojrzał na mnie z miną typu " WFT?!"
- widzisz te seksowne pośladki - powiedziałam już pewniej wstając - to pośladek a i b oba są zajebiście okrągłe i nie chce zeby były zajebiście płaskie od siedzenia na nich rozumiesz?
-aaaaaaaaaa- przeciągnał samogłoskę robiąc z siebie debila
- głupek. To gdzie teraz ? - spojrzałam na niego
- samochodziki ! - krzyknął po czym ruszyliśmy w wyznaczone miejsce. Jazda w naszym przypadku polegała na tym, że ciągle wjeżdżaliśmy tylko w siebie. Zdarzyło się że jakaś fanka wjechała w Niall'a ale ten się zaśmiał i dalej mnie gonił autkiem. Chyba 4 razy jeździliśmy nimi. Gdy się nam znudziły poszlismy na młot i kilka innych atrakcji. W końcu doszliśmy do tak zwanych konkursów. Strzelba na wode i balony
- co ty na to ?
- tylko że ja znając życie nic nie wygram
- to ci pomogę - powiedział uśmiechając się
- niech ci będzie - westchnęłam i usiadłam na krzesełku przy blacie. Złapałam strzelbę i zaczęłam celować w otwór do którego trzeba było wlać wodę. Tak moja celność była na 6! tylko że niemiecką. Woda była wszędzie tylko nie tam gdzie miała. Niall widząc moja niezdarność podszedł, objął swoimmi moje dłonie i zaczął strzelać ze mną. W efekcie czego wygraliśmy słodką żabkę
- dziękuję - krzyknęłam po czym cmoknęłam chłopaka w policzke i przytuliłam. Gdy odsunęłam się od niego zobaczyłam, że zarumienił się. To było słodkie. Ale nie mogłam pozwolic sobie na to by zawładnął moim sercem. Przecież miałam plany. Miałam jechać teraz do NYC a potem do Francji. Wiem strasznie skakałam marzeniami po mapie. Miałam jechać a ja tu się zaczynam przyzwyczajać. Nie mogę dać się ponieść chwili i być taka jak kiedyś
- jest już późno - powiedziałam patrząć do góry - może już pójdziemy do domu ? - widziałam że pomysł się chłoapkowi nie podobał ale nie chciał mnie trzymać na siłe. Ruszyliśmy wolnym krokiem tym razem przez centrum by nie nadkładać drogi. Tym razem droga nie była taka swobona jak wcześniej. Nie dość że zapsułam atmosferę to za nami ciągle ktoś szedł
- Niall ktoś za nami idzie - powiedziałam niemal szeptem
- też to czuje - powiedział spoglądajac w tył - paparazzi
- ale on nie ma aparatu - powiedziałam ściągnając brwi
- jeden idzie za nami i słucha o czym rozmawiamy a drugi gdzieś się pewnie kryje i robi zdjęcia - powiedział smutny
- ej nie smutaj - uśmiechnęłam się do chłopaka - na 3 biegniemy do mnie a daleko nie mamy
- dobra - zaśmiał sie
- raz...
- dwa...
- trzy! - krzyknęłam i pobiegliśmy dobrze znaną nam drogą. W 2 minuty wbiegliśmy do domu zamykając za sobą drzwi
- coś się stało ? - spytał się pan Marek wychodząc do przedpokoju
- nie nic. Może zrobie kolacje? - starałam się zmienić temat
- jeśli chcesz? choć możemy sami zrobić - powiedział uśmiechając się - robisz nam codziennie takie dobre kolacje, więc możemy choć raz my zrobić kolacje dla ciebie
- to może jutro - uśmiechnęłam się - dzisiaj my robimy kolacje - pokazałam na mnie i Niall'a
- no więc jutro my robimy i nie wykręcisz się obiecaj
- obiecuje - ruszyłam z chłopakiem do kuchni

_____________________________
Wybaczcie że tak długo nie pisałam ale miałam sporo na głowie. Co chwila jakiś sprawdzian poprawa, Sylwester, X-factor i w dodatku co chwila ktoś mnie z domu wyciagał. Łatwo nie bylo. Kiedy tylko mogłam pisałam coś ale Wena też nie przychodzi od tak. Dzisiaj na szczęście spiełam dupę i napisałam dla was rozdział. Postaram się napisać dzisiaj jeszcze jeden
Jak wiecie wyszedł nowy teledysk One Direction do " Kiss You " i to właśnie on pomagał mi przy tym rozdziale ale była to raczej wersja Jordan'a Jansen'a, który sam z siebie zaczął mnie oberwować na TT dzięki czemu poznałam jego twórczość i zakochałam się w jego głosie ♥
Dzięki i mam nadzieję że nie jesteście źli ♥

sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział 13: Babski dzień czas zacząć

Przed kolejne dwa dni chłopcy mieli mini koncerty, więc nie miałam się jak spotkać ale Niall obetnicy dotrzymał. Podczas wczorajszej rozmowy ustaliłam z nim, że jutrzejszy dzień będzie tylko do mojej dyspozyjci. Dzisiejszy dzień za to postanowiłam przeznaczyć na wypad na miasto z Adą
- to jak o której idziemy? - powiedziałam uśmiechając się
- daj mi pół godziny - powiedziała po czym ścigając się udałyśmy się do pokoi. Gdy podeszłam do szafy zaczęłam szukac czegoś do ubrania. Gdy w końcu znalazłam strój rozpuściłam warkocze, które miałam związane dzięki czemu na moich włosach wyszły piękne fale. Jeszcze tylko musnęłam rzęsy tuszem a usta błyszczykiem i byłam gotowa. Zeszłam szybszym krokiem na dół i zostało mi tylko czekać na nastolatkę
- wreszcie princessa się ruszyła - powiedziałam wstając z kanapy - dłużej się nie dało ?
- musiałam się nieźle namęczyć żeby tak wyglądać  powiedziała obracając się by pokazać się w całej okazałości
- a ty na jakąs galę idziesz - powiedziałam przyglądając się jej
- nie ale jak zobaczyłam w czym ty wychodzisz z pokoju to musiałam się przebrać
- dobra chodź - powiedziałam po czym za rękę tak jak zawsze ruszyłysmy w miasto. Oczywiście jeśli w naszym przypadku chodzi o wyjście w miasto to rozchodzi się o zakupy i kawę w Starbucks. Od kiedy jestem w Londynie staję się inna, ale też moje cele się zmieniają, chciałam po wypłacie pieniędzy z teledysku ruszyć w dalszą droge a ja zamiast ruszać wyruszam na miasto by je wydać. Spodobało mi się tutaj. Rodzina Ady mnie traktuje jak członka, mam przyjaciół znajomych tylko brakuje mi stałej pracy. W nastepnym tygodniu będę musiała pobuszować po mieście i internecie za pracą bo przy tym jak trwonie pieniądze na zakupach raczej długo nie pociągne
- Zara ! no chodź - Ada pociagła mnie za rękę do sklepu. Chwilę pochodziłyśmy między wieszakami gdzie po chwili znalazłam kurtkę idealną
- Ada - powiedziałam do dziewczyny - ta kurtke musi być moja - powiedziałam podchodząc do wieszka. Zaczęłam na szybko szukać swojego rozmiaru a gdy znalazłam mogłam już spokojnie wychodzić ze sklepu
- spójrz tam - powiedziała ada pokazując na manekina stojącego za mną - pomóż mi znaleźć tę koszulę
- dobra. Obie znamy twój rozmiar więc rozdzielamy się - powiedziałam po czym oie ruszyłyśmy w dwie strony sklepu. Miałam szczęście nie szukałam bluzki zbyt długo bo 3 bluzka która wpadła mi w rękę była tą. której szukałam i w dodatku był to rozmiar Ady. Z uśmiechem na ustach ruszyłam do dziewczyny, a gdy ta zobaczyła bluzkę uściskała mnie i ruszyła do przymierzalni. Ja wzięłam jeszcze do ręki sukienkę, która mi się spodobała i ruszyłam do sąsiedniej kabiny w przebieralni. Sukienka leżała idealnie tak samo jak kurtka więc gdy dziewczyna wyszła z kabiny ruszyłyśmy do kasy. Gdy zapłaciłyśmy za zakupy ruszyłysmy na dalszy podbój sklepów. Tym razem wypadło na H&M
- co tutaj ? - spytała dziewczyna
- widziałam na stronce fajne sweterki i bluzki na przecenie co ty na to ?
- bardzo chętnie - rzuszyłyśmy mięszy wieszaki - patrz - podniosła do góry koszulę bez rękawów
- znajdź mój rozmiar
- mam !
- biorę - zaśmiałąm się po czym znalazłam bluzkę z czaszkami coś w stylu Ady - co ty na to ? - podniosłam ją
- moja jak znajdziesz rozmiar
- to twój
- moja - inne klientki patrzały się na nas jak na debilki a my miałysmy to gdzieś - a co powiesz o tym sweterku? - podniosła go tak wysoko bym go zobaczyła
- mój rozmiar ?
- taaaak
- to już mój - zasmiałam się po czym podniosłam czarny swterek - a ten ?
- biorę - powiedziała po czym ruszyłysmy w kierunku spódnic i spodni
- czego szukamy - powiedziała przeglądając resztki
- może jakichś legginsów albo spódnic ?
- dobra czachy moje - powiedziała szczerząc się
- dobra co słońce przy tobie zarówo blednie
- małpa
- też cie kocham - wytknęłam jej język
- patrz - powiedziała wyciągając czarną mini - moja powiedziałam wyrywając jej ją
- ja też chce - powiedziała robiąc focha
- to kup sobie taką samą - dziewczyna wzięła taką samą i ruszyłysmy na legginsy
- patrz czaszki - pokazałam jej legginsy
- patrz te są fajne - pokazała mi inne
- ta ja biorę te co ty znalazłaś - powiedziałam
- a ja te co ty - zaśmiałam się po czym wymieniłyśmy się - ej patrz nakolanówki
- dwupak - uśmiechnęła się po czym bez zastanowienia wzięłuśmy je na pół
- chodź do kasy - powiedziałam do niej pokazując palcem wskazującym na kasy - 2 sklepy a tak mnie zmęczyły
- Starbucks ? - powiedziała poruszając brwiami
- z przyjemnością - uśmiechnęłam się i po zapłaceniu przy kasie ruszyłyśmy do kawiarni...

środa, 26 grudnia 2012

Rozdział 12 : Nie każdy umie pływać

- Garnki, wiadra bierzemy gdzie tylkol można nalać wody - powiedział Hazz po czym jak szaleni zaczęliśmy w trójke biegać po kuchni i zbierać co się tylko da. Gdy już wszyscy mieli naczynia wypełnioną wodą na paluszkach ruszyliśmy na górę
- biore Louis'a - powiedziałam bez zastanowienia. Chciałam zobaczyć jaka będzie reakcja pana wesołka. Zawsze wesoły uśmiechnięty i wszystkim wykręca numery więc byłam ciekawa jaka będzie jego reakcja na taką pobudkę
- w snach ja go budzę - postawił się Harry
- ja ! - stawiałam na swoim
- nie bo ja
- nie bo ja
- nie bo ja
- ja! - tupnęłam noga niczym małe dziecko
- dobra to ja biorę ciebie - powiedział uśmiechnięty Harry po czym z uśmiechem na ustach wylał na mnie jeden z 2 wiader wody które miał przy sobie
- pojebało! - krzyknęłam i tym samym zniszczyłam nasza pobudkę. Na szczęscie wstał tylko Zayn
- co jest grane? - powiedział zaspany wychodząc z pokoju
- nic śpij dalej - wygonił go Liam - to ja biorę Lou a wy Niall'a bo nigdy się nie dogadacie i bez protestów - powiedział po czym cichaczem wszedl do pokoju chłopaka
- idziemy do żarłoka - powiedział loczek pokazując na drzwi
- no chyba wiem gdzie ma Niall pokój spałam tam - oburzyłam się i weszłam za nim. Blondynek słodko s[pał cicho pochrapując. Robił to niczym niewinny niedźwiadek, który właśnie najadł się miodu ( naoglądałam się dzisiaj kubusia puchatka xD ). Już się chciałam wycofac gdy Harry mnie złapał za rękę
- nie waż się mnie tu zostawiać samego
- Harry ale spójrz jaki on słodki - powiedziałam robiąc dzióbek - chłopak spojrzał na niego
- co? normalny Horan - powiedział poruszając ramionami
- nie znasz się
- choć - pociągnął mnie w taki sposób że z ręki wypadło mi wiadro i Horanek nie dość że miał lodowaty prysznic to jeszcze dostał plastikowym naczyniem po głowie
- Kurwa! Któremu się nudzi! - wydarł się na co ja schowałam się za Harry'm niestety ten nie zamierzał mnie kryć i uciekł piszcząc jak baba. Zapewne zrobił to dla beki ale wyglądało to dość realistycznie
- ty!? - zdziwił się
- ups... - powiedziałąm krzywiąc usta
- ja ci dam - powiedział po czym zaczął mnie gonić po całym pokoju a gdy znudziło mi się bieganie w kółko przeskakując co chwilę przez łóżko wybiegłam z pokoju wpadając na Zayn'a
- sorki - powiedziałam na szybko i zwiałam na dół. Nie ważne, że po schodach prawie nogę złapałam a w biegu poślizgnęłam się na dywaniku, który leżał w holu. Ja dalej uciekałam. Aż w końcu Horan zagnał mnie do salonu. Zaczęliśmy się gonić naokoło kanapy. Gdy w końcu wyczułam moment by zwiać do jadalni gdzie była reszta
- Harry - powiedziałam po czym schowałam się za lokatym - to jego wina! - krzyknęłam, ale blondynek dalej zawzięcie chciał mnie złapać. W końcu mnie złapał gdy Liam odsunął krzesło tak że nie umiałam przejść
- była zbrodnia będzie kara - powiedział biorąc mnie na ręce
- Niall co ty kombinujesz?! - powiedziałam z przerażeniem. Chłopak kierował się do ogrodu. A tam był basen!- Niall nie!
- taaaak - wyszczerzył się pokazując swój aparat ortodontyczny. Wiem to nie normalne ale miałam słabość nawet do tego aparatu
- nie umie pływać !
- wymówki nie działają - chłopak po wypowiedzeniu słów wrzucił mnie do basenu śmiejąc się. Ja naprawdę nie umiałam pływać! Zaczęłam się topić ale chłopak dopiero gdy nie wypływałam spod powierzchni wody zorientował się, że to nie wymówka. Bez zastanowienie wskoczył do basenu żeby mnie wyciągnąć

- Idioto ! ona się mogła utopić! - krzyczał na niego Liam
- myslałem, że to wymówka! - odpowiedział chłopakowi spokojnym tonem kładąc mnie na jednym z leżaków stojących obok basenu
- mówiłam ! - krzyknełam na niego uderzając go w ramie
- przepraszam - powiedział po czym przytulił mnie. Byłam cholernie wściekła ale w jego ramionach to wszystko przechodziło
- masz - powiedział Harry okrywając mnie kocem
- jako rekompensatę za to co zrobiłem muszę cały dzień być do twojej dyspozycji - powiedział Niall prostując się na co reszta wpadła w dziką głupawkę...

_________________________

A więc jak wam się podoba rozdział ??
Wiem troche denny ale mi się tam nawet denny podoba

A właśnie założyłam nowego bloga jak wam się podoba tamten pomysł?

wtorek, 25 grudnia 2012

Nowe Opowiadanie

Ostatnio zakończyłam najlepze opowiadanie jakie kiedykolwiek napisalam. Dzis postanowiłam rozpoczać jeszcze jedno. O Ben'ie Barnes'ie. Wiem że nie wszyscy go znacie ale mam nadzieje ze spodoba wam sie opowiadanie ktore chce wam przedstawic. Tu macie link :

http://one-momentt.blogspot.com/

Jeśli mogę was prosić ostawcie po sobie ślad jeśli spodoba wam się

sobota, 22 grudnia 2012

Rozdział 11: Let's go crazy, crazy, crazy till we see the sun / cz.2

Gdy jedno marzenie z twojej listy się spełnia na jego miejsce wpada jakieś inne, często jest mniej ważne od poprzednika ale tak zawsze jest. Moje marzenie o spotkaniu i wystąpieniu w teledysku One Direction właśnie się spełniło. Co najciekawsze to na jego miejscu znalazło się coś dziwnego a dokładniej, być dłużej w Londynie i zbliżyuć się do 1D. Zapewne niejedna z was chciałaby mieć ich za przyjaciół i spotykac się z nimi od tak. Właśnie to wskoczyło na wolne miejsce w mojej jakże wyjątkowej liście. Jest już wieczór. Zaraz będziemy zaczynać scenę tzw. Imprezy. Skakanie wygłupianie się itp. Jeśli mam mieć taką rolę to mogę wykonywać to cały czas w kółko. Gdy byłam już gotowa, przebrana i umalowana ruszyłam na plan. Dopiero teraz poczułam jak się ochłodziło. Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka
- BU! - krzyknął blondyn prosto do mojego prawego ucha przez co podskoczyłam
- Boże Niall jesteś nienormalny - powiedziałam ocierając dłoniami o ramiona
- można tak powiedzieć - powiedział wyszczerzony po czym dodał - zimno ci ?
- nie
- widze że ci zimno - zaczął ściągać bluzę
- a.. ale co ty robisz?
- zimno ci - powiedział nakrywając mnei nią - więc próbuje temu zapobiec
- ale tobie teraz będzie zimno
- to przytule ciebie
- i to część twojego stroju
- już nie - powiedział zawiązując sznurki z kaptura na kokardkę
- Niall- jęknęłam
- Beth - przedrzeźniał mnie, spojrzałam na niego wzrokiem mordercy co on nieudolnie starał się naśladować po czym już nie wytrzymałam i odpuściłam mu
- niech ci będzie
- ha! - powiedział po czym objął mnie ramieniem i ruszyliśmy do zbiorowiska które otaczało reżysera
-  a więc chłopcy pierw bawicie się ze wszystkimi  a potem nagrywamy scenki przy budkach a na koniec wszyscy za wami a wy w 5 śpiewacie - wykrzykiwał te słowa po czym wszyscy się rozeszli, muzyka zaczęła grać w gigantycznych głośnikach. Wszyscy zaczęli tańczyć a chłopcy wymyśleli żeby zagrać w nogę oczywiście wymyślili to zeby uwiecznik moje popisy na kamerze. Było mi to obojętne, biegiem podbiegłam do piłki i odebrałam ją kiwającemu się Harry'emu po czym kopnęłam Liam'owi gola. Kilka razy jescze to nagrywali aż w końcu zapoznałam się z pewną polką. Żaneta. Miła dziewczyna, zaczęłyśmy się ganiać po planie i śmiać z byle czego. Miałam niezłą faze. Co chwila się z kimś wygłupiałam, po pewnym czasie nawet zrobiło mi się gorąco, ale nie umiałam ściągnąć bluzy. To była bluza NIALL'A HORAN'a! no sory bardzo wy też byście jej nie ściągnęły. W końcu porzyszedł czas na śpiew przed publiką, było tam tyle osób, że stwierdziłam że pójdę usiąść przy ognisku. Znów zrobiło mi się ciepło. Usiadłam koło ognia, oparłam się o pieniek drzewa a oczy zaczęły mi się kleić. Czułam jak odjeżdzam, walczyłam z tym ale to było silniejsze ode mnie. W końcu już nie umiałam dalej z tym walczyć i zasnęłam

Obudziłam się w nieznanym mi miejscu. Zaczęłam sie rozglądać
- co tu jest grane ? - powiedziałam sama do siebie, leżałam na jakimś łóżku. po wystroju domyśliłam się że był to pokój chłopaka, wszędzie pudełka po pizzy czy chińszczyźnie, w kącie gitara a przede mną gigantyczna szafa której szklana część skrywała gigantyczną kolekcję full cup'ów i skate'ów. Przesunęłam się na brzeg łóżka ciągle rozglądając, a gdy chciałam postawić nogi na podłodze usłyszałam " ał ". Spojrzałam na dół i od razu podskoczyłam tak że spadłam z owego łózka ale z drugiej strony. Właśnie nadepłam Niall'a Horan'a, jednak chłopak dalej spał. Zaśmiałam się cicho pod nosem i na paluszkach wyszłam z pokoju. Na drzwiach wisiała tabliczka " Niall Horan. Zakaz wejścia grozi pogryzieniem!" - zaśmiałam się i ruszyłam w dalszą część domu, 6 par drzwi, a na każdej była tabliczka. Wszystkie były podobne do tablizczki Niall'a jak naprzykład : " Harry Styles, wejście grozi zapłodnieniem". Wymusili się na oryginalność. Błądząc tak po korytarzu usłyszałam głosy na dole, szybko znalałam schod i zeszłam nimi na dół. W domu unosił się zapach świeżo zrobionych naleśników i nutelli
- dzień dobry - powiedział Liam nakrywający do stołu
- dzień dobry - odpowiedziałam Liam'owi jak i skierowałam to słowo do Harry'ego który stał przy piecyku i podrzucał naleśnikami niczym profesjonalista
- dzień dobry - odpowiedział szczerząc do mnie szereg perłowych ząbków - jak się spało ?
- bardzo dobrze, ale może powiecie mi czemu tu jestem ?
- zasnęłaś na planie a nie wiedzieliśmy gdzie mieszkasz więc zabraliśmy cie o siebie - odpowiedział mi na pytanie Liam
- mogliście mnie położyć w salonie a nie u Niall'a ten spał na ziemi i w dodatku nadepnęłam na niego - zaśmiali się
- gości się tak nie traktuje - powiedział Harry po czym nałożył już ostatniego naleśnika na jedną z 3 stert naleśników. było ich całkiem sporo
- chcecie wykarmić całą armię ? - powiedziałam pokazując palcem wskazującym na danie
- przecież to i tak mało jak Niall się w to wgryzie to nam zostanie zaledwie 6 naleśników - na samą myśl że mogliby tyle zjeść oczy wyszły mi na wierzch
- 6?
- tak a co ? - spytał  Liam
- Ja jem najwyżej 1 czy 2 a wy 6 i dla was to mało ?
- no wiesz musimy się czymś w końcuy najeść nie sądzisz?
- można i tak - powiedziałam siadajac przy stole
- nie siadaj musimy obuzić resztę - powiedział Harry poruszając brwiami ...

_________
tak długoi się z tym męczyłam ale w koncu coś wyszlo <3

Mam nadzieję że się spodoba i wyrazicie swoją opinię w komentarzach