Na początku trochę wam przynudzę :
1. Po prawej stronie gdzieś w tym rozdziale mniej więcej tu --------->
znajduje się ankieta. Ma ona na celu sprawdzenie jak wielu z was czyta, ale nie komentuje. Ostatnio z braku komentarzy zaczynam myśleć o tym by zakończyć owe opowiadanie. Bo jaki ma sens publikowanie tu rozdziałów, gdy wy nie potraficie napisać w komentarzu jednej króciutkiej opinii ? Właśnie.
2. Ostatnio stwierdziłam, że pora odciąć się od monotonii i założyłam blog o Justinie Bieberze. Możecie znaleźć pod tym linkiem :
http://as-looong-as-you-love-meee.blogspot.com/
Będzie on opowiadał o historii dziewczyny, która na prezent urodzinowy otrzymuje płytę Justina Biebera i znajduje w nim Golden Ticket. Sprawia on, że dziewczyna staje się ALAYLM girl. Oczywiście to tylko początek. Ma ona chłopaka, który jest jej wielką miłością. Więc jak widać nie będzie to opowiadanie, w którym po 2 rozdziałach laska rzuca chłopaka dla Justina, który także jest w związku z samą Seleną Gomez. Będzie to nieźle pokręcone. Mam nadzieję, że wpadniecie. Narazie są jedynie Bohaterowie, ale planuje dzisiaj napisac prolog a co z tego wyjdzie to już sama nie wiem ;)
3. Co do informowania was. Przypominam, że mogę was informować na Twitterze, facebooku czy Gadu-Gadu ;) wystarczy napisać mi swoje namiary w komentarzu lub napisać samemu do mnie ;)
_______________________________________________
UWAGA!
Treść lekko ubarwiona erotycznie ...
Oczywiście, gdy wróciliśmy mojej mamy jeszcze nie było. No bo po co wracać wcześniej, gdy jej 7 letnie dziecko jest pod opieką starszej siostry i jej chłopaka. Nie podobał mi się jej pogląd na świat.
Wiecznie myślała, że to ona jest pępkiem świata i wszystko co mówi jest święte. Chętnie powiedziałabym co o niej myślę, ale szkoda mi nerwów. Zmęczona opadłam na łóżko, gdy mój brat był zanoszony do łóżka przez Nialla, gdyż zasnął w taksówce, w drodze powrotnej. Uśmiechnęłam się sama do siebie patrząc w sufit. Gdybym była z Niallem po ślubie właśnie tak wyglądał by każdy wieczór. On kładłby spać dziecko, a ja jako niewyżyta erotycznie żona czekałabym na niego - zagryzłam wargę na samą myśl o tym co mogłaby się wtedy dziać. Ponownie tego dnia skarciłam się za swoje myśli. Im bliżej powrót do Londynu tym częściej wyobrażałam sobie swój pierwszy raz z Irlandczykiem.
Wiem, że to normalne w moim wieku, że mam coraz większy pociąg do owych spraw, ale nie powinnam tak myśleć. To było trochę niestosowne według mnie. Poprawiłam swoją pozycję na łóżku. Modliłam się w duchu, żeby już wyjechać do Londynu, aby moje czarne myśli w końcu sie ode mnie odpędziły, kiedy poczułam na talii delikatną dłoń blondyna, a na szyji jego ciepły oddech
- teraz jesteśmy tak, jakby, sami - usłyszałam jego szept tuż obok ucha. Jeggo oddech załaskotał mnie w szyje powodując cichy chichot.
- Niall - jęknęłam.
Czułam, że nawet teraz kiedy mój brat śpi za ścianą musze to zrobić. W dodatku to jak Niall na mnie w tym momencie działał podwoiło to pragnienie.
- skarbie - mruknął mi do ucha, po czym zaczął delikatnie całować moją szyję, ssąc ją i muskając językiem. Złapałam go za ramie, aby chłopak nie wycofał się z wykonywanej czynności. Jego ręka zaczęła przesuwać z talii na pośladek, by następnie go ścisnąć wywołując u mnie cichy pisk. Zaśmiał się pod nosem.
Jego pocałunki zaczęły przenosić się w kierunku mojej szczęki by następnie wpić się w moje usta. Jednak szybko opuścił je by zejść niżej. Podciągnął moją bluzkę i zaczął namiętnie całować mój brzuch, powoli wędrując ku górze.
Ściągnął szybkim ruchem mi bluzkę, a jego oczom, które, aż kipiały z pożądania ukazał się czarny koronkowy stanik. Uśmiechnął się łobuzersko i zaczął całować piersi w tym samym momencie męcząc się z zapięciem od stanika. Niestety, gdy juz poradził sobie z złośliwym zapięciem usłyszałam wiercenie kluczem w zamku. Szybko odepchnęłam go od siebie i panicznie zaczęłam zapinać bielizne.
- przepraszam - mruknęłam do niego i założyłam na siebie bluzkę
Westchnął ciężko i usiadł na drugim końcu łóżka patrząc na mnie ze smutną, a zarazem obrażoną miną, która przypominała mi obrażonego 5 latka. Zaśmiałam się i wyszłam z pokoju poprawiając włosy i ubranie.
- myślałam już, że będziesz u niego spać - przywitałam matke zimno
- jest dopiero 21 ? - powiedziała tonem niczym nastolatka przyłapana na nocnym uciekaniu z domu
- ja pierdole zachowujesz się jak gówniara, a mnie chcesz uczyć czegokolwiek - mruknęłam pod nosem i ruszyłam do kuchni
- słucham ? Rodziłam cie bite 4 godziny, karmiłam, ubierałam, dbałam o twoją edukację, a ty mi się tak odpłacasz?
- wybacz dług już dawno u ciebie spłaciłam robiąc za twoja gosposię, nianię i służącą, a także nie wychodząc z domu ze znajomymi, na jakiekolwiek imprezy i nie robiąc praktycznie nic co mogłoby wykraczać za granice niewolnicy! Jestem traktowana jak ona w średniowieczu! Żadnej zapłaty, szacunku czy politowania z twojej strony nie wliczając w to ratowania ci dupy, gdy idziesz sobie z kolegami do kina! - powiedziałam jej zdecydowanym tonem prosto w twarz
- jesteś bezczelna - starała się bronić
- nie, jestem szczera, a ciebie to boli, bo gdyby nie ja dawno odebrali by ci dziecko, a Hubert dawno by cię zostawił ! - moja twarz robiła się coraz bardziej czerwona ze złości.
Jak ona mogła coś takiego powiedzieć ? Zachowuje się jak nie wiem kto i myśli sobie ze może wszystko.
Gówno prawda.
Nigdy nie zachowywała się jak matka. Wiecznie się mną wyręczała i rządała szacunku, na który nie zasługuje. Proszę państwa oto moja matka w całej okazałości. Jeśli dalej ktoś ma ochotę trzymać jej stronę zapraszam do powrócenia ok. 20 linijek w górę bo tam własnie kryje się cała prawda o niej.
Wkurzona wyminęłam ją i poszłam do swojego pokoju w furii chowiąc wszystkie rzeczy do walizki.
- Niall pakuj się! - krzyknęłam chowiąc kolejną parę butów.
- Beata uspokój się
- nie kurwa, nie uspokoję się kiedy ona traktuje mnie jak śmiecia, gdy powinna mi stopy całować za to, że całe dotychczasowe życie byłam na jej skinienie - powiedziałam na jednym wydechu i zapięłam torbę. Nie miałam tu dużo ubrań więc poszło szybko.
Niall tym razem już bez słów spakował się - pojedziemy do hotelu na noc, a jutro jedziemy spowrotem do Londynu - powiedziałam zamykając pokój na klucz - a ty teraz sobie sama radź. Zobaczymy ile wytrzymasz bez telefonu do babci - mówiłam pokazując na nią palcem.
Wyszliśmy z mieszkania i ruszyliśmy do windy. Przyjechała po kilku sekundach. Wcisnęłam parter i ciężko oparłam się o ścianę
- skarbie - powiedział Niall łapiąc mnie za rękę
- ona mnie kiedyś wykończy swoja głupota i lenistwem
- Beth to twoja mama
- nie zasługuje na to miano - powiedział z zamkniętymi oczami i więcej nie odpowiadałam Niallowi. Gdy wyszliśmy z bloku powoli ruszyliśmy w kierunku centrum, by na głównej ulicy wejść do hotelu Bristol i zapłacić za nocleg. Gdy dotarliśmy do pokoju 264 rzuciłam walizke w kąt i rzuciłam się z całej siły na łóżko.
Nie miałam na nic już sił.
Chciałam zasnąć i zapomnieć o tym, że kiedykolwiek tu przyjechałam. Żałowałam, że urodziłam się w tej rodzinie. Niestety rodziny sie nie wybiera choć bardzo bym chciała. Stado krytyków zapatrzonych w siebie. Jedyną pociechą było to, że uwolniłam się od nich. Było mi ogromnie żal mojego brata bo nie wiem kiedy mnie następnym razem zobaczy.
Spojrzałam na Nialla, którzy usiadł obok mnie i zaczął głaskać mnie po głowie
- będzie dobrze - szepnął i pocałował mnie w głowę.
- ciągle żyję nadzieją - westchnęłam - połóż się obok mnie
Jak prosiłam tak zrobił. Położył się, a ja wtuliłam się w jego tors. po moich policzkach zaczęły spływać słone łzy.
Nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam
- Niall ? - zaczęłam się przeciągać, gdy poczułam, że coś mnie hamuje przed poruszeniem się. Chłopak cicho chrapał obejmując mnie oburącz w talii i uśmeichając się przez sen. Nie chciałam go budzić. Ten widok był zbyt słodki by to przerywać. Patrzyłam na jego idealne rysy twarzy uśmiechając się bez sensu. Delikatnie położyłam dłoń na jego policzku, by nie obudzić go zbyt wcześnie.
Uśmiechnął się jeszcze bardziej i delikatnie poruszył. Lekko podciągnęłam się i złożyłam na jego ustach słodki pocałunek. Gdy już miałam się odsunąć, on mocniej objął mnie i przedłużył go.
- dzień dobry - wymruczał z chrypką w głosie
- dzień dobry - trąciłam jego nos swoim wywołując u niego chichot
- słodka - westchnęłam. Wizja wstania z łóżka i wyjścia gdziekolwiek odbierała mi chęć do robienia dzisiaj czegokolwiek. Niestety musiałam wstać, umyć się, przebrać i zamówić na dzisiaj bilety lotnicze. Oczywiście jak zwykle miałam problem z ubiorem.
Dziś zapowiadało się na deszcz. Spójrzcie czyżby pogoda się przystosowała do mojego humoru? Parsknęłam w duchu i podeszłam do walizki. Wyciągnęłam z niej za dużą bluzkę w paski, jeasnowe spodenki z wzorkami i Conversy za kostkę.
Jak zwykle nic specjalnego.
Weszłam do łazienki i wskoczyłam po gorący prysznic. Moja spięte ciało poczuło odprężenie, a myśli ponownie zaczęły fiksować. Wykonałam ponownie czynności jak umycie ciała, włosów i wyszłam spod prysznica chąc uciec od zboczonych myśli. Szybko ubrałam się, pomalowałam, wysuszyłam włosy i wróciłam do chłopaka, który wciąż nie zmienił pozycji.
- leń - skwitowałam go i wyciągłam z torebki Laptop. Łącze wi-fi złapało sygnał w parę sekund, a już po 10 minutach miejsca w samolocie były zarezerwowane i zapłacone. Teraz tylko dotrzeć na lotnisko na 15:30.
- co robimy do 15:30 ? - spytał poruszając zalotnie brwiami
- Niall błagam cię nie tutaj
- a czy ja mówie o seksie?
- nie, ale właśnie to masz na myśli
- ja mam na myśli coś całkiem innego
Przyciągnął mnie do siebie trzymając za biodra. Uklękł za mną i zaczął delikatnie całować moją szyję. Jednak szybko z własnej woli zmieniłam pozycję. Usiadłam na nim okrakiem. Dłońmi delikatnie ujęłam jego twarz, a usta zatopiłam w jego. Chłopak złapał moje pośladki w dłonie i mocno ścisnął. Pisnęłam lekko podskakując co spowodowało na jego ustach wyczuwalny uśmiech. Objęłam jego szyję ramionami przybliżając i zaatakowałam jego język swoim. Przed chwilę dominowałam, ale blondyn nie pozwolił na to za długo.
Kilka następnych godzin siedzieliśmy i szczerze mówiąc nie robiliśmy nic ciekawego jak całowanie się lub oglądanie filmów. O 14 postanowiłam przerwać nasze lenistwo i ruszyć się
- dobra Horan pośladki w górę jedziemy
- muuusiiiimyyyyy - wyjęczał przeciągając się. Zaśmiałam się i podeszłam do walizki, aby dopakować wczorajsze ubrania i postawić ją pod drzwiami
- musimy, a jak się nie ruszysz to sama pojade bez ciebie - te słowa pły go na równe nogi. Co spowodowało u mnie kolejną głupawkę. Usiadłam na walizce i czekałam na chłopaka. Ten w przeciągu 20 minut zdążył się umyć i ubrać.
- gotowy - powiedział dumny z siebie
- spóźniony 20 sekund czyli robisz 20 pompek - powiedziałam z kamiennym wyrazem twarzy
- żartujesz?
- nie - wciąż siedziałam patrząc na jego reakcje. Ten chwilę stał ale kilka sekund później zaczął się przymierzać do ćwiczenia
- dobra, nie umiem - dostałam totalnej głupawki. Zgięłam się, trzymając za brzuch i zaczęłam głośno się śmiać
- taka mądra ? - powiedział chłopak podchodząc - zobaczymy teraz - podniosł mnie i położył na łóżku, po czym zaczął bezlitośnie łaskotać
- Nia... prze... a.... sko.... - śmiech uniemożliwiał powiedzenie czegokolwiek
- dalej ci do śmiechu ? - złapał mnie za biodra i spojrzał z poważną miną
- już nie - udawałam poważną żeby przestał mnie łaskotać, a gdy mnie wypuścił wstałam i wyszliśmy z pokoju hotelowego by następnie udać się do recepcji oddać klucz i złapać jakąś taksówkę. Mój ponowny pobyt w tym mieście się kończył co równało się z cudownym jak dla mnie humorem. Niall poznał moją mamę i przyznam nie był zachwycony tym jak odnosiła się do mnie. Gdy w końcu dotarliśmy na lotnisko rozpętała się nieprawdopodobna burza. Wiało niemiłosiernie. Zaczęłam wątpić w to czy dzisiaj stąd wyjedziemy. A lot został odwołany ...
wtorek, 14 maja 2013
wtorek, 7 maja 2013
Rozdział 34
Czy wizja miszkania przez dwa tygodnie z moją mamą niemogłaby być bardziej kolorowa? Nie, nie mogła.
Jest moją mamą i teraz, gdy nie moge za nią sprzątać czy robić czegokolwiek ona traktuje mnie jak dziecko. A, gdy tylko chcę okazać Niallowi trochę czułości przy niej jak danie całusa czy przytulenie ona chrząka, trzaska czymś lub po prostu bez żadnego zachamowania zwraca mi uwagę, że nie jesteśmy sami. To denerwujące. Ona, gdy jest z moim ojczymem może wszystko. A mnie traktuje jakbym miała 10 lat i Niall był jakimś kryminalistą do którego nie mogę ust otworzyć, a samo dotkanięcie jego skóry było dla niej przestępstwem na skalę światową.
To mnie kiedyś wykończy. Jeden tydzień był już za nami. Dziwię się, że pozwoliła nam spać w jednym łóżku. Myślałam, że weźmie drabinę albo deskę do prasowania i położy ją między nami. Tak jej głupie pomysły były częściowo czerpane z jej ukochanego serialu " świat według kiepskich". Ten serial moze był śmieszny, ale pokazywał jaka polska jest naprawdę i czego chciałam uniknąć. Nie chciałam być w przyszłości jak Ferdynand Kiepski. Siedzieć w domu na czterech literach i oglądać telewizję jedząc, pijąć i nabierając niepotrzebnych kilogramów. Moja waga i tak była zbyt duża jak na moje 169 centymatrów. Zdecydowanie powinno na wadze widnieć mniej niż 76 kilogramów, tak tyle ważyłam. Zaniedbałam się i tyle.
Jedyną rzeczą jaką mogę zrobić to teraz czekanie, aż następny tydzień przeleci tak samo jak poprzedni. Jedynym utrudnieniem było to, że wszystko co było ciekawe w Bytomiu pokazałam już Niallowi i nie wiedziałam co robić dalej. Usiadłam na łóżku przegrzebując internet chcąć znaleźć jakąś atrakcję w okolicach mojego miasta. Muzeum, stadion, dom kultury, opera. Wszystko już zaliczyliśmy. Jedynym wyjściem było pojechać za obrzeża miasta, w którym spędziłam 4/5 mojego życia. Chorzów? - pomyślałam, ale następnie wyrzuciłam z siebie ten pomysł. Tam nie było niczego ciekawego - Katowice? - mój mózg zaczął pracować - tam mogliśmy coś ciekawego znaleźć. Tylko teraz nasuwa się pytanie co ? Spodek ? Nie tam tylko koncerty nic ciekawego. Zoo? hmmmm dobry pomysł - pogratulowałam sobie w myślach. Dałam sobie mentalnie order za pomysłowość. Tak byłam burmistrzem w moim mieście zwanym Kretynowo. Tam zajmowałam główne miejsce w Hierarchi stopnia zniszczonej wyobraźni. Mój mózg był papką dlatego byłam na najwyższym szczeblu.
Szybko wystukałam w google hasło" Śląski ogród zoologiczny" i ukazało mi się kilka wyników. Wybrałam ten najlepszy i spojrzałam na cennik oraz godziny otwarcia. Na zegarku wybiła godzina 11. Pomyślałam - po co czekać jeśli możemy już dzisiaj tam iść.
Wstałam i podeszłam do szafy. Do tej pory siedziałam w piżamie i nie robiłam nic prócz oglądania w moim telewizorze " scooby - doo ". No tak jestem dużym dzieckiem zapomnieliście?
Nie wiedziałam zupełnie co na siebie włożyć. Podeszłam do okna i otworzyłam je. Wyjrzałam za nie a moje oczy uderzyły promienie słoneczne, które powoli zbliżały się do centralnego punktu na niebie. Nie było żadnej chmurki, a o wietrze już nie wspomnę. Termometr pokazywał 32 stopnie. Wróciłam do pokoju i ponownie podeszłam do szafy.
Znów wrócił do mnie problem pt.: CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ. Zaczęłam nerwowo przerzucać wieszaki w prawo i w lewo. Zupełnie nie wiedziałam jak się ubrać, żeby potem tego nieżałować. Jedynym trafnym elementem mojego ubioru były czarne spodenki, które pasowałyby do wszystkiego. Nie mogłam też założyć moich ukochanych martensów. Niestety jest za ciepło na tego typu obuwie. Więc postawiłam na prostote. Czarne spodenki do tego oversize'owa tunika biała na górze czarna na dole i żeby przebić te monotonię czarno białych barw czerwone Conversy przed kostkę. Wzięłam wszystko do rąk i po drodze zabierając czystą bieliznę ruszyłam do łazienki. Wszystko położyłam na pralce, która często robiła za półkę i rozbierając piżamę oraz wczorajszą bieliznę, po czym weszłam pod prysznic. Odkręciłam czerowny kurek, a po moim ciele zaczęła spływać gorąca woda. Na początku poczułam wszystkie mięsnie spinają się, ale po kilku sekundach zaczęły się rozluźniać czując ulgę. Zatraciłam się w tym uczuciu. Świat przestał na chwile istnieć.
Po kilku minutach złapałam mydło i zaczęłam namydlać ciało, aby następnie spłukać pianę i umyć włosy. Gdy spłukiwałam pianę moja wyobraźnia bez mojej zgody zaczęła podsuwać mi wizję, jakby to było, gdyby Niall był tu teraz ze mną. wiem to nieprzyzwoite myśleć o czymś takim ale to zaczynało być silniejsze ode mnie. Chciałam aby to już się stało. Chciałam to poczuć. Nie, chciałam jego poczuć. Zagryzłam delikatnie dolną wargę. Moje chore wyobrażenia przerwało pukanie do drzwi
- kochanie jesteś tam - spytał męski głos, który poznałabym największym gwarze
- tak jestem biorę prysznic
- to dobrze - usłyszałam jak odchodzi. Odgoniłam od siebie te myśli i wyszłam spod prysznica wycierając się ręcznikiem. Ubrałam się i zaczęłam suszyć włosy. Gdy te były suche wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju zastając Nialla leżącego na łóżku i oglądającego jakiś serial, którego zapewne i tak w całości nie rozumiał. Podeszłam do łóżka i położyłam sie koło Irlandczyka
- co powiesz na zoo ? - powiedziałam po kilku minutach leżenia i bawienia się naszymi plecionymi dłońmi
- dzisiaj ? - spytał poprawiając się tak by widzieć moją twarz
- tak
- wiesz ja jestem za, ale czy twoja mama ...
- nie mama nie pójdzie z nami bo jak zwykle musi jechać do Zabrza - przerwałam mu zanim skończył zdanie
- aha, a młody ?
- weźmiemy go ze sobą
- musimy spytać się twojej mamy czy pozwoli
- uwierz, skakałaby z radości, gdyby mogła - westchnęłam głośniej - Mamo ! - krzyknęłam na co ta zawołała z dużego pokoju
- tak ? - moje lenistwo nie ma granic. Zamiast iść do niej wolałam wołać przez całe mieszkanie i leżeć przytulona do Nialla, który chyba kiedyś przezemnie ogłuchnie
- możemy wziąć dzisiaj młodego do Zoo ?
- chodź tu, a nie drzyj mi się przez całe mieszkanie! - krzyknęła stanowczo. Skończyło się moje leżenie. Bardzo wolno zaczęłam się zlekać z łóżka, po czym ruszyłam do niej - powtórz teraz - powiedziała księżniczka, która miała podobną pozycję do tej jaką przed chwila ja miałam. Tylko ona zamiast Nialla miała sterte poduszek i zamiast dłoni blondyna trzymała pilot
- możemy wziąć z Niallem Bartka do Zoo?
- dobrze wiesz, że chciałam jechać na Zabrze
- Ja pierdole czy ja gadam, że ty musisz z nami jechać ? - oburzyłam się. Nikt jej nie zapraszał, żeby z nami szła, więc nie wiem jak w ogóle mogła pomyśleć, że mówię to po to, żeby zabrać ją ze sobą
- nie wyrażaj się
- ta bo ty masz coś w kwestii mojego słownictwa do gadania - burknęłam pod nosem
- póki jesteś pod moim dachem to mam dużo
- jak coś ci się nie podoba mogę zrobić to, co ostatnio i wynieść się stąd - powiedziałam stanowczo, po czym ona jedynie mruknęła, że moge wziąć brata i żebym sie o niego troszczyła. Dumna z siebie wróciłam do chłopaka który oczywiście nie zmienił pozycji - leń skwitowałam go i podeszłam do szafy biorąc z niej małą torbę, do której wsadziłam swojego iphone, portfel i klucze. Niall w sekundę stanął na nogi i podszedł do szafy żeby szybko ubrać też coś na siebie. Wyszłam z pokoju i kładąc torbę na komodzie weszłam do pokoju brata, który układał coś z lego. Podeszłam do jego szafy i wybrałam mu komplet składający sie z niebieskiego t-shirtu, Jensowych szortów i czarnych Conversów
- młody idziemy do zoo co ty na to ? - przykucnęłam obok chłopczyka i uśmiechnęłam się
- taaaak - krzyknął uradowany, po czym przytulił mnie. Chwilę po tym wstałam i wychodząc powiedziałam, żeby ubrał to co położyłam na jego łóżku.
W przedpokoju wpadłam na Nialla
- gotowi ? - uśmiechnął się i objął mnie w pasie
- ja jestem w 100 %, ale młody musi sie jeszcze ubrać - powiedziałam pokazując na chłopczyka, który nie wiem jakim cudem, ale już wciągał buty - szybki - zaśmiałam się
- też jestem gotowy - powiedział swoim dziecięcym głosikiem powodując u mnie wielki uśmiech na twarzy
- to dobrze bo taksówka już czeka - powiedział Niall i informując mamę o wyjściu zeszliśmy razme na dół, by następnie wsiąść do pojazdu i udać się w wyznaczonym celu, którym był śląski park zoologiczny. Po kilku sporach pozwoliłam blondynowi zapłaci za mnie na wejściu i ruszyliśmy na zwiedzanie zwierząt. Oczywiście nie było sporów co do wyboru pierwszych klatek. Było to małe zoo, gdzie mój brat kochał karmić kozy i inne zwierzęta w zagrodach. Z dwadzieścia razy chodziliśmy z maluchem do maszyny z karmą. A oczywiście pingwinek miał frajdy co nie miara, gdy jedna z kóz sobie go upatrzyła i wyrywała się, żeby tylko ją karmił. Gdy już nawet maluchowi się to znudziło ruszyliśmy dalej. Cały czas przytulałam Nialla, a ten obejmował mnie ramieniem, gdy w tym czasie bartuś jeździł na hulajnodze wszędzie gdzie się dało. Goniąc przy tym gołębie krzycząc wesoło " Keviny". Pomyślmy skąd on mógł to wziąć ? Hmmm.... Taki pasiasty, brunet, rozwinięty do etapu płodu i nic dalej. Już wiecie kto ? Tak ja też. Louis Tomlinson, który jest idolem mojego brata.
Gdy podeszliśmy do wybiegu lwów w oczu rzuciło mi się jedno małe. Jego jasne umaszczenie i to jak się zachowywał przypominało mi kogoś. A raczej pewną postać z bajki. Lwiątko skakało beztrosko bawiąc się z jakimś innym, który był (lub była) o wiele poważniejszy od niego. Zaśmiałam się, gdy przypomniała mi się moja ulubiona bajka z dzieciństwa " Król Lew". Ten malec strasznie go przypominał na co zwrócił uwagę także mój młodszy brat. Jedynie Niall jak nie z tej planety patrzył na nas z wielkim znakiem zapytania na twarzy
- król lew - zaśmiałam się, widząc jego wyraz twarzy - taka bajka z disney'a
- nie znam
- boże - jęknęłam i zrobiłam tzw. " facepalm "
- no co ?
- wyjdź i wróc jak obejrzysz - powiedziałam dla żartu
Chłopak zaczął iść w nieznanym mi kierunku
- gdzie idziesz? - spytałam ale zero odpowiedzi - Niall - krzyknęłam i pobiegłam za nim i przytuliłam go od tyłu
- no co ? -spytał śmiejąc się
- idiota - uderzyłam go w ramie i tym razem ja zaczęłam iść przed siebie pilnując brata, który szedł tuż obok mnie
- Beth - powiedział i podbiegł, po czym uniósł nad ziemie i zaczął kręcić się w koło
- Niall idioto - zaczęłam się śmiać. Jednak nie przestawał, a w mojej głowie zaczęło się nieźle kręcić - postaw mnie! - krzyknęłam
Chłopak postawił mnie na ziemie, a ja prawie się wywróciłam
- Beth - powiedział zmartwiony - wszystko ok ?
- kręci mi się przez ciebie w głowie - powiedziałam juz sie nie śmiejąc - chce usiąść
Chłopak zaprowadził mnie i małego na ławke. Usiadł obok mnie, a chłopczyk z drugiej mojej strony
- wszystko ok ?
- musze chwile poczekać, aż przestanie mi się kręcić w głowie
- dobrze - spojrzał na ziemie - przepraszam - mruknął
- słucham ? - udawałam, że nie usłyszałam - nie usłyszałam
- no przepraszam - powiedział głośniej patrząc mi w oczy. Uśmiechnęłam się zadowolona tym co powiedział
- już jest ok - położyłam dłoń na jego kolanie
- Kocham cię wiesz ?
- czekaj - udawałam, że się zastanawiam - chyba nie
- Beth nie drażnij się ze mną
- bo ? - zrobiłam to czego nie chciał
- bo ... - przeciągnął i pociągnął mnie tak, że siedziałam na jego kolanach - zrobie to - wpił się brutalnie w moje usta jednak ja nie dałam mu pełnego dostępu do nich. Zaczął szukać sposobu. Jego ręka zaczęła badać moje udo od zewnętrznej strony a on drażnił moje usta językiem. W końcu delikatnie ścisnął mnie za pośladek co spowodowało, że otwarłam usta, a on wykorzystał moment. Zaczął walczyć językiem z moim o dominację. Delikatnie splataliśmy je ze sobą i drażniliśmy. Pokazał mi swoją ciemniejszą stronę. Wsunął delikatnie palce pod moje spodenki, żeby poczuć choć kilka centymetrów więcej mojego ciała. Po całym ciele przeszedł mnie przyjemny dreszcz, ale wiedziałam, że to co teraz robimy jest nieprzyzwoite jak na owe miejsce.
Lekko odsunęłam się od chłopaka
- Niall nie tutaj
- czy nie mogę cię nawet pocałować ? - powiedział zły
- możesz, ale nie w taki sposób i nie przy tylu ludziach. Niall tu są małe dzieci, a ty prawie całą rękę do moich spodenek
- oh przecież nic się nie stało
- ale mogło - wstałam mu z kolan - jesteśmy w ZOO chodźmy jeszcze pozwiedzać i wracamy
Nie podobało mu się to co powiedziałam, ale nie mógł na to nic poradzić. Westchnął ciężko i ruszyliśmy przed siebie. Błądziliśmy pomiędzy klatkami bez sensu. Mapa? Hmmmm dużo nam nie dała, bo co chwila się gubiliśmy. Chłopak wykorzystał moją nieuwagę i dłoń, którą trzymał na mojej talii wsunął w tylną kieszonkę moich spodenek. Zauważyłam, że ze spokojnego chłopca, którego poznałam, Niall zmienił się w dorosłego mężczyznę, który wiedział czego chce. Podobało mi sie to. Robił co chciał i przetał się słuchać wszystkich dookoła.
Dorosnął.
Po kilku godzinach bezsensownego chodzenia i podchodzenia do zwierząt, czego pewnie miały stanowczo dosyć, to życie by nawet mnie wykończyło, a przeżyłam dużo ruszyliśmy usiąść przy dinozaurach. Mój brat oczywiście zaczął biegać jak nawiedzony, bo wszędzie mi " dinozarły ", jak to on nazywa. Wszystkie ławki były zajęte, więc znalazłam jakiegoś małego, na którego bym bez trudu usiadła i zrobiłam to. Chłopak nie miał tyle szczęścia.
Nie mógł usiąść, więc delikatnie rozchylił moje nogi po czym wsunął między nie swoje ciało. Ułożył ręce delikanie na moich udach, a ja oparłam swoje czoło o jego schylając się. Zamknął oczy i napawał się cisza, która między nami trwała. Co jakiś czas dyskretnie zerkałam na brata, który bawił się z innym chłopcem. Czy mogło by być coś bardziej idealnego ?
_____________________________
Co sądzicie?
Ostatnio przeczytałam całego Dangera w 3 dni i jakoś tak to troche wpłynęł0 na mój styl pisania nie sądzicie?
Z reszta nie tylko na styl, a także troszkę na postać Horanka. Nie jest już takim grzecznym chłopcem. Stwierdziłam, że będę starać się pokazać go jaki jest, wzorując sie trochę na Dangerze, a także na osobach, które znam
Jest moją mamą i teraz, gdy nie moge za nią sprzątać czy robić czegokolwiek ona traktuje mnie jak dziecko. A, gdy tylko chcę okazać Niallowi trochę czułości przy niej jak danie całusa czy przytulenie ona chrząka, trzaska czymś lub po prostu bez żadnego zachamowania zwraca mi uwagę, że nie jesteśmy sami. To denerwujące. Ona, gdy jest z moim ojczymem może wszystko. A mnie traktuje jakbym miała 10 lat i Niall był jakimś kryminalistą do którego nie mogę ust otworzyć, a samo dotkanięcie jego skóry było dla niej przestępstwem na skalę światową.
To mnie kiedyś wykończy. Jeden tydzień był już za nami. Dziwię się, że pozwoliła nam spać w jednym łóżku. Myślałam, że weźmie drabinę albo deskę do prasowania i położy ją między nami. Tak jej głupie pomysły były częściowo czerpane z jej ukochanego serialu " świat według kiepskich". Ten serial moze był śmieszny, ale pokazywał jaka polska jest naprawdę i czego chciałam uniknąć. Nie chciałam być w przyszłości jak Ferdynand Kiepski. Siedzieć w domu na czterech literach i oglądać telewizję jedząc, pijąć i nabierając niepotrzebnych kilogramów. Moja waga i tak była zbyt duża jak na moje 169 centymatrów. Zdecydowanie powinno na wadze widnieć mniej niż 76 kilogramów, tak tyle ważyłam. Zaniedbałam się i tyle.
Jedyną rzeczą jaką mogę zrobić to teraz czekanie, aż następny tydzień przeleci tak samo jak poprzedni. Jedynym utrudnieniem było to, że wszystko co było ciekawe w Bytomiu pokazałam już Niallowi i nie wiedziałam co robić dalej. Usiadłam na łóżku przegrzebując internet chcąć znaleźć jakąś atrakcję w okolicach mojego miasta. Muzeum, stadion, dom kultury, opera. Wszystko już zaliczyliśmy. Jedynym wyjściem było pojechać za obrzeża miasta, w którym spędziłam 4/5 mojego życia. Chorzów? - pomyślałam, ale następnie wyrzuciłam z siebie ten pomysł. Tam nie było niczego ciekawego - Katowice? - mój mózg zaczął pracować - tam mogliśmy coś ciekawego znaleźć. Tylko teraz nasuwa się pytanie co ? Spodek ? Nie tam tylko koncerty nic ciekawego. Zoo? hmmmm dobry pomysł - pogratulowałam sobie w myślach. Dałam sobie mentalnie order za pomysłowość. Tak byłam burmistrzem w moim mieście zwanym Kretynowo. Tam zajmowałam główne miejsce w Hierarchi stopnia zniszczonej wyobraźni. Mój mózg był papką dlatego byłam na najwyższym szczeblu.
Szybko wystukałam w google hasło" Śląski ogród zoologiczny" i ukazało mi się kilka wyników. Wybrałam ten najlepszy i spojrzałam na cennik oraz godziny otwarcia. Na zegarku wybiła godzina 11. Pomyślałam - po co czekać jeśli możemy już dzisiaj tam iść.
Wstałam i podeszłam do szafy. Do tej pory siedziałam w piżamie i nie robiłam nic prócz oglądania w moim telewizorze " scooby - doo ". No tak jestem dużym dzieckiem zapomnieliście?
Nie wiedziałam zupełnie co na siebie włożyć. Podeszłam do okna i otworzyłam je. Wyjrzałam za nie a moje oczy uderzyły promienie słoneczne, które powoli zbliżały się do centralnego punktu na niebie. Nie było żadnej chmurki, a o wietrze już nie wspomnę. Termometr pokazywał 32 stopnie. Wróciłam do pokoju i ponownie podeszłam do szafy.
Znów wrócił do mnie problem pt.: CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ. Zaczęłam nerwowo przerzucać wieszaki w prawo i w lewo. Zupełnie nie wiedziałam jak się ubrać, żeby potem tego nieżałować. Jedynym trafnym elementem mojego ubioru były czarne spodenki, które pasowałyby do wszystkiego. Nie mogłam też założyć moich ukochanych martensów. Niestety jest za ciepło na tego typu obuwie. Więc postawiłam na prostote. Czarne spodenki do tego oversize'owa tunika biała na górze czarna na dole i żeby przebić te monotonię czarno białych barw czerwone Conversy przed kostkę. Wzięłam wszystko do rąk i po drodze zabierając czystą bieliznę ruszyłam do łazienki. Wszystko położyłam na pralce, która często robiła za półkę i rozbierając piżamę oraz wczorajszą bieliznę, po czym weszłam pod prysznic. Odkręciłam czerowny kurek, a po moim ciele zaczęła spływać gorąca woda. Na początku poczułam wszystkie mięsnie spinają się, ale po kilku sekundach zaczęły się rozluźniać czując ulgę. Zatraciłam się w tym uczuciu. Świat przestał na chwile istnieć.
Po kilku minutach złapałam mydło i zaczęłam namydlać ciało, aby następnie spłukać pianę i umyć włosy. Gdy spłukiwałam pianę moja wyobraźnia bez mojej zgody zaczęła podsuwać mi wizję, jakby to było, gdyby Niall był tu teraz ze mną. wiem to nieprzyzwoite myśleć o czymś takim ale to zaczynało być silniejsze ode mnie. Chciałam aby to już się stało. Chciałam to poczuć. Nie, chciałam jego poczuć. Zagryzłam delikatnie dolną wargę. Moje chore wyobrażenia przerwało pukanie do drzwi
- kochanie jesteś tam - spytał męski głos, który poznałabym największym gwarze
- tak jestem biorę prysznic
- to dobrze - usłyszałam jak odchodzi. Odgoniłam od siebie te myśli i wyszłam spod prysznica wycierając się ręcznikiem. Ubrałam się i zaczęłam suszyć włosy. Gdy te były suche wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju zastając Nialla leżącego na łóżku i oglądającego jakiś serial, którego zapewne i tak w całości nie rozumiał. Podeszłam do łóżka i położyłam sie koło Irlandczyka
- co powiesz na zoo ? - powiedziałam po kilku minutach leżenia i bawienia się naszymi plecionymi dłońmi
- dzisiaj ? - spytał poprawiając się tak by widzieć moją twarz
- tak
- wiesz ja jestem za, ale czy twoja mama ...
- nie mama nie pójdzie z nami bo jak zwykle musi jechać do Zabrza - przerwałam mu zanim skończył zdanie
- aha, a młody ?
- weźmiemy go ze sobą
- musimy spytać się twojej mamy czy pozwoli
- uwierz, skakałaby z radości, gdyby mogła - westchnęłam głośniej - Mamo ! - krzyknęłam na co ta zawołała z dużego pokoju
- tak ? - moje lenistwo nie ma granic. Zamiast iść do niej wolałam wołać przez całe mieszkanie i leżeć przytulona do Nialla, który chyba kiedyś przezemnie ogłuchnie
- możemy wziąć dzisiaj młodego do Zoo ?
- chodź tu, a nie drzyj mi się przez całe mieszkanie! - krzyknęła stanowczo. Skończyło się moje leżenie. Bardzo wolno zaczęłam się zlekać z łóżka, po czym ruszyłam do niej - powtórz teraz - powiedziała księżniczka, która miała podobną pozycję do tej jaką przed chwila ja miałam. Tylko ona zamiast Nialla miała sterte poduszek i zamiast dłoni blondyna trzymała pilot
- możemy wziąć z Niallem Bartka do Zoo?
- dobrze wiesz, że chciałam jechać na Zabrze
- Ja pierdole czy ja gadam, że ty musisz z nami jechać ? - oburzyłam się. Nikt jej nie zapraszał, żeby z nami szła, więc nie wiem jak w ogóle mogła pomyśleć, że mówię to po to, żeby zabrać ją ze sobą
- nie wyrażaj się
- ta bo ty masz coś w kwestii mojego słownictwa do gadania - burknęłam pod nosem
- póki jesteś pod moim dachem to mam dużo
- jak coś ci się nie podoba mogę zrobić to, co ostatnio i wynieść się stąd - powiedziałam stanowczo, po czym ona jedynie mruknęła, że moge wziąć brata i żebym sie o niego troszczyła. Dumna z siebie wróciłam do chłopaka który oczywiście nie zmienił pozycji - leń skwitowałam go i podeszłam do szafy biorąc z niej małą torbę, do której wsadziłam swojego iphone, portfel i klucze. Niall w sekundę stanął na nogi i podszedł do szafy żeby szybko ubrać też coś na siebie. Wyszłam z pokoju i kładąc torbę na komodzie weszłam do pokoju brata, który układał coś z lego. Podeszłam do jego szafy i wybrałam mu komplet składający sie z niebieskiego t-shirtu, Jensowych szortów i czarnych Conversów
- młody idziemy do zoo co ty na to ? - przykucnęłam obok chłopczyka i uśmiechnęłam się
- taaaak - krzyknął uradowany, po czym przytulił mnie. Chwilę po tym wstałam i wychodząc powiedziałam, żeby ubrał to co położyłam na jego łóżku.
W przedpokoju wpadłam na Nialla
- gotowi ? - uśmiechnął się i objął mnie w pasie
- ja jestem w 100 %, ale młody musi sie jeszcze ubrać - powiedziałam pokazując na chłopczyka, który nie wiem jakim cudem, ale już wciągał buty - szybki - zaśmiałam się
- też jestem gotowy - powiedział swoim dziecięcym głosikiem powodując u mnie wielki uśmiech na twarzy
- to dobrze bo taksówka już czeka - powiedział Niall i informując mamę o wyjściu zeszliśmy razme na dół, by następnie wsiąść do pojazdu i udać się w wyznaczonym celu, którym był śląski park zoologiczny. Po kilku sporach pozwoliłam blondynowi zapłaci za mnie na wejściu i ruszyliśmy na zwiedzanie zwierząt. Oczywiście nie było sporów co do wyboru pierwszych klatek. Było to małe zoo, gdzie mój brat kochał karmić kozy i inne zwierzęta w zagrodach. Z dwadzieścia razy chodziliśmy z maluchem do maszyny z karmą. A oczywiście pingwinek miał frajdy co nie miara, gdy jedna z kóz sobie go upatrzyła i wyrywała się, żeby tylko ją karmił. Gdy już nawet maluchowi się to znudziło ruszyliśmy dalej. Cały czas przytulałam Nialla, a ten obejmował mnie ramieniem, gdy w tym czasie bartuś jeździł na hulajnodze wszędzie gdzie się dało. Goniąc przy tym gołębie krzycząc wesoło " Keviny". Pomyślmy skąd on mógł to wziąć ? Hmmm.... Taki pasiasty, brunet, rozwinięty do etapu płodu i nic dalej. Już wiecie kto ? Tak ja też. Louis Tomlinson, który jest idolem mojego brata.
Gdy podeszliśmy do wybiegu lwów w oczu rzuciło mi się jedno małe. Jego jasne umaszczenie i to jak się zachowywał przypominało mi kogoś. A raczej pewną postać z bajki. Lwiątko skakało beztrosko bawiąc się z jakimś innym, który był (lub była) o wiele poważniejszy od niego. Zaśmiałam się, gdy przypomniała mi się moja ulubiona bajka z dzieciństwa " Król Lew". Ten malec strasznie go przypominał na co zwrócił uwagę także mój młodszy brat. Jedynie Niall jak nie z tej planety patrzył na nas z wielkim znakiem zapytania na twarzy
- król lew - zaśmiałam się, widząc jego wyraz twarzy - taka bajka z disney'a
- nie znam
- boże - jęknęłam i zrobiłam tzw. " facepalm "
- no co ?
- wyjdź i wróc jak obejrzysz - powiedziałam dla żartu
Chłopak zaczął iść w nieznanym mi kierunku
- gdzie idziesz? - spytałam ale zero odpowiedzi - Niall - krzyknęłam i pobiegłam za nim i przytuliłam go od tyłu
- no co ? -spytał śmiejąc się
- idiota - uderzyłam go w ramie i tym razem ja zaczęłam iść przed siebie pilnując brata, który szedł tuż obok mnie
- Beth - powiedział i podbiegł, po czym uniósł nad ziemie i zaczął kręcić się w koło
- Niall idioto - zaczęłam się śmiać. Jednak nie przestawał, a w mojej głowie zaczęło się nieźle kręcić - postaw mnie! - krzyknęłam
Chłopak postawił mnie na ziemie, a ja prawie się wywróciłam
- Beth - powiedział zmartwiony - wszystko ok ?
- kręci mi się przez ciebie w głowie - powiedziałam juz sie nie śmiejąc - chce usiąść
Chłopak zaprowadził mnie i małego na ławke. Usiadł obok mnie, a chłopczyk z drugiej mojej strony
- wszystko ok ?
- musze chwile poczekać, aż przestanie mi się kręcić w głowie
- dobrze - spojrzał na ziemie - przepraszam - mruknął
- słucham ? - udawałam, że nie usłyszałam - nie usłyszałam
- no przepraszam - powiedział głośniej patrząc mi w oczy. Uśmiechnęłam się zadowolona tym co powiedział
- już jest ok - położyłam dłoń na jego kolanie
- Kocham cię wiesz ?
- czekaj - udawałam, że się zastanawiam - chyba nie
- Beth nie drażnij się ze mną
- bo ? - zrobiłam to czego nie chciał
- bo ... - przeciągnął i pociągnął mnie tak, że siedziałam na jego kolanach - zrobie to - wpił się brutalnie w moje usta jednak ja nie dałam mu pełnego dostępu do nich. Zaczął szukać sposobu. Jego ręka zaczęła badać moje udo od zewnętrznej strony a on drażnił moje usta językiem. W końcu delikatnie ścisnął mnie za pośladek co spowodowało, że otwarłam usta, a on wykorzystał moment. Zaczął walczyć językiem z moim o dominację. Delikatnie splataliśmy je ze sobą i drażniliśmy. Pokazał mi swoją ciemniejszą stronę. Wsunął delikatnie palce pod moje spodenki, żeby poczuć choć kilka centymetrów więcej mojego ciała. Po całym ciele przeszedł mnie przyjemny dreszcz, ale wiedziałam, że to co teraz robimy jest nieprzyzwoite jak na owe miejsce.
Lekko odsunęłam się od chłopaka
- Niall nie tutaj
- czy nie mogę cię nawet pocałować ? - powiedział zły
- możesz, ale nie w taki sposób i nie przy tylu ludziach. Niall tu są małe dzieci, a ty prawie całą rękę do moich spodenek
- oh przecież nic się nie stało
- ale mogło - wstałam mu z kolan - jesteśmy w ZOO chodźmy jeszcze pozwiedzać i wracamy
Nie podobało mu się to co powiedziałam, ale nie mógł na to nic poradzić. Westchnął ciężko i ruszyliśmy przed siebie. Błądziliśmy pomiędzy klatkami bez sensu. Mapa? Hmmmm dużo nam nie dała, bo co chwila się gubiliśmy. Chłopak wykorzystał moją nieuwagę i dłoń, którą trzymał na mojej talii wsunął w tylną kieszonkę moich spodenek. Zauważyłam, że ze spokojnego chłopca, którego poznałam, Niall zmienił się w dorosłego mężczyznę, który wiedział czego chce. Podobało mi sie to. Robił co chciał i przetał się słuchać wszystkich dookoła.
Dorosnął.
Po kilku godzinach bezsensownego chodzenia i podchodzenia do zwierząt, czego pewnie miały stanowczo dosyć, to życie by nawet mnie wykończyło, a przeżyłam dużo ruszyliśmy usiąść przy dinozaurach. Mój brat oczywiście zaczął biegać jak nawiedzony, bo wszędzie mi " dinozarły ", jak to on nazywa. Wszystkie ławki były zajęte, więc znalazłam jakiegoś małego, na którego bym bez trudu usiadła i zrobiłam to. Chłopak nie miał tyle szczęścia.
Nie mógł usiąść, więc delikatnie rozchylił moje nogi po czym wsunął między nie swoje ciało. Ułożył ręce delikanie na moich udach, a ja oparłam swoje czoło o jego schylając się. Zamknął oczy i napawał się cisza, która między nami trwała. Co jakiś czas dyskretnie zerkałam na brata, który bawił się z innym chłopcem. Czy mogło by być coś bardziej idealnego ?
_____________________________
Co sądzicie?
Ostatnio przeczytałam całego Dangera w 3 dni i jakoś tak to troche wpłynęł0 na mój styl pisania nie sądzicie?
Z reszta nie tylko na styl, a także troszkę na postać Horanka. Nie jest już takim grzecznym chłopcem. Stwierdziłam, że będę starać się pokazać go jaki jest, wzorując sie trochę na Dangerze, a także na osobach, które znam
sobota, 27 kwietnia 2013
Rozdział 33
Gdy w końcu dotraliśmy do sali po wielu przystankach czy innych trudnościach nadszedł moment by zrobić dziewczynie niespodziankę. Pierwsza weszłam ja by przgotować ją. Oczywiście czarownica gdy tylko mnie zobaczyła uśmiechniętą od razu wyszła burcząc coś pod nosem, ale postanowiłam nie reagować
- zakryj oczy - powiedzialam podchodząc
- po co ? Beata dobrze sie czujesz?
- tak dobrze, zrób to, proszę, mam dla ciebie niespodziankę - powiedziałam siadając na łóżku obok dziewczyny
- niech ci będzie - zamknęła oczy i dodatkowo zakryła je rękoma
- Now - powiedziałam cicho, a blondyn wszedł prawie niesłyszalnie. Uśmiechnęłam sie do niego na co on puścił mi "oczko" - ok gotowa? - spytałam łapiąc dziewczyne delikatnie za dłoń
- tak
- otwórz powoli oczy i prosze nie piszcz
- obiecuje - powiedziała i odkyła oczy. Usta otwarły się jej najszerzej jak tylko potrafiła, oczy były rozszerzone do granic możliwości. Widziałam jaka była zaskoczona i szczęśliwa. Starała się nie piszczeć jak obiecała. Niall podszedł do nas i zajął miejsce, które mu ustąpiłam. Przytułił dziewczynę, a ta zaczęła płakać. Blondyn mówił jej żeby nie płakała bo woli, gdy się uśmiecha, ale niestety ta nie potrafiła opanować swoich emocji. Na sercu zrobiło mi się ciepło gdy widziałam jej radość. Spełniłam czyjeś marzenie. Kto wie moze los specjalnie przydzielił mi właśnie tę salę? Żebym ćwiczyła swoją cierpliwość, ale bardziej żebym uszczęśliwiła kogoś kto jest skazany na długotrwałe leżenie w szpitalu i kto możliwe, że nigdy nie poczuł by radości jaką jest spotkanie idola. Osoby, która jest twoją inspiracją, a także powodem do życia. Usiadłam na swoim łóżku po turecku i przyglądałam się bite dwie godziny z uśmiechem na twarzy jak dziewczyna rozmawia z Niallem. Wydawało by się, że jak przyjdzie co do czego to z idolem nie masz o czym rozmawiać, ale Kasia, ona rozmawiała z nim niczym z najlepszym przyjacielem. Śmiała się i wygłupiała, rozmawiała o wszystkim, tematy jakby nie miały końca. To był wspaniały widok. Żałowałam, że nie może spotkać reszty, ale lepsze to niż nic. Gdyby nie to, że musiałam iść przebrać się w piżamę siedziałabym tam dalej i przypatrywała się. W sali nie mogłam się przebrać, więc ruszyłam do łazienki, która jak to w szpitalu była zajęta. Czekałam 10 minut by wreszcie wejść do środka i w niecałe 2 minuty ubrać szary dres. A gdy wróciłam do sali Niall siedział koło mojego łóżka, a Kasia smacznie spała
- zasnęła - powiedział wstając i podchodząc do mnie
- widzę - przytuliłam go. Tak bardzo chciałam żeby było po wszystkim i żeby bartuś był zdrowy. Zależało mi na tym jak na niczym innym. Tak bardzo chciałam żeby to wszystko nie działo się naprawdę
- będzie dobrze - pocałował mnie w czoło słysząc jak pociągam nosem. Nawet nie wiem kiedy z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Po prostu zaczęłam mimo wolnie płakać
- Wyjdźmy stąd - powiedziałam odrywając się od chłopaka
- dobrze chodź - złapał mnie za rękę i ruszyliśmy pred budynek szpitala. Niall usiał na ławce, a ja na jego kolanach okrakiem. kochałam tak siadać. Mogłam się wtulić w chłopaka i miałam pełen " dostęp" do jego ust
- wiesz już kiedy będzie operacja? - położył dłonie na moich biodrach
- pojutrze - powiedziałam stykając nasze czoła i wzdychając głośno
*2 tygodnie później*
Jest już po operacji. Oczywiście wszystko przebiegło dobrze z czego sie ciesze. Nie potrafie wyobrazić sobie kolejnego tygodnia tutaj. Niestety nie mogłam ruszać się z łóżka. Rozcięcie, które zrobili mi podczas operacji musiało sie zrosnąć, a spacery tego nie ułatwiały. Niall przychodził, rozmawiał ze mną, karmił mnie i pomagał we wszystkim. Jest kochany. Nie wiem czy istnieje drugi taki człowiek jak Niall. Chociaż nie, to nie człowiek, to anioł, którego zapewne zesłał mi tata by opiekował się taką niezdarą jak ja. Lecz pomimo tego, że chłopak był przy mnie codziennie czułam się tak jakby nienasycona. To jakimi pocałunkami czy czułościami mieliśmy się nacieszyć nie dawało tak wielkiej przyjemności jak zawsze. Nie mogłam się podnieść zbytnio ruszać, a chłopak także nie miał jak się do mnie zbliżyć, gdyż łóżko było wysokie a na nie wchodzić nie mógł gdyż jak to niedwno stwierdziła starsza pani " nie ma ochoty oglądać naszych młodzieńczych orgii ". Na szczęście dzisiaj i ja i pingwinek wychodzimy. Nie mogę się zbytnio denerwować, z resztą nie tylko ja. Przez najbliższe 2 tygodnie będziemy mieszkac w moim starym mieszkaniu Koszmar. Ciekawe jak teraz wygląda i jak będzie zachowywała się mama, gdy będę spała z Niallem w swoim pokoju. Po tym jak wyjechałam zostały tylko puste meble i biurko z komputerem więc, gdy irlandczyk zapytał czy może wymienić łóżko i zrobić małe przemeblowanie spokojnie się zgodziłam. Czyli wróce nie dość, że do starego życia to w dodatku do nowego pokoju. Szczęście w nieszczęściu? Nie sądzę. Nieszczęście z nieszczęściem czyli chodzą w parze. No bo kolejny raz Niall postawił na swoim, a tłumaczył sie tym, że nie kupuje łóżka tylko dla mnie, a dla nas. No coż nie miałam sił się kłócić wtedy. Wykorzystał fakt, że było późno i zasypiałam
- gotowa ? - spytał łapiąc mnie za rękę. Byłam już ubrana i spakowana. Pożegnałam się z Kasią i starszą panią której nazwiska już nie pamiętałam i wyszłam z uśmiechem z sali. Nie mogłam nieść torby ani nic. Lekarz powiedział Niallowi, że nie mogę nosić cieżkich rzeczy i za bardzo się przemęczać, a ten wziął to do siebie z podwójną siłą. No coż jedyne co mogłam zrobić to pozwolić na to, żebym nie robiła nic
Gdy dotarliśmy do domu pierwszorzędną sprawą był pokój. Nistety na "dzień dobry" musiałam zasłonić oczy bo Niall chciał zrobić mi niespodziankę. Zgodziłam się, a Niall zasłonił mi oczy bandaną. Powoli ruszyliśmy do pokoju. Delikatnie złapał moje dłonie i ciagnął za sobą. Usłyszałam jak otwiera drzwi kluczem. Otwiera. Słyszałam jak jego oddech lekko przyśpiesza, gdy wchodziliśmy. Przejął się tym. Kazał mi się zatrzymać, po czym sam stanął za mną i odwiązał mi bandanę nie odkrywając widoku
- gotowa?
- tak - chłopak ściągnął bandanę, a moim oczom ukazał się wyremontowany pokój. Na środku stało duże, dwuosobowe łózko z ciemnobrązową ramą i jasnobeżową pościelą. W rogu po prawej stało moje biurko, a naprzeciw łóżka stała duża szafa z gigantycznym lustrem. Jedynym odruchem jaki wykonałam było zasłonięcię rękoma otwarte usta. Mój pokój wyglądał cudownie. Gdyby nie to, że Niall ma koncerty, przyjaciół i obowiązków w Londynie nie wyjeżdżałabym stąd. Pierwszy raz coś podoba mi się w tym mieście. Obróciłam się do Nialla i wpiłam sie w jego usta
- kocham cię - powiedziałam przytulając go
- ja ciebie też - uśmiechnał się
- dziękuję
- nie ma za co skarbie - wyszeptał i usiadł na łóżku. Usiadłam mu na kolanach okrakiem i ponownie pocałowałam lecz to spowodowało, że irlandczyk położył sie, a ja na niego. Jednak czułości na tym się nie skończyły. Jego ręce powędrowały na moje pośladki, które mocno ścisnął. Podobało mi się. W tym momencie wiedziałam, że byłam gotowa. Jedyny problem to, to, że niebyliśmy sami w domu. Moja mama i brat byli za ścianą, a drzwi były otwarte. Lekko się podniosłam
- Niall nie teraz
- dlaczego ?
- nie jesteśmy sami
- zamkniemy drzwi i będzie dobrze
- Niall nie zrobimy to.Obiecuję, ale gdy będziemy sami. Nie chce przeżyć pierwszego razu ze świadomością, że mama może nas usłyszeć
- dobrze - położył mnie na boku. A sam położył się twarzą w moją stronę - czyli, że za 2 tygodnie zapraszam cię na kolację w Londynie. Tylko ja i ty, naszym mieszkaniu
- naszym ?
- naszym - uśmiechnął się
- Niall, niall, niall - pocałowałam chłopaka. Wizja mieszkania z nim przyprawiała mnie o niesamowity napad energii - już nie umie się doczekać
- ja też - zaśmiał sie
____________________________
O JA CIE!!!
Ile ja to pisałam ... LADIES AND GENTLEMAN ! Jest szansa, że zdam! Miałam 3 jedynki na semestr ale są już tylko dwie. Jeszcze jedną poprawić i zdam na warunkowym! Jest!!! Uda się! Musi! Ale to oznacza rozdziały właśnie tak wygladające... czyli z długimi przerwami. Niestety żeby coś mieć trzeba coś poświęcić. Blog mogę pisać z dużymi przerwami ale naukę jak raz oleję to nie zdam i bd cały rok odpracowywać ;/
Mniejsza z tym.
Jak wam podobał się rozdział?
Jak myślicie co dalej ?
Zasady te same ... i błagam prosze Anonimki podpisujcie się i nie piszcie 15 komentarzy od jednej osoby bo mi nie zalezy na 15 od jednej osoby, a 15 od 15 osob. Jak na dziś to koniec. Dobranoc ♥
- zakryj oczy - powiedzialam podchodząc
- po co ? Beata dobrze sie czujesz?
- tak dobrze, zrób to, proszę, mam dla ciebie niespodziankę - powiedziałam siadając na łóżku obok dziewczyny
- niech ci będzie - zamknęła oczy i dodatkowo zakryła je rękoma
- Now - powiedziałam cicho, a blondyn wszedł prawie niesłyszalnie. Uśmiechnęłam sie do niego na co on puścił mi "oczko" - ok gotowa? - spytałam łapiąc dziewczyne delikatnie za dłoń
- tak
- otwórz powoli oczy i prosze nie piszcz
- obiecuje - powiedziała i odkyła oczy. Usta otwarły się jej najszerzej jak tylko potrafiła, oczy były rozszerzone do granic możliwości. Widziałam jaka była zaskoczona i szczęśliwa. Starała się nie piszczeć jak obiecała. Niall podszedł do nas i zajął miejsce, które mu ustąpiłam. Przytułił dziewczynę, a ta zaczęła płakać. Blondyn mówił jej żeby nie płakała bo woli, gdy się uśmiecha, ale niestety ta nie potrafiła opanować swoich emocji. Na sercu zrobiło mi się ciepło gdy widziałam jej radość. Spełniłam czyjeś marzenie. Kto wie moze los specjalnie przydzielił mi właśnie tę salę? Żebym ćwiczyła swoją cierpliwość, ale bardziej żebym uszczęśliwiła kogoś kto jest skazany na długotrwałe leżenie w szpitalu i kto możliwe, że nigdy nie poczuł by radości jaką jest spotkanie idola. Osoby, która jest twoją inspiracją, a także powodem do życia. Usiadłam na swoim łóżku po turecku i przyglądałam się bite dwie godziny z uśmiechem na twarzy jak dziewczyna rozmawia z Niallem. Wydawało by się, że jak przyjdzie co do czego to z idolem nie masz o czym rozmawiać, ale Kasia, ona rozmawiała z nim niczym z najlepszym przyjacielem. Śmiała się i wygłupiała, rozmawiała o wszystkim, tematy jakby nie miały końca. To był wspaniały widok. Żałowałam, że nie może spotkać reszty, ale lepsze to niż nic. Gdyby nie to, że musiałam iść przebrać się w piżamę siedziałabym tam dalej i przypatrywała się. W sali nie mogłam się przebrać, więc ruszyłam do łazienki, która jak to w szpitalu była zajęta. Czekałam 10 minut by wreszcie wejść do środka i w niecałe 2 minuty ubrać szary dres. A gdy wróciłam do sali Niall siedział koło mojego łóżka, a Kasia smacznie spała
- zasnęła - powiedział wstając i podchodząc do mnie
- widzę - przytuliłam go. Tak bardzo chciałam żeby było po wszystkim i żeby bartuś był zdrowy. Zależało mi na tym jak na niczym innym. Tak bardzo chciałam żeby to wszystko nie działo się naprawdę
- będzie dobrze - pocałował mnie w czoło słysząc jak pociągam nosem. Nawet nie wiem kiedy z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Po prostu zaczęłam mimo wolnie płakać
- Wyjdźmy stąd - powiedziałam odrywając się od chłopaka
- dobrze chodź - złapał mnie za rękę i ruszyliśmy pred budynek szpitala. Niall usiał na ławce, a ja na jego kolanach okrakiem. kochałam tak siadać. Mogłam się wtulić w chłopaka i miałam pełen " dostęp" do jego ust
- wiesz już kiedy będzie operacja? - położył dłonie na moich biodrach
- pojutrze - powiedziałam stykając nasze czoła i wzdychając głośno
*2 tygodnie później*
Jest już po operacji. Oczywiście wszystko przebiegło dobrze z czego sie ciesze. Nie potrafie wyobrazić sobie kolejnego tygodnia tutaj. Niestety nie mogłam ruszać się z łóżka. Rozcięcie, które zrobili mi podczas operacji musiało sie zrosnąć, a spacery tego nie ułatwiały. Niall przychodził, rozmawiał ze mną, karmił mnie i pomagał we wszystkim. Jest kochany. Nie wiem czy istnieje drugi taki człowiek jak Niall. Chociaż nie, to nie człowiek, to anioł, którego zapewne zesłał mi tata by opiekował się taką niezdarą jak ja. Lecz pomimo tego, że chłopak był przy mnie codziennie czułam się tak jakby nienasycona. To jakimi pocałunkami czy czułościami mieliśmy się nacieszyć nie dawało tak wielkiej przyjemności jak zawsze. Nie mogłam się podnieść zbytnio ruszać, a chłopak także nie miał jak się do mnie zbliżyć, gdyż łóżko było wysokie a na nie wchodzić nie mógł gdyż jak to niedwno stwierdziła starsza pani " nie ma ochoty oglądać naszych młodzieńczych orgii ". Na szczęście dzisiaj i ja i pingwinek wychodzimy. Nie mogę się zbytnio denerwować, z resztą nie tylko ja. Przez najbliższe 2 tygodnie będziemy mieszkac w moim starym mieszkaniu Koszmar. Ciekawe jak teraz wygląda i jak będzie zachowywała się mama, gdy będę spała z Niallem w swoim pokoju. Po tym jak wyjechałam zostały tylko puste meble i biurko z komputerem więc, gdy irlandczyk zapytał czy może wymienić łóżko i zrobić małe przemeblowanie spokojnie się zgodziłam. Czyli wróce nie dość, że do starego życia to w dodatku do nowego pokoju. Szczęście w nieszczęściu? Nie sądzę. Nieszczęście z nieszczęściem czyli chodzą w parze. No bo kolejny raz Niall postawił na swoim, a tłumaczył sie tym, że nie kupuje łóżka tylko dla mnie, a dla nas. No coż nie miałam sił się kłócić wtedy. Wykorzystał fakt, że było późno i zasypiałam
- gotowa ? - spytał łapiąc mnie za rękę. Byłam już ubrana i spakowana. Pożegnałam się z Kasią i starszą panią której nazwiska już nie pamiętałam i wyszłam z uśmiechem z sali. Nie mogłam nieść torby ani nic. Lekarz powiedział Niallowi, że nie mogę nosić cieżkich rzeczy i za bardzo się przemęczać, a ten wziął to do siebie z podwójną siłą. No coż jedyne co mogłam zrobić to pozwolić na to, żebym nie robiła nic
Gdy dotarliśmy do domu pierwszorzędną sprawą był pokój. Nistety na "dzień dobry" musiałam zasłonić oczy bo Niall chciał zrobić mi niespodziankę. Zgodziłam się, a Niall zasłonił mi oczy bandaną. Powoli ruszyliśmy do pokoju. Delikatnie złapał moje dłonie i ciagnął za sobą. Usłyszałam jak otwiera drzwi kluczem. Otwiera. Słyszałam jak jego oddech lekko przyśpiesza, gdy wchodziliśmy. Przejął się tym. Kazał mi się zatrzymać, po czym sam stanął za mną i odwiązał mi bandanę nie odkrywając widoku
- gotowa?
- tak - chłopak ściągnął bandanę, a moim oczom ukazał się wyremontowany pokój. Na środku stało duże, dwuosobowe łózko z ciemnobrązową ramą i jasnobeżową pościelą. W rogu po prawej stało moje biurko, a naprzeciw łóżka stała duża szafa z gigantycznym lustrem. Jedynym odruchem jaki wykonałam było zasłonięcię rękoma otwarte usta. Mój pokój wyglądał cudownie. Gdyby nie to, że Niall ma koncerty, przyjaciół i obowiązków w Londynie nie wyjeżdżałabym stąd. Pierwszy raz coś podoba mi się w tym mieście. Obróciłam się do Nialla i wpiłam sie w jego usta
- kocham cię - powiedziałam przytulając go
- ja ciebie też - uśmiechnał się
- dziękuję
- nie ma za co skarbie - wyszeptał i usiadł na łóżku. Usiadłam mu na kolanach okrakiem i ponownie pocałowałam lecz to spowodowało, że irlandczyk położył sie, a ja na niego. Jednak czułości na tym się nie skończyły. Jego ręce powędrowały na moje pośladki, które mocno ścisnął. Podobało mi się. W tym momencie wiedziałam, że byłam gotowa. Jedyny problem to, to, że niebyliśmy sami w domu. Moja mama i brat byli za ścianą, a drzwi były otwarte. Lekko się podniosłam
- Niall nie teraz
- dlaczego ?
- nie jesteśmy sami
- zamkniemy drzwi i będzie dobrze
- Niall nie zrobimy to.Obiecuję, ale gdy będziemy sami. Nie chce przeżyć pierwszego razu ze świadomością, że mama może nas usłyszeć
- dobrze - położył mnie na boku. A sam położył się twarzą w moją stronę - czyli, że za 2 tygodnie zapraszam cię na kolację w Londynie. Tylko ja i ty, naszym mieszkaniu
- naszym ?
- naszym - uśmiechnął się
- Niall, niall, niall - pocałowałam chłopaka. Wizja mieszkania z nim przyprawiała mnie o niesamowity napad energii - już nie umie się doczekać
- ja też - zaśmiał sie
____________________________
O JA CIE!!!
Ile ja to pisałam ... LADIES AND GENTLEMAN ! Jest szansa, że zdam! Miałam 3 jedynki na semestr ale są już tylko dwie. Jeszcze jedną poprawić i zdam na warunkowym! Jest!!! Uda się! Musi! Ale to oznacza rozdziały właśnie tak wygladające... czyli z długimi przerwami. Niestety żeby coś mieć trzeba coś poświęcić. Blog mogę pisać z dużymi przerwami ale naukę jak raz oleję to nie zdam i bd cały rok odpracowywać ;/
Mniejsza z tym.
Jak wam podobał się rozdział?
Jak myślicie co dalej ?
Zasady te same ... i błagam prosze Anonimki podpisujcie się i nie piszcie 15 komentarzy od jednej osoby bo mi nie zalezy na 15 od jednej osoby, a 15 od 15 osob. Jak na dziś to koniec. Dobranoc ♥
środa, 10 kwietnia 2013
Rozdział 32
Wczoraj nawet nie pamiętam jak zasnęłam. Pamiętam tylko, że maluch zasnął, a ja usiadłam z Niallem w fotelu przyniesionym z poczekalni ( oczywiście za zgodą pielęgniarek ) i rozmawialiśmy. Tak czy siak, zasnęłam. Obudziłam się dopiero wtedy, gdy lekarz przyszedł po mnie do sali
- Dzień dobry - powiedział uśmiechnięty - wszystko jest gotowe
- dzień dobry - powiedziałam powstrzymując sie od ziewnięcia. Bardzo dobrze mi się tu spało, ale znając życie była to zasługa ciała Nialla na którym całą noc przespałam. Musiałam teraz opuścić chłopaka i udać się na owe badania - więc ja też
- zapraszam za mną - powiedział i wyszedł z sali. Ja przelotnie dałam całusa Niallowi i poszłam za lekarzem. Po przebraniu się i przemyciu zostrałam zaprowadzona na salę, gdzie pielęgniarka zbadała mi ciśnienie, następnie musiałam oddać próbkę moczu i krwi. Gdy przeżyłam ten jakże znienawidzony moment, gdy igła zostaje wbita w moją żyłę zostałam zawieziona do prawie pustego pomieszczenia. Dlaczego prawie? bo nie było tam nic innego prócz tak jakby łóżka, a obok tego była jakaś maszyna. Dosyć dziwne to było. Poczułam się jakby mój brzuch miał sesję zdjęciową. Zrobili kilka "zdjęć", ale USG i byłam wolna. Myślałam, że minęła jedynie godzina, ale dopiero, gdy wróciłam do sali, gdzie aktualnie miałam leżeć jako tymczasowy pacjent zoriwntowałam się, że minęły 3,5 godziny. Usiadłam na wyznaczonym łóżku i przywitałam się z starszą panią, która leżała łózko ode mnie. Pomiędzy nami miała leżeć prawdopodobnie jakaś dziewczyna chora na raka mózgu z tego co kobieta mi powiedziała. Niestety nie była zbyt rozmowna, ponieważ unikała dłuższych rozmów. Po połowie godziny przyszedł do mnie Niall
- Hej kochanie - powiedział siadając na krześle z łóżka
- Hej - uśmiechnęłam się
- i jak było ?
- człowieku oni mnie nakłuwali igłą... przeżyłam piekło - udawałam rozpacz, ale starsza pni chrząknęła głośno i puściła głośniej telewizor gdzie leciał akurat serial " szpital ". Tak nie ma to jak dołować się czymś takim w szpitalu - nie ważne co u mnie. Zostawiłeś go tam samego ?
- nie twoja mama z nim jest od godziny tylko nie mogłem przyjść wcześniej bo robiła mi "wywiad" - zrobił palcami w powietrzu cudzysłów - pytała o numer w razie potrzeby, jak sie poznaliśmy i tak dalej
- moja mama po angielsku ? - zdziwiłam się
- nie ja nauczyłem się już od ciebie trochę mówić po polsku więc używam - zaśmiał się, ale starsza pani znów odchrząknęła głośniej
- masakra - skomentowałam po cichu - tu najlepiej jakbyś nie oddychał
- to czekaj ciekawe ile wytrzymie - powiedział i wstrzymał powietrze na co ja od razu zareagowałam łąskotaniem go
- Niall nie rób tak - powiedziałam i znów zaczęłam sie w miare cicho śmiać. Kobieta wyłączyła telewizor
- może chciałaby pani gazetę - pokazałam na stolik obok którego znajdywało się moje łóżko. Myślałam, że w ten sposób jakoś ją złagodzę
- nie ja już nic nie chcę - powiedziała oburzona zakładając szlafrok - człowiek leży w szpitalu i nawet wyspać się nie może bo co chwila jakieś śmiechy i głośne rozmowy - powiedziała na odchodne i wyszła z sali
- jaki burak - stwierdził Niall gdy już nie miałą jak usłyszeć jego słów
- zrozum ją jest starszą osobą - powiedziałam gładząc go po policzku. Widziałam, że zdenerwowała go kobieta
- ale to jej nie tłumaczy. Ja tu przychodze żebyś nie leżała sama chcę z tobą porozmawiać, a ona się zachowuje jak jakaś Diva
- Niall ? - spojrzałam na chłopaka
- słucham - obrócił się do mnie
- usiądź obok mnie - powiedziałam siadając po turecku robiąc miejsce z drugiej strony łóżka. Niall usiadł w ten sam sposób naprzeciw mnie
- co ja zrobie bez ciebie - położył ręce na moich nogach i spuścił głowę
- przecież mozesz mnie odwiedzać
- ale w nocy
- Zayn ci mnie zastąpi zaśmiałam się i pocałowałam chłopaka delikatnie w usta
- ale on to nie ty
- ale na krótką metę wystarczy - powiedziałam po czym chłopak przyciągnął mnie tak blisko jak tylko się dało i zaczął namiętnie całować moje usta. Położył ręce na mojej talii, a ja ujęłam jego szyję rękoma delikatnie zaciskając pięść na jego włosach. Wszystko było by idealnie gdyby nie powrót "zrzędy"
- od razu zacznijcie uprawiać SEKS ! - krzyknęła na nas - to jest szpital a nie dom publiczny!
- niech się pani uspokoi przecież nie robimy niczego złego - powiedziałam ze spokojem choć wszystko się we mnie gotowało ze złości. Leżę tu godzinę, a ta kobieta powoli wyprowadza mnie z równowagi - Niall chodź się przejść - powiedziałam schodząc z łózka
- dobry pomysł - fuknęła kobieta zakładając rurki pomagające jej oddychać. Gdy już zasłaniały mnie drzwi zdobyłam się na odwagę i pokazałam w kierunku kobiety środkowy palec. Ja nie mogę ! Rozumiem jest chora i moze nikt jej nie odwiedza, ale czy to jest powód żeby tak się zachowywać ? Nie! 70 letnia księżniczka normalnie! Dobrze Beata uspokój się, wdech i wydech - powtarzałam sobie w myślach. Jak ona teraz tak na mnie działa to nie chcę widzieć tego jak będzie ten pobyt wyglądał jutro. Mam dosyć wybuchowy i buntowniczy charakter, więc mogę powiedzieć jej kilka słów, których nie chciałabym powiedzieć. Na szczęście nie jestem przypięta kroplówką czyli mogę ruszyć się na spacer na szpital
- Niall to będzie koszmar
- skarbie przeżyjesz - przytulił mnie
- mam nadzieję - wtuliłam się w niego bardziej - kochanie ?
- tak ?
- przyniesiesz mi jakieś ubrania ? nie mam ochoty chodzić w tej żałosnej szpitalnej piżamie - zrobiłam smutną minkę
- dla ciebie wszystko - zetknął nasze czoła i zaczął pocierać nosem o mój
- słodki jesteś - wyszeptałam - kocham cię
- ja mocniej
- a nie bo ja
- a właśnie, że ja
- weź się nie kłóć - zatkałam jego usta swoimi - a teraz leć i szybko wracaj - odsunęłam się od niego i ruszyłam by nacisnąć guzik na windę. Po chwili zjawiła się winda do której wsiedliśmy. Gdy wysiedliśmy pokonaliśmy korytarz i dotarliśmy do głównego wejścia
- a może jeszcze chwilę zostanę - powiedział smutny
- skarbie im szybciej pójdziesz tym szybciej wrócisz
- no dobrze - głośno westchnął, pocałował mnie na pożegnanie i wyszedł. Ja poczekałam, aż odjedzie taksówką i wróciłam na salę. Kobieta spała a na sali pojawiła się owa dziewczyna. Grubsza, z pięknymi czarnymi włosami i niebieskimi oczami
- hej jestem Beata - powedziałam podchodząc
- ja jestem Kasia - odpowiedziała uśmiechając się. Była miła. Cały czas, gdy czekałam na Nialla przegadałam z dziewczyną. Dowiedziałąm się, że lubi One Direction, a jej choroba, o której naprawdę mało wiedziałam niestety jest już nieuleczalna, ponieważ została zbyt późno wykryta. Zrobiło mi się żal dziewczyny, a jej podejście do tej choroby było wręcz niesamowite. Nie była smutna. Cieszyła się czasem, który jej został a smutki zatapiała w bransoletkach z muliny. Miała ich z 10 na ręce. Były naprawdę śliczne. Dokładnie zrobione i w żywych kolorach. Była wzorem tego, że nawet gdy śmierć jest blisko można cieszyć się i być sobą. Nasze rozmowy przerwał SMS od Niall'a
- Dzień dobry - powiedział uśmiechnięty - wszystko jest gotowe
- dzień dobry - powiedziałam powstrzymując sie od ziewnięcia. Bardzo dobrze mi się tu spało, ale znając życie była to zasługa ciała Nialla na którym całą noc przespałam. Musiałam teraz opuścić chłopaka i udać się na owe badania - więc ja też
- zapraszam za mną - powiedział i wyszedł z sali. Ja przelotnie dałam całusa Niallowi i poszłam za lekarzem. Po przebraniu się i przemyciu zostrałam zaprowadzona na salę, gdzie pielęgniarka zbadała mi ciśnienie, następnie musiałam oddać próbkę moczu i krwi. Gdy przeżyłam ten jakże znienawidzony moment, gdy igła zostaje wbita w moją żyłę zostałam zawieziona do prawie pustego pomieszczenia. Dlaczego prawie? bo nie było tam nic innego prócz tak jakby łóżka, a obok tego była jakaś maszyna. Dosyć dziwne to było. Poczułam się jakby mój brzuch miał sesję zdjęciową. Zrobili kilka "zdjęć", ale USG i byłam wolna. Myślałam, że minęła jedynie godzina, ale dopiero, gdy wróciłam do sali, gdzie aktualnie miałam leżeć jako tymczasowy pacjent zoriwntowałam się, że minęły 3,5 godziny. Usiadłam na wyznaczonym łóżku i przywitałam się z starszą panią, która leżała łózko ode mnie. Pomiędzy nami miała leżeć prawdopodobnie jakaś dziewczyna chora na raka mózgu z tego co kobieta mi powiedziała. Niestety nie była zbyt rozmowna, ponieważ unikała dłuższych rozmów. Po połowie godziny przyszedł do mnie Niall
- Hej kochanie - powiedział siadając na krześle z łóżka
- Hej - uśmiechnęłam się
- i jak było ?
- człowieku oni mnie nakłuwali igłą... przeżyłam piekło - udawałam rozpacz, ale starsza pni chrząknęła głośno i puściła głośniej telewizor gdzie leciał akurat serial " szpital ". Tak nie ma to jak dołować się czymś takim w szpitalu - nie ważne co u mnie. Zostawiłeś go tam samego ?
- nie twoja mama z nim jest od godziny tylko nie mogłem przyjść wcześniej bo robiła mi "wywiad" - zrobił palcami w powietrzu cudzysłów - pytała o numer w razie potrzeby, jak sie poznaliśmy i tak dalej
- moja mama po angielsku ? - zdziwiłam się
- nie ja nauczyłem się już od ciebie trochę mówić po polsku więc używam - zaśmiał się, ale starsza pani znów odchrząknęła głośniej
- masakra - skomentowałam po cichu - tu najlepiej jakbyś nie oddychał
- to czekaj ciekawe ile wytrzymie - powiedział i wstrzymał powietrze na co ja od razu zareagowałam łąskotaniem go
- Niall nie rób tak - powiedziałam i znów zaczęłam sie w miare cicho śmiać. Kobieta wyłączyła telewizor
- może chciałaby pani gazetę - pokazałam na stolik obok którego znajdywało się moje łóżko. Myślałam, że w ten sposób jakoś ją złagodzę
- nie ja już nic nie chcę - powiedziała oburzona zakładając szlafrok - człowiek leży w szpitalu i nawet wyspać się nie może bo co chwila jakieś śmiechy i głośne rozmowy - powiedziała na odchodne i wyszła z sali
- jaki burak - stwierdził Niall gdy już nie miałą jak usłyszeć jego słów
- zrozum ją jest starszą osobą - powiedziałam gładząc go po policzku. Widziałam, że zdenerwowała go kobieta
- ale to jej nie tłumaczy. Ja tu przychodze żebyś nie leżała sama chcę z tobą porozmawiać, a ona się zachowuje jak jakaś Diva
- Niall ? - spojrzałam na chłopaka
- słucham - obrócił się do mnie
- usiądź obok mnie - powiedziałam siadając po turecku robiąc miejsce z drugiej strony łóżka. Niall usiadł w ten sam sposób naprzeciw mnie
- co ja zrobie bez ciebie - położył ręce na moich nogach i spuścił głowę
- przecież mozesz mnie odwiedzać
- ale w nocy
- Zayn ci mnie zastąpi zaśmiałam się i pocałowałam chłopaka delikatnie w usta
- ale on to nie ty
- ale na krótką metę wystarczy - powiedziałam po czym chłopak przyciągnął mnie tak blisko jak tylko się dało i zaczął namiętnie całować moje usta. Położył ręce na mojej talii, a ja ujęłam jego szyję rękoma delikatnie zaciskając pięść na jego włosach. Wszystko było by idealnie gdyby nie powrót "zrzędy"
- od razu zacznijcie uprawiać SEKS ! - krzyknęła na nas - to jest szpital a nie dom publiczny!
- niech się pani uspokoi przecież nie robimy niczego złego - powiedziałam ze spokojem choć wszystko się we mnie gotowało ze złości. Leżę tu godzinę, a ta kobieta powoli wyprowadza mnie z równowagi - Niall chodź się przejść - powiedziałam schodząc z łózka
- dobry pomysł - fuknęła kobieta zakładając rurki pomagające jej oddychać. Gdy już zasłaniały mnie drzwi zdobyłam się na odwagę i pokazałam w kierunku kobiety środkowy palec. Ja nie mogę ! Rozumiem jest chora i moze nikt jej nie odwiedza, ale czy to jest powód żeby tak się zachowywać ? Nie! 70 letnia księżniczka normalnie! Dobrze Beata uspokój się, wdech i wydech - powtarzałam sobie w myślach. Jak ona teraz tak na mnie działa to nie chcę widzieć tego jak będzie ten pobyt wyglądał jutro. Mam dosyć wybuchowy i buntowniczy charakter, więc mogę powiedzieć jej kilka słów, których nie chciałabym powiedzieć. Na szczęście nie jestem przypięta kroplówką czyli mogę ruszyć się na spacer na szpital
- Niall to będzie koszmar
- skarbie przeżyjesz - przytulił mnie
- mam nadzieję - wtuliłam się w niego bardziej - kochanie ?
- tak ?
- przyniesiesz mi jakieś ubrania ? nie mam ochoty chodzić w tej żałosnej szpitalnej piżamie - zrobiłam smutną minkę
- dla ciebie wszystko - zetknął nasze czoła i zaczął pocierać nosem o mój
- słodki jesteś - wyszeptałam - kocham cię
- ja mocniej
- a nie bo ja
- a właśnie, że ja
- weź się nie kłóć - zatkałam jego usta swoimi - a teraz leć i szybko wracaj - odsunęłam się od niego i ruszyłam by nacisnąć guzik na windę. Po chwili zjawiła się winda do której wsiedliśmy. Gdy wysiedliśmy pokonaliśmy korytarz i dotarliśmy do głównego wejścia
- a może jeszcze chwilę zostanę - powiedział smutny
- skarbie im szybciej pójdziesz tym szybciej wrócisz
- no dobrze - głośno westchnął, pocałował mnie na pożegnanie i wyszedł. Ja poczekałam, aż odjedzie taksówką i wróciłam na salę. Kobieta spała a na sali pojawiła się owa dziewczyna. Grubsza, z pięknymi czarnymi włosami i niebieskimi oczami
- hej jestem Beata - powedziałam podchodząc
- ja jestem Kasia - odpowiedziała uśmiechając się. Była miła. Cały czas, gdy czekałam na Nialla przegadałam z dziewczyną. Dowiedziałąm się, że lubi One Direction, a jej choroba, o której naprawdę mało wiedziałam niestety jest już nieuleczalna, ponieważ została zbyt późno wykryta. Zrobiło mi się żal dziewczyny, a jej podejście do tej choroby było wręcz niesamowite. Nie była smutna. Cieszyła się czasem, który jej został a smutki zatapiała w bransoletkach z muliny. Miała ich z 10 na ręce. Były naprawdę śliczne. Dokładnie zrobione i w żywych kolorach. Była wzorem tego, że nawet gdy śmierć jest blisko można cieszyć się i być sobą. Nasze rozmowy przerwał SMS od Niall'a
" Skarbie jestem na parterze. Chodź do mnie
Niall xxx "
Niall xxx "
Z racji tego iż dziewczyna była ich fanką chciałam zrobić jej niespodziankę. Szybko pobiegłam na dół do chłopaka. Czekał tam gdzie się z nim ostatni raz widziałam
- czyli co stęskniłeś się ?
- i to jak - zaśmiałam się
- wariat - uśmiechnęłam się i ponownie tego dnia pocałowałam chłopaka - Niall mam sprawę - powiedziałam łapiąc go za obie ręce
- jaką ?
- jestem w sali oprócz tego babsztyla twoją fankę chorą na raka mózgu. Zrobisz jej niespodziankę ?
- jak najchętniej - uśmiechnął się słodko i ruszyliśmy do sali
_________________________
Rozdział więc się pojawił ♥
Mam nadzieję, że się podoba ...
Jak myślicie pojawi się jeszcze Patryk?
Jak zareaguje Kasia?
Rozdział więc się pojawił ♥
Mam nadzieję, że się podoba ...
Jak myślicie pojawi się jeszcze Patryk?
Jak zareaguje Kasia?
Co wydarzy się dalej ??
Pamiętajcie każdy daje tylko 1 komentarz i 15 = NN. Spamu nie lubię ;P
Pamiętajcie każdy daje tylko 1 komentarz i 15 = NN. Spamu nie lubię ;P
sobota, 6 kwietnia 2013
Rozdział 31
- Beata ? - przerwała mama - musimy poromawiać z lekarzem
- ja posiedze z małym - powiedział Patryk wchodząc do sali
- dzięki - puściłam oczko braciszkowi i wyszłam razem z mamą
- chodź - powiedziała zmierzając w kierunku gabinetu lekarskiego. Zapukała cicho w drzwi i weszłyśmy do środka. Następnie usiadła na jednym z dwóch krzesełek przystawionych naprzeciw starszego mężczyzny, który najwidoczniej był lekarzem prowadzącym mojego brata
- witam - powiedział wyciągajac w moim kierunku dłoń - jestem Władysław Korzenny i czuwam nad stanem pańskiego brata. Jak pani wie miał wypadek - matka ciągle siedziała cicho nic nie mówiąc. Dobrze wiedziała, że nie mam zamiaru z nią rozmawiać - i jedyne co może mu podarować życie jest przeszczep nerki. I jedyną osobą, która została nam z rodziny jest pani. Jeśli pani się zgodzi oczywiście wykonamy wszystkie niezbędne badania by sprawdzić czy może być pani dawcą
- dobrze mogę nawet teraz
- spokojnie - powiedział uspokajając mnie - muszę je zlecić i jutro byłaby pani o godzine dajmy na to 9 rano na badaniach, a wtedy dowiemy się wszystkiego
- dobrze czyli jutro będę o 9
- dobrze, a więc do widzenia - powiedział żegnając się . Wyszłam z gabinetu i ruszyłam w kierunku sali brata
- a ty teraz idziesz do domu się ubrać i wyspać
- ale nie mogę zostawić bartka
- ja z Patrykiem z nim zostane. Wyśle go potem po kilka rzeczy bo ty nawet nie masz klucza do pokoju, a nie dam ci go bo to jedyne czyste miejsce - powiedziałam bez uczuć i weszłam do sali. Matka posłuchała mnie. Patryk bawił się z małym w łapki. Jego śmiech był taki słodki. Ale dopiero teraz zorientowałam się, że nie naładowałam telefonu
- Patryk ?
- tak ?
- pożyczysz mi fona ?
- jasne masz - powiedział podając mi telefon. Zamieniłam karty z mojego i jego telefonu. 20 nieodebranych połączeń, 38 sms-ów. Teraz jeszcze bardziej byłam na siebie wściekła, że nie powiedziałam nic irlandczykowi. Nie patrzałam na nie, nawet nie było możliwości bo chwile po tym jak wcisnęłam otwórz telefon zaczął wibrować, a na ekranie pojawił się napis " Niall ;** ". Wcisnęłam zieloną słuchawkę
- BETH! boże martwiłem się! wszystko dobrze?! Dotarłaś cała? Czemu nie powiedziałaś ?! Pomógłbym ci
- Niall kochanie uspokój się - chciałam go uspokoić, ale wciąż zasypywał mnie potokiem słów - NIALL JAMES HORAN SHUT UP! - niemal krzyknęłam, a po drugiej stronie słuchawki zapadła cisza - dziękuję. A teraz tak, dotarłam cała i na resztę pytań powiem tak : po prostu musiałam i tyle. Niall to mój brat nie chciałam czekac ani chwili przepraszam
- podaj mi adres
- jaki adres
- szpitala. Jestem w drodze do Polski
- słucham ?! - zdziwiłam się. A co z koncertami? co z fanami? On zupełnie wszystko olał dla mnie. To było słodkie. Jeden z najcudowniejszych dowodów miłości jaki kiedykolwiek mógł mi zaprezentować. Po moim policzku popłynęła łza. Podałam chłopakowi adres łamiącym się głosem
- Beth nie płacz proszę będę za kilkanaście godzin
- dobrze - starałam się nie płakać - czekam
- pa - powiedział smutnym tonem
- pa
- do dzisiaj
- do dzisiaj
- nie umiem się doczekać
- ja też - żegnaliśmy się tak jeszcze przez 5 minut, aż w końcu oddałam telefon Patrykowi, ponieważ chłopak chciał zadzwonić do mamy by powiedzieć, że na noc nie wróci. Był kochany. Chciał zostać ze mną całą noc
- Patryk - powiedziałam jeszcze zanim zdążył zadzwonić - mam prośbę
- jasne jaką ?
- dam ci klucze z mieszkania i pokoju. Wziąłbyś z walizki jakieś buty, ciuchy na zmiane i ładowarke ?
- jasne - powiedział z uśmiechem - to skoczę się teraz i będę do godziny spowrotem
- ok - podałam mu klucze. Chłopak pocałował mnie w policzek i poszedł, a ja wróciłam do pingwinka
Patryk przyjechał szybciej niż w godzinę. Nie wiem minęło jakieś 40 minut, a brunet już był z plecakiem wypchanym ubraniami
- jestem - powiedział uśmiechnięty
- dzięki - odebrałam od niego plecak i wyciągłam z niego ładowarkę, którą włączyłam do prądu i zaczęłam ładować telefon
- jak się czujesz ? - powiedział obejmując mnie ramieniem
- dobrze tylko głowa mnie trochę boli, a mały zasnął. Głodna jestem, popilnowałbyś małego przez chwilę? Skoczyłabym do bufetu coś zjeść
- dobrze idź - powiedział, po czym zgarniając plecak wyszłam. Nim dotarłam do bufetu przebrałam się w ubikacji szpitalnej w ubrania, które przyniósł mi Patryk i ruszyłam. Gdy wróciłam ze sporymi zapasami prowiantu, który głównie składał się z kalorycznych batoników czy rogalików typu" 7days", Patryk robił coś na komórce, a pingwinek dalej słodko spał
- łap - rzuciłam mu rogalik
- dzięki czekoladowy potworku - zaśmiał się i podszedł, żeby wytrzeć mi czekolade z nosa. Prawdopodobnie ubrudziłam się, gdy po drodze jadłam rogalik
- dziękuje - uśmiechnęłam się. Chłopak zaczął się zbliżać do mnie. Odsunęłam się
- Patryk nie - powiedziałam i ruszyłam po telefon
- masz kogoś ? - spytał zdezorientowany
" w jakiej sali leży mały ?
Niall xoxo "
- ja posiedze z małym - powiedział Patryk wchodząc do sali
- dzięki - puściłam oczko braciszkowi i wyszłam razem z mamą
- chodź - powiedziała zmierzając w kierunku gabinetu lekarskiego. Zapukała cicho w drzwi i weszłyśmy do środka. Następnie usiadła na jednym z dwóch krzesełek przystawionych naprzeciw starszego mężczyzny, który najwidoczniej był lekarzem prowadzącym mojego brata
- witam - powiedział wyciągajac w moim kierunku dłoń - jestem Władysław Korzenny i czuwam nad stanem pańskiego brata. Jak pani wie miał wypadek - matka ciągle siedziała cicho nic nie mówiąc. Dobrze wiedziała, że nie mam zamiaru z nią rozmawiać - i jedyne co może mu podarować życie jest przeszczep nerki. I jedyną osobą, która została nam z rodziny jest pani. Jeśli pani się zgodzi oczywiście wykonamy wszystkie niezbędne badania by sprawdzić czy może być pani dawcą
- dobrze mogę nawet teraz
- spokojnie - powiedział uspokajając mnie - muszę je zlecić i jutro byłaby pani o godzine dajmy na to 9 rano na badaniach, a wtedy dowiemy się wszystkiego
- dobrze czyli jutro będę o 9
- dobrze, a więc do widzenia - powiedział żegnając się . Wyszłam z gabinetu i ruszyłam w kierunku sali brata
- a ty teraz idziesz do domu się ubrać i wyspać
- ale nie mogę zostawić bartka
- ja z Patrykiem z nim zostane. Wyśle go potem po kilka rzeczy bo ty nawet nie masz klucza do pokoju, a nie dam ci go bo to jedyne czyste miejsce - powiedziałam bez uczuć i weszłam do sali. Matka posłuchała mnie. Patryk bawił się z małym w łapki. Jego śmiech był taki słodki. Ale dopiero teraz zorientowałam się, że nie naładowałam telefonu
- Patryk ?
- tak ?
- pożyczysz mi fona ?
- jasne masz - powiedział podając mi telefon. Zamieniłam karty z mojego i jego telefonu. 20 nieodebranych połączeń, 38 sms-ów. Teraz jeszcze bardziej byłam na siebie wściekła, że nie powiedziałam nic irlandczykowi. Nie patrzałam na nie, nawet nie było możliwości bo chwile po tym jak wcisnęłam otwórz telefon zaczął wibrować, a na ekranie pojawił się napis " Niall ;** ". Wcisnęłam zieloną słuchawkę
- BETH! boże martwiłem się! wszystko dobrze?! Dotarłaś cała? Czemu nie powiedziałaś ?! Pomógłbym ci
- Niall kochanie uspokój się - chciałam go uspokoić, ale wciąż zasypywał mnie potokiem słów - NIALL JAMES HORAN SHUT UP! - niemal krzyknęłam, a po drugiej stronie słuchawki zapadła cisza - dziękuję. A teraz tak, dotarłam cała i na resztę pytań powiem tak : po prostu musiałam i tyle. Niall to mój brat nie chciałam czekac ani chwili przepraszam
- podaj mi adres
- jaki adres
- szpitala. Jestem w drodze do Polski
- słucham ?! - zdziwiłam się. A co z koncertami? co z fanami? On zupełnie wszystko olał dla mnie. To było słodkie. Jeden z najcudowniejszych dowodów miłości jaki kiedykolwiek mógł mi zaprezentować. Po moim policzku popłynęła łza. Podałam chłopakowi adres łamiącym się głosem
- Beth nie płacz proszę będę za kilkanaście godzin
- dobrze - starałam się nie płakać - czekam
- pa - powiedział smutnym tonem
- pa
- do dzisiaj
- do dzisiaj
- nie umiem się doczekać
- ja też - żegnaliśmy się tak jeszcze przez 5 minut, aż w końcu oddałam telefon Patrykowi, ponieważ chłopak chciał zadzwonić do mamy by powiedzieć, że na noc nie wróci. Był kochany. Chciał zostać ze mną całą noc
- Patryk - powiedziałam jeszcze zanim zdążył zadzwonić - mam prośbę
- jasne jaką ?
- dam ci klucze z mieszkania i pokoju. Wziąłbyś z walizki jakieś buty, ciuchy na zmiane i ładowarke ?
- jasne - powiedział z uśmiechem - to skoczę się teraz i będę do godziny spowrotem
- ok - podałam mu klucze. Chłopak pocałował mnie w policzek i poszedł, a ja wróciłam do pingwinka
Patryk przyjechał szybciej niż w godzinę. Nie wiem minęło jakieś 40 minut, a brunet już był z plecakiem wypchanym ubraniami
- jestem - powiedział uśmiechnięty
- dzięki - odebrałam od niego plecak i wyciągłam z niego ładowarkę, którą włączyłam do prądu i zaczęłam ładować telefon
- jak się czujesz ? - powiedział obejmując mnie ramieniem
- dobrze tylko głowa mnie trochę boli, a mały zasnął. Głodna jestem, popilnowałbyś małego przez chwilę? Skoczyłabym do bufetu coś zjeść
- dobrze idź - powiedział, po czym zgarniając plecak wyszłam. Nim dotarłam do bufetu przebrałam się w ubikacji szpitalnej w ubrania, które przyniósł mi Patryk i ruszyłam. Gdy wróciłam ze sporymi zapasami prowiantu, który głównie składał się z kalorycznych batoników czy rogalików typu" 7days", Patryk robił coś na komórce, a pingwinek dalej słodko spał
- łap - rzuciłam mu rogalik
- dzięki czekoladowy potworku - zaśmiał się i podszedł, żeby wytrzeć mi czekolade z nosa. Prawdopodobnie ubrudziłam się, gdy po drodze jadłam rogalik
- dziękuje - uśmiechnęłam się. Chłopak zaczął się zbliżać do mnie. Odsunęłam się
- Patryk nie - powiedziałam i ruszyłam po telefon
- masz kogoś ? - spytał zdezorientowany
- tak i jedzie tutaj - włączyłam go i zobaczyłam kilka kolejnych wiadomości. Otwarłam najnowszą
" w jakiej sali leży mały ?
Niall xoxo "
" 216. Za ile będziesz ? Beth xxx"
" Do 30 minut max. bo muszę znaleźć salę. Xxx"
Ucieszyłam się na samą myśl, że za niecałą godzinę zobacze Nialla. Było już późno. Strasznie martwiłam się, że mogą go nie wpuścić. W końcu była już 20, a odwiedziny kończyły się o 19. Usiadłam z telefonem w ręce po drugiej stronie łóżka. Zaskoczyło mnie to co zrobił Patryk. Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi, ale dla niego chyba było to coś więcej. Teraz rozumie dlaczego nasze kontakty były bardziej bliskie niż innych. To trzymanie za rękę itd. dla niego znaczyło to coś zupełnie innego niż dla mnie, dla niego był to symbol miłości. Ja zawsze sądziłam, że to co robiliśmy po prostu od podstawówki zostało nam w zachowaniu. Myliłam się, robiłam mu złudne nadzieje, a teraz możliwe, że łamie mu serce
- wszystko ok ? - spytałam, gdy zauważyłam, że brunet siedzi ze spuszczoną głową
- myślałem, że to było coś więcej - był smutny przybity
- a ja myślałam, że to po prostu zostało nam z podstawówki i to tylko takie przyjacielskie gesty
- to nie były przyjacielskie gesty - sprawdziło się. Miałam rację. Źle się z tym czułam. Mogłam to wcześniej zauważyć, ale nie widziałam w tym nic złego, że traktowałam go jak przyjaciela czy brata
- przepraszam
- wiesz może ja pójde - powiedział wstając
- ale Patryk
- nie serio jest późno muszę jeszcze coś załatwić
- no dobrze - powiedziałam cicho, ale pewnie nie usłyszał. Wychodząc w drzwiach prawie wpadł na Nialla. Szturchnął go i wyszedł - Niall - powiedziałam i szybko przytuliłam się do irlandczyka - przepraszam - zaczęłam płakać mu w rękaw
- nie przepraszaj. Brat cie potrzebował więc pojechałaś. Dobrze, mogłaś poczekać do końca koncertu, ale zrobiłaś to co uważałaś za słuszne - odsunął mnie delikatnie od siebie i zetknął nasze czoła - tęskniłem
- Niall nie było mnie 1 dzień - powiedziałam delikatnie się uśmiechając
- dla mnie była to wieczność - wpił się w moje usta. Objął dłońmi w talii i pocałował namiętnie. Przez moje ciało przeszedł dreszcz. Potrzebowałam tego. Dla mnie także ten dzień był jak wieczność. Każda minuta bez jego jest dla mnie udręką. Brak jego obecności doprowadzał mnie do szału. Kochałam go bezgranicznie. Tyle mogę powiedzieć - dla ciebie chyba też - zaśmiał się patrząc na bluzę
- Patryk przyniósł, ale powiem ci, że wiedział co wybrać - zaśmiałam się
- oj tak wiedział - przytuliłam irlandczyka. Musiałam znów poczuć zapach jego perfum, to ciepło bijące od niego. Był moim narkotykiem
- Beata ? - usłyszałam cichy głos braciszka
- słucham pingwinku - spytałam siadając na krzesełku przystawionym do łózka
- to jest Niall ? - spytał zawstydzony. Mój brat był Directionerem. Znał większość tekstów, wszystkie kroki i teledyski miał wyryte na pamięć ( w prawdziwym życiu mogę śmiało powiedzieć, że jest większym Directioner ode mnie! ). Sama mu się dziwiłam
- tak to jest Niall - uśmiechnęłam się, pociągłam Nialla za dłoń i przedstawiłam im siebie
- miło poznać - zaśmiał się i przytulił malucha. Wyglądali słodko. Dwaj najważniejsi faceci mojego życia - to co robimy? - uśmiechnął się
- bartuś ?
- tak ?
- masz jakieś samochodziki zapewne - uśmiechnęłam się pewna tego co mówiłam
- samochodziki i klocki
- klocki nie są dla Nialla - zaśmiałam się, a blondyn obrócił się udając obrażonego
- misiu - objęłam go od tyłu - nie obrażaj się
- za dużo Eda słuchasz
- najwyraźniej - zaśmiałam się, po czym pocałowałam chłopaka i wróciliśmy do zabawy autkami z moim braciszkiem ...
__________________
Więc Ladies and Gentelman ! rozdział opublikowany. Niestety nawet 10 komentarzy nie zostało uzbieranych więc od teraz 15 komentarzy = nowy rozdział. Nie wliczam spamu i moich komentarzy. Stale dodaje aktualne info na facebookowej stronie Beigeee
Mogę was także informować was na Facebook / GG / czy Twitterze choć z GG mam często problemy i to wielkie ;/
Jakby co piszcie w komentarzach nicki na tt itd. ;)
Do napisania ♥
- Patryk przyniósł, ale powiem ci, że wiedział co wybrać - zaśmiałam się
- oj tak wiedział - przytuliłam irlandczyka. Musiałam znów poczuć zapach jego perfum, to ciepło bijące od niego. Był moim narkotykiem
- Beata ? - usłyszałam cichy głos braciszka
- słucham pingwinku - spytałam siadając na krzesełku przystawionym do łózka
- to jest Niall ? - spytał zawstydzony. Mój brat był Directionerem. Znał większość tekstów, wszystkie kroki i teledyski miał wyryte na pamięć ( w prawdziwym życiu mogę śmiało powiedzieć, że jest większym Directioner ode mnie! ). Sama mu się dziwiłam
- tak to jest Niall - uśmiechnęłam się, pociągłam Nialla za dłoń i przedstawiłam im siebie
- miło poznać - zaśmiał się i przytulił malucha. Wyglądali słodko. Dwaj najważniejsi faceci mojego życia - to co robimy? - uśmiechnął się
- bartuś ?
- tak ?
- masz jakieś samochodziki zapewne - uśmiechnęłam się pewna tego co mówiłam
- samochodziki i klocki
- klocki nie są dla Nialla - zaśmiałam się, a blondyn obrócił się udając obrażonego
- misiu - objęłam go od tyłu - nie obrażaj się
- za dużo Eda słuchasz
- najwyraźniej - zaśmiałam się, po czym pocałowałam chłopaka i wróciliśmy do zabawy autkami z moim braciszkiem ...
__________________
Więc Ladies and Gentelman ! rozdział opublikowany. Niestety nawet 10 komentarzy nie zostało uzbieranych więc od teraz 15 komentarzy = nowy rozdział. Nie wliczam spamu i moich komentarzy. Stale dodaje aktualne info na facebookowej stronie Beigeee
Mogę was także informować was na Facebook / GG / czy Twitterze choć z GG mam często problemy i to wielkie ;/
Jakby co piszcie w komentarzach nicki na tt itd. ;)
Do napisania ♥
środa, 3 kwietnia 2013
Rozdział 30 ( ten prawdziwy )
Tak, tak. Poprzednia końcówka rozdziału byla Joke'iem związanym z prima aprillis. Mam nadzieję, że spodobała wam się część którą powtórzę poniżej, jednakże z inną końcówką. I postaram się by był dłuższy niż poprzedni bo niestety część dolnego tekstu związany z brakiem weny był na prawdę nie mam ostatnio pomysłów i chęci, ale nie mam zamiaru kończyć. Jedyne co aktualnie planuje to pisać częściej na HERO <3 Blogu związanym z The Wanted. Uwielbiam ten zespół tak samo jak One Direction czy Room 94. Dobrze już przejdźmy do rozdziału
- Els ? - spytałam brunetki, gdy ta poprawiała włosy w lustrze. Właśnie wybierałyśmy się na koncert chłopców. Gdy byłam już gotowa podeszłam do przyjaciółki by poprawić włosy
- tak ? - spytała spoglądając na moje odbicie
- jak myślisz spodobają mu się ? - poruszyłam świeżo ściętymi włosami
- jasne, że się spodobają, wyglądasz idealnie - powiedziała kładąc ręce na moje ramiona
- boże z każdym dniem coraz bardziej patrze na to jak wyglądam
- nie martw się to przez fanki i paparazzich. Nie chcesz po prostu przynieść zawodu i tyle - powiedziała i przytuliła mnie. Miała rację. Strasznie ostatnio się stresowałam tym co myślą o mnie inni, nie chciałam żeby Niall czuł się źle z powodu tego jak się ubieram czy ogólnie jak wyglądam. Gdy słyszałam jakiś komentarz typu " jak ty wyglądasz" od razu sprawdzam gdzie się da, w oknach auta czy sklepu, to jak wyglądam. Naprawdę zależy mi na nim i nie chce go stracić przez to jaką mam opinię u fanek. Uwierzcie niktóre komentarze są naprawdę niemiłe, a te najbardziej wpływają na moją psychikę i coraz bardziej fiksuję
- dobra chodź bo spóźnimy się - powiedziałam po czym wyszłyśmy z pokoju i ruszyłyśmy w towarzystwie ochroniarza na halę, w której miał odbyć się koncert. Publiczność powoli się zapełniała, a my ruszyłyśmy do szatni chłopców. Jak zwykle zastałyśmy tam gigantyczny bałagan. Buty, bluzki, spodnie i inne części garderoby były wszędzie
- Hej ? - powiedziałyśmy wchodząc
- Hej skarbie - powiedział Niall podbiegając do mnie i obejmując mnie w talii
- jesteście gotowi ? - powiedział Paul wchodząc do szatni
- tak - powiedzieli chłopcy wstając energicznie. Chłopcy ruszyli na scenę a my na widownię gdzie miałyśmy podziwiać całe wydarzenie. Na początku chłopcy zaśpiewali " Live While We're Young", " Kiss You" itd. każda piosenka była cudowna. Niall i reszta wczuwali się, a ja podziwiałam to wszystko. Razem z Eleanor śpiewałyśmy wszystkie piosenki. Za każdym razem, gdy Niall spoglądał na mnie swoimi błękitnymi tęczówkami, czułam się jakbym była sama na hali. Jakby śpiewał to tylko i jedynie dla mnie. Nie wiem co chłopak miał w sobie, ale każda sekunda spędzona w jego towarzystwie nawet na koncercie była cudownie niepowtarzalna. Na sercu robi mi się ciepło, gdy pomyślę o Niallu. To jak mnie traktuje. Nie zasługuje na to. W życiu wiele przeszłam, ale i tak jest dla mnie za dobry. Traktuje mnie jak księżniczkę, nigdy się nie sprzeciwia, na wszystko pozwala. Ideał. Tak ideał, o którym marzą miliony
- A teraz chciałbym zadedykować tę piosenkę komuś kto ukradł moje serce - powiedział Niall przed pierwszymi nutami " Little Things " - Bethany. Kocham cię - powiedział a światła na całej hali zagasły. Z głośników było słuchać dźwięki gitary. Dziewczyny piszczały, nieliczne zaczęły zapalać zapalniczki a po nich pomysł poszedł nie tylko na całą główną płytę, a także na boczne i górne sektory. Można było czuć to jaką miłością dziewczyny darzą swoich idoli. To było cudowne. Chłopcy wczuwali się w każde wyśpiewane zdanie. Na solówce Louis'a zaczął mi dzwonić telefon. Spojrzałam na telefon " MAMA". Wyszłam na korytarz by odebrać. Niestety dźwięk głośnika i piski nie dawały mi odebrać na hali
- Halo ? - powiedziałam zdezorientowana. Ostatnio nie dzwoniła do mnie zlewała to co się ze mną dzieje a mi to odpowiadało
- Beata ?
- tak - odpowiedziałam krótko
- wracaj do Polski. Błagam! Bartuś. Mieliśmy wypadek i... - strasznie przerywała, płakała i słowa wypowiadane przez nią były mało zrozumiałe - jemu jest potrzebny szybki przeszczep nerki. A tylko ty możesz być dawcą bo jak wiesz ja żyję tylko jedną
- dobrze - powiedziałam z łzami w oczach - już się zbieram i jadę - nie wracałam na halę. Musiałam jechać. Teraz liczył się tylko mój 7 letni braciszek. Byłam mu potrzebna i moim obowiązkiem było mu pomóc. Szybko wybiegłam z hali i zatrzymałam pierwszą lepszą taksówkę. Gdy wsiadłam podałam adres hotelu i już po 10 minutach znalazłam się pod w/w hotelem. Zapłaciłam kierowcy i biegiem udałam się do pokoju hotelowego. Szybko, a wręcz na oślep pakowałam ubrania. A kiedy walizka była wypełniona zapięłam ją i wyszłam z hotelu by ponownie tego wieczoru złapać taksówkę. Jednak tym razem droga na lotnisko trwała o 30 minut dłużej niż z hali do hotelu. Ponownie zapłaciłam kierowcy i ruszyłam do kas
- Dobry wieczór - powiedziała uśmiechnięta kobieta przy kasie
- Dobry wieczór prosze najbliższy bilet do Polski - Katowic - powiedziałam do kobiety ocierając łzy i wyciągając portfel
Kocham cię. Twoja Beth xxx "
- Els ? - spytałam brunetki, gdy ta poprawiała włosy w lustrze. Właśnie wybierałyśmy się na koncert chłopców. Gdy byłam już gotowa podeszłam do przyjaciółki by poprawić włosy
- tak ? - spytała spoglądając na moje odbicie
- jak myślisz spodobają mu się ? - poruszyłam świeżo ściętymi włosami
- jasne, że się spodobają, wyglądasz idealnie - powiedziała kładąc ręce na moje ramiona
- boże z każdym dniem coraz bardziej patrze na to jak wyglądam
- nie martw się to przez fanki i paparazzich. Nie chcesz po prostu przynieść zawodu i tyle - powiedziała i przytuliła mnie. Miała rację. Strasznie ostatnio się stresowałam tym co myślą o mnie inni, nie chciałam żeby Niall czuł się źle z powodu tego jak się ubieram czy ogólnie jak wyglądam. Gdy słyszałam jakiś komentarz typu " jak ty wyglądasz" od razu sprawdzam gdzie się da, w oknach auta czy sklepu, to jak wyglądam. Naprawdę zależy mi na nim i nie chce go stracić przez to jaką mam opinię u fanek. Uwierzcie niktóre komentarze są naprawdę niemiłe, a te najbardziej wpływają na moją psychikę i coraz bardziej fiksuję
- dobra chodź bo spóźnimy się - powiedziałam po czym wyszłyśmy z pokoju i ruszyłyśmy w towarzystwie ochroniarza na halę, w której miał odbyć się koncert. Publiczność powoli się zapełniała, a my ruszyłyśmy do szatni chłopców. Jak zwykle zastałyśmy tam gigantyczny bałagan. Buty, bluzki, spodnie i inne części garderoby były wszędzie
- Hej ? - powiedziałyśmy wchodząc
- Hej skarbie - powiedział Niall podbiegając do mnie i obejmując mnie w talii
- jesteście gotowi ? - powiedział Paul wchodząc do szatni
- tak - powiedzieli chłopcy wstając energicznie. Chłopcy ruszyli na scenę a my na widownię gdzie miałyśmy podziwiać całe wydarzenie. Na początku chłopcy zaśpiewali " Live While We're Young", " Kiss You" itd. każda piosenka była cudowna. Niall i reszta wczuwali się, a ja podziwiałam to wszystko. Razem z Eleanor śpiewałyśmy wszystkie piosenki. Za każdym razem, gdy Niall spoglądał na mnie swoimi błękitnymi tęczówkami, czułam się jakbym była sama na hali. Jakby śpiewał to tylko i jedynie dla mnie. Nie wiem co chłopak miał w sobie, ale każda sekunda spędzona w jego towarzystwie nawet na koncercie była cudownie niepowtarzalna. Na sercu robi mi się ciepło, gdy pomyślę o Niallu. To jak mnie traktuje. Nie zasługuje na to. W życiu wiele przeszłam, ale i tak jest dla mnie za dobry. Traktuje mnie jak księżniczkę, nigdy się nie sprzeciwia, na wszystko pozwala. Ideał. Tak ideał, o którym marzą miliony
- A teraz chciałbym zadedykować tę piosenkę komuś kto ukradł moje serce - powiedział Niall przed pierwszymi nutami " Little Things " - Bethany. Kocham cię - powiedział a światła na całej hali zagasły. Z głośników było słuchać dźwięki gitary. Dziewczyny piszczały, nieliczne zaczęły zapalać zapalniczki a po nich pomysł poszedł nie tylko na całą główną płytę, a także na boczne i górne sektory. Można było czuć to jaką miłością dziewczyny darzą swoich idoli. To było cudowne. Chłopcy wczuwali się w każde wyśpiewane zdanie. Na solówce Louis'a zaczął mi dzwonić telefon. Spojrzałam na telefon " MAMA". Wyszłam na korytarz by odebrać. Niestety dźwięk głośnika i piski nie dawały mi odebrać na hali
- Halo ? - powiedziałam zdezorientowana. Ostatnio nie dzwoniła do mnie zlewała to co się ze mną dzieje a mi to odpowiadało
- Beata ?
- tak - odpowiedziałam krótko
- wracaj do Polski. Błagam! Bartuś. Mieliśmy wypadek i... - strasznie przerywała, płakała i słowa wypowiadane przez nią były mało zrozumiałe - jemu jest potrzebny szybki przeszczep nerki. A tylko ty możesz być dawcą bo jak wiesz ja żyję tylko jedną
- dobrze - powiedziałam z łzami w oczach - już się zbieram i jadę - nie wracałam na halę. Musiałam jechać. Teraz liczył się tylko mój 7 letni braciszek. Byłam mu potrzebna i moim obowiązkiem było mu pomóc. Szybko wybiegłam z hali i zatrzymałam pierwszą lepszą taksówkę. Gdy wsiadłam podałam adres hotelu i już po 10 minutach znalazłam się pod w/w hotelem. Zapłaciłam kierowcy i biegiem udałam się do pokoju hotelowego. Szybko, a wręcz na oślep pakowałam ubrania. A kiedy walizka była wypełniona zapięłam ją i wyszłam z hotelu by ponownie tego wieczoru złapać taksówkę. Jednak tym razem droga na lotnisko trwała o 30 minut dłużej niż z hali do hotelu. Ponownie zapłaciłam kierowcy i ruszyłam do kas
- Dobry wieczór - powiedziała uśmiechnięta kobieta przy kasie
- Dobry wieczór prosze najbliższy bilet do Polski - Katowic - powiedziałam do kobiety ocierając łzy i wyciągając portfel
- najbliższy jest za godzinę
- dobrze - powiedziałam i zapłaciłam kobiecie po czym ruszyłam do ubikacji. W całym tym pośpiechu wybiegłam z hotelu w tym w czym byłam na koncercie. Niestety pod wieczór zrobiło sie zimniej niż się spodziewałam i teraz było mi strasznie zimno. Tam szybko przebrałam się i ruszyłam spowrotem. Gdy przechodziłam obok jednego z licznych tutaj gigantycznych okien dostrzegłam jak to wygląda stąd. gdy patrzysz na odlatujące samoloty.
- dobrze - powiedziałam i zapłaciłam kobiecie po czym ruszyłam do ubikacji. W całym tym pośpiechu wybiegłam z hotelu w tym w czym byłam na koncercie. Niestety pod wieczór zrobiło sie zimniej niż się spodziewałam i teraz było mi strasznie zimno. Tam szybko przebrałam się i ruszyłam spowrotem. Gdy przechodziłam obok jednego z licznych tutaj gigantycznych okien dostrzegłam jak to wygląda stąd, gdy patrzysz na odlatujące samoloty. Zrozumiałam, że tą ucieczką mogłam zranić Niall'a. Położyłam na ziemi walizkę i usiadłam na niej w siadzie skrzyżnym. Założyłam na głowę kaptur, wyciągłam telefon i napisałam sms do Niall'a:
" Skarbie lecę do Polski. To nie twoja wina. Mój braciszek mnie potrzebuje.Kocham cię. Twoja Beth xxx "
Kolejny raz otarłam tym razem rękawem łzy z moich policzków. Usłyszałam w głośnikach męski głos ogłaszający, że pasażerowie mojego lotu mają skierować się do bramki nr. 13. 13 ? serio? - pomyślałam. To była pechowa liczba. Bałam się tego, ale ważniejszy był teraz pingwinek. Tak nazywam mojego brata. Jest małym fanem pingwinów z madagaskaru. Jest taki kochany. Wstałam i szybkim tępem udałam się do wyznaczonej bramki. Bagaże oddałam trochę wcześniej i usiadłam na wolnym miejscu przy oknie. Tam zawsze można się skulić i popłakać w kolana. Widziałam tak w filmach. I teraz przekonałam się, że to prawda. Podkurczyłam nogi i przytulona do kolan patrzyłam jak unoszę się nad ziemią. To uczucie jest zawsze cudownie. Ale nie tym razem. Teraz nie dość, że zostawiam tu chłopaka to w dodatku mój braciszek mnie potrzebował by przeżyć. A czeka go jeszcze tyle ważnych wydarzeń. Pierwsza komunia, 18 urodziny, pierwsza miłość, pocałunek. Chciałam aby tego wszystkiego kiedyś zasmakował. Nie mogłam pozwolić by przeze mnie stracił szansę na życie na które zasługuje. Lot do Katowic trwał 20 godzin. W 1/3 drogi zasnęłam wyczerpana płaczem. Obudziłam się dopiero, gdy stewardessa powiedziała, że wylądowaliśmy. Zauważyłam dopiero teraz, że telefon mi padł. Na szczęście do domu miałam jedynie 40 minut jazdy taksówką, którą złapałam bez najmniejszych problemów. Jedyne co było problemem to rozmowa po polsku. Byłam już przyzwyczajona do języka Angielskiego. Akcent został, ale słowa pomimo trudności były po polsku. Kierowca zrozumiał adres i ruszył. Gdy taksówka stanęła na moim osiedłu zobaczyłam stary widok. Kilku mężczyzn pijących jak zawsze piwo na blokowym " balkoniku ". Dzieciaki skaczące po podjeździe dla niepełnosprawnych i oczywiście jak zwykle mojego przyjaciela od podstawówki Patryka spacerującego z Alex'em. Yorkiem, który był jak swój mały wzrost bardzo zadziorny
- Hej - uśmiechnęłam się. Tak to zabłysłam. Byłam zupełnie bez makijażu w zaduzej bluzie z Batmana i z gigantyczną walizką za sobą. Chłopak, gdy tylko mnie zobaczył podbiegł do mnie i mnie przytulił
- Hej! Stęskniłem się! - powiedział dusząc mnie
- ja też - starałam się nie płakać, choć za pewne już nie miałam czym
- przyjechałaś na dłużej czy tylko do małego ?
- nie wiem. Idę do domu wziąć prysznic i jade na Batorego ( tak nazywa się osiedle na którym znajduje się szpital )
- pojade z tobą
- możesz?
- weź mam już 18 lat tata mi nie zabroni się z tobą przyjaźnić - czy wspomniałam wam już, że tata Patryka od zawsze mnie nie lubił? Nie? no to się dowiedzieliście. Ja starałam się jak mogłam byłam miła zawsze mówiłam "dzień dobry" a jego ojciec traktował mnie jak niepotrzebnego chwasta. Niestety takie życie
- weź mam już 18 lat tata mi nie zabroni się z tobą przyjaźnić - czy wspomniałam wam już, że tata Patryka od zawsze mnie nie lubił? Nie? no to się dowiedzieliście. Ja starałam się jak mogłam byłam miła zawsze mówiłam "dzień dobry" a jego ojciec traktował mnie jak niepotrzebnego chwasta. Niestety takie życie
- no to się Papi rusz ( papi - tak kiedyś w pamiętniku podpisał mi się Patryk i prześladowałam go tą ksywką )
- nie mów do mnie papi
- a jak Benio ? ( tak też się podpisał w tym samym pamiętniku xDD Tylko innym wpisie. Był maniakiem )
- Becia !
- cios poniżej pasa - zaśmiałam się. Weszliśmy do windy i wygłupialiśmy się. Ja wysiadłam na 6 piętrze, a Patryk jechał dalej na 8. Tak jak sądziłam mama nie zmieniła zamków. Weszłam więc bez problemów do mieszkania, ale to co tam zastałam przechodziło wszelkie pojęcia. Tornado Katherine przeszło przez całe mieszkanie! Wszędzie wszystko. Proszę państwa oto efekty braku mojej obecności. Nie miałam już sił tego sprzątać. Mój pokój, który był zamknięty na klucz był w takim samym stanie w jakim go zostawiłam. Czysto tylko trochę kurzu się nazbierało. Ale nbie ważne. Położyłam walizkę na ziemi i rozbierając się po drodze weszłam do łazienki. Tam oczywiście czyto nie było. Na szczęście wzięłam ze sobą swój ręcznik i wzięłam prysznic. Szybko się wytarłam, wysuszyłam włosy, które następnie związałam w kok i ruszyłam okryta ręcznikiem do swojego pokoju. Tam wyjęłam z walizki czyste ubrania i wcześniej zamykając mieszkanie ruszyłam po schodach na 8 piętro do Papi'ego. Zadzwoniłam 2 razy na dzwonek i chwilę czekałam. Otwarła mi mama patryka
- Dzień Dobry
- Dzień Dobry dawno cię nie widziałam może wejdziesz ?
- nie dziękuję ja tylko po Patryka powiedział, że pójdzie ze mną do szpitala
- och tak rozumie. Patryk Beata czeka! możesz przestać się stroić i ruszyć się?
- Mamo ja się nie stroję! - usłyszałam z pokoju nastolatka
- Dzień Dobry
- Dzień Dobry dawno cię nie widziałam może wejdziesz ?
- nie dziękuję ja tylko po Patryka powiedział, że pójdzie ze mną do szpitala
- och tak rozumie. Patryk Beata czeka! możesz przestać się stroić i ruszyć się?
- Mamo ja się nie stroję! - usłyszałam z pokoju nastolatka
- a wmawiaj sobie - powiedziała uśmiechając się, a gdy brunet pokazał się w drzwiach zniknęła w kuchni
- idziemy ?
- jasne chodź - złapał mnie za rękę. Dla mnie to nic nie znaczyło tak jak dla niego. Wcześniej zawsze tak chodziliśmy. Byliśmy przyjaciółmi i od podstawówki, gdy pani kazała nam połączyć się w pary i iść za rękę chodziliśmy tak. Takie przyzwyczajenie. Miłę bo czujesz, że masz czyjeś wsparcie. Patryk zaskoczył mnie bo ruszyliśmy do garażu, a nie w kierunku szpitala. Okazało się, że na 18 urodziny dostał skuter. Było to przydatne bo byliśmy pod szpitalem w 20, a nie 40 minut. Chłopak zaparkował i ruszyliśmy do środka. Gdy wpadłam na oddział dziecięcy od razu dorwałam pierwszego lepszego lekarza, który pokierował mnie do pokoju, w którym leżał mój braciszek i czekała moja Matka. Od wejścia rzuciła mi się na szyję z płaczem, ale nie miałam zamiaru jej przytulić tylko poszłam do Pingwinka, który był przytomny i niestety "przykuty" do łóżka. Nie mógł wstawać z powodu gipsu i wenflonu
- Hej młody jak tam ?
- Hej - powiedział delikatnie mnie przytulając - będzie dobrze - powiedział uśmiechnięty pomimo tego w jakim stanie jest
- będzie obiecuję - powiedziałam choć nie byłam w 100% pewna tego co mówiłam ...
_______________________________
A teraz ten prawdziwy rozdział. Jak wam się podobał ???
Ostatnio naprawdę nie mam weny i czasu. Ale jakoś dałam radę. Zasada ta sama i mam nadzieje że będzie to szybciej się zbierać
Ponadto zapraszam na swoją facebook'ową stornkę na której znajdziecie najnowsze info na temat bloga <3
_______________________________
A teraz ten prawdziwy rozdział. Jak wam się podobał ???
Ostatnio naprawdę nie mam weny i czasu. Ale jakoś dałam radę. Zasada ta sama i mam nadzieje że będzie to szybciej się zbierać
Ponadto zapraszam na swoją facebook'ową stornkę na której znajdziecie najnowsze info na temat bloga <3
a jeśli macie jakieś pytania zapraszam także na swój ask :
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Rozdział 30
- Els ? - spytałam brunetki, gdy ta poprawiała włosy w lustrze. Właśnie wybierałyśmy się na koncert chłopców. Gdy byłam już gotowa podeszłam do przyjaciółki by poprawić włosy
- tak ? - spytała spoglądając na moje odbicie
- jak myślisz spodobają mu się ? - poruszyłam świeżo ściętymi włosami
- jasne, że się spodobają, wyglądasz idealnie - powiedziała kładąc ręce na moje ramiona
- boże z każdym dniem coraz bardziej patrze na to jak wyglądam
- nie martw się to przez fanki i paparazzich. Nie chcesz po prostu przynieść zawodu i tyle - powiedziała i przytuliła mnie. Miała rację. Strasznie ostatnio się stresowałam tym co myślą o mnie inni, nie chciałam żeby Niall czuł się źle z powodu tego jak się ubieram czy ogólnie jak wyglądam. Gdy słyszałam jakiś komentarz typu " jak ty wyglądasz" od razu sprawdzam gdzie się da, w oknach auta czy sklepu, to jak wyglądam. Naprawdę zależy mi na nim i nie chce go stracić przez to jaką mam opinię u fanek. Uwierzcie niktóre komentarze są naprawdę niemiłe, a te najbardziej wpływają na moją psychikę i coraz bardziej fiksuję
- dobra chodź bo spóźnimy się - powiedziałam po czym wyszłyśmy z pokoju i ruszyłyśmy w towarzystwie ochroniarza na halę, w której miał odbyć się koncert. Publiczność powoli się zapełniała, a my ruszyłyśmy do szatni chłopców. Jak zwykle zastałyśmy tam gigantyczny bałagan. Buty, bluzki, spodnie i inne części garderoby były wszędzie
- Hej ? - powiedziałyśmy wchodząc
- Hej skarbie - powiedział Niall podbiegając do mnie i obejmując mnie w talii
- jesteście gotowi ? - powiedział Paul wchodząc do szatni
- tak - powiedzieli chłopcy wstając energicznie. Chłopcy ruszyli na scenę a my na widownię gdzie miałyśmy podziwiać całe wydarzenie. Na początku chłopcy zaśpiewali " Live While We're Young", " Kiss You" itd. każda piosenka była cudowna. Niall i reszta wczuwali się, a ja podziwiałam to wszystko. Razem z Eleanor śpiewałyśmy wszystkie piosenki. Za każdym razem, gdy Niall spoglądał na mnie swoimi błękitnymi tęczówkami, czułam się jakbym była sama na hali. Jakby śpiewał to tylko i jedynie dla mnie. Nie wiem co chłopak miał w sobie, ale każda sekunda spędzona w jego towarzystwie nawet na koncercie była cudownie niepowtarzalna. Na sercu robi mi się ciepło, gdy pomyślę o Niallu. To jak mnie traktuje. Nie zasługuje na to. W życiu wiele przeszłam, ale i tak jest dla mnie za dobry. Traktuje mnie jak księżniczkę, nigdy się nie sprzeciwia, na wszystko pozwala. Ideał. Tak ideał, o którym marzą miliony
- A teraz chciałbym zadedykować tę piosenkę komuś kto ukradł moje serce - powiedział Niall przed pierwszymi nutami " Little Things " - Bethany. Kocham cię - powiedział a światła na całej hali zagasły. Z głośników było słuchać dźwięki gitary. Dziewczyny piszczały, nieliczne zaczęły zapalać zapalniczki a po nich pomysł poszedł nie tylko na całą główną płytę, a także na boczne i górne sektory. Można było czuć to jaką miłością dziewczyny darzą swoich idoli. To było cudowne. Chłopcy wczuwali się w każde wyśpiewane zdanie. Na solówce Louis'a zaczął mi dzwonić telefon. Spojrzałam na telefon " MAMA". Wyszłam na korytarz by odebrać. Niestety dźwięk głośnika i piski nie dawały mi odebrać na hali
- Halo ? - powiedziałam zdezorientowana. Ostatnio nie dzwoniła do mnie zlewała to co się ze mną dzieje a mi to odpowiadało
- Beata ?
- tak - odpowiedziałam krótko
- wracaj do Polski. Błagam! Bartuś. Mieliśmy wypadek i... - strasznie przerywała, płakała i słowa wypowiadane przez nią były mało zrozumiałe - jemu jest potrzebny szybki przeszczep nerki. A tylko ty możesz być dawcą bo jak wiesz ja żyję tylko jedną
- dobrze - powiedziałam z łzami w oczach - już się zbieram i jadę - nie wracałam na halę. Musiałam jechać. Teraz liczył się tylko mój 7 letni braciszek. Byłam mu potrzebna i moim obowiązkiem było mu pomóc. Nie miałam nawet jak zamówić taksówki. Miałam przy sobie tylko telefon. Ile sił biegłam do hotelu zapłakana. Wszystko rozmazywało mi sie przed oczyma, ale dalej biegłam. Nie orientowałam się zbytnio w tym gdzie jestem ale pamiętałam po części drogę do hotelu. Biegłam, biegłam, a następnie poczułam ból i ciemność. Dźwięk karetki i zupełna cisza
- Witaj w niebie Beato - powiedziałą biała postać
- słucham ? - powiedziałam zdezorientowana
- od dziś będziesz należeć do zastępów niebiańskich... - Teraz zrozumiałam. To był koniec. Umarłam
______________________________________
No więc niestety to już koniec tego bloga. Już dawno mi nie wychodził. Nie miałam czasu pisać, a One Direction. Nie kręci mnie już... Niestety. nie żebym coś do nich miała, ale wolę The Wanted. Oni są tacy doroślejsi i w Prisoners wogóle nie ma kłótni o wybranki swoich idoli. A tu co ? Wszyscy wyzywają Eleanor od fałszywych szmat itd. ! I to nazywa się akceptacja decyzji swojego idola. A więc to koniec mojego Directionerowania i pisania na tym blogu. Żegnajcie
Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze wrócę do pisania ...
- tak ? - spytała spoglądając na moje odbicie
- jak myślisz spodobają mu się ? - poruszyłam świeżo ściętymi włosami
- jasne, że się spodobają, wyglądasz idealnie - powiedziała kładąc ręce na moje ramiona
- boże z każdym dniem coraz bardziej patrze na to jak wyglądam
- nie martw się to przez fanki i paparazzich. Nie chcesz po prostu przynieść zawodu i tyle - powiedziała i przytuliła mnie. Miała rację. Strasznie ostatnio się stresowałam tym co myślą o mnie inni, nie chciałam żeby Niall czuł się źle z powodu tego jak się ubieram czy ogólnie jak wyglądam. Gdy słyszałam jakiś komentarz typu " jak ty wyglądasz" od razu sprawdzam gdzie się da, w oknach auta czy sklepu, to jak wyglądam. Naprawdę zależy mi na nim i nie chce go stracić przez to jaką mam opinię u fanek. Uwierzcie niktóre komentarze są naprawdę niemiłe, a te najbardziej wpływają na moją psychikę i coraz bardziej fiksuję
- dobra chodź bo spóźnimy się - powiedziałam po czym wyszłyśmy z pokoju i ruszyłyśmy w towarzystwie ochroniarza na halę, w której miał odbyć się koncert. Publiczność powoli się zapełniała, a my ruszyłyśmy do szatni chłopców. Jak zwykle zastałyśmy tam gigantyczny bałagan. Buty, bluzki, spodnie i inne części garderoby były wszędzie
- Hej ? - powiedziałyśmy wchodząc
- Hej skarbie - powiedział Niall podbiegając do mnie i obejmując mnie w talii
- jesteście gotowi ? - powiedział Paul wchodząc do szatni
- tak - powiedzieli chłopcy wstając energicznie. Chłopcy ruszyli na scenę a my na widownię gdzie miałyśmy podziwiać całe wydarzenie. Na początku chłopcy zaśpiewali " Live While We're Young", " Kiss You" itd. każda piosenka była cudowna. Niall i reszta wczuwali się, a ja podziwiałam to wszystko. Razem z Eleanor śpiewałyśmy wszystkie piosenki. Za każdym razem, gdy Niall spoglądał na mnie swoimi błękitnymi tęczówkami, czułam się jakbym była sama na hali. Jakby śpiewał to tylko i jedynie dla mnie. Nie wiem co chłopak miał w sobie, ale każda sekunda spędzona w jego towarzystwie nawet na koncercie była cudownie niepowtarzalna. Na sercu robi mi się ciepło, gdy pomyślę o Niallu. To jak mnie traktuje. Nie zasługuje na to. W życiu wiele przeszłam, ale i tak jest dla mnie za dobry. Traktuje mnie jak księżniczkę, nigdy się nie sprzeciwia, na wszystko pozwala. Ideał. Tak ideał, o którym marzą miliony
- A teraz chciałbym zadedykować tę piosenkę komuś kto ukradł moje serce - powiedział Niall przed pierwszymi nutami " Little Things " - Bethany. Kocham cię - powiedział a światła na całej hali zagasły. Z głośników było słuchać dźwięki gitary. Dziewczyny piszczały, nieliczne zaczęły zapalać zapalniczki a po nich pomysł poszedł nie tylko na całą główną płytę, a także na boczne i górne sektory. Można było czuć to jaką miłością dziewczyny darzą swoich idoli. To było cudowne. Chłopcy wczuwali się w każde wyśpiewane zdanie. Na solówce Louis'a zaczął mi dzwonić telefon. Spojrzałam na telefon " MAMA". Wyszłam na korytarz by odebrać. Niestety dźwięk głośnika i piski nie dawały mi odebrać na hali
- Halo ? - powiedziałam zdezorientowana. Ostatnio nie dzwoniła do mnie zlewała to co się ze mną dzieje a mi to odpowiadało
- Beata ?
- tak - odpowiedziałam krótko
- wracaj do Polski. Błagam! Bartuś. Mieliśmy wypadek i... - strasznie przerywała, płakała i słowa wypowiadane przez nią były mało zrozumiałe - jemu jest potrzebny szybki przeszczep nerki. A tylko ty możesz być dawcą bo jak wiesz ja żyję tylko jedną
- dobrze - powiedziałam z łzami w oczach - już się zbieram i jadę - nie wracałam na halę. Musiałam jechać. Teraz liczył się tylko mój 7 letni braciszek. Byłam mu potrzebna i moim obowiązkiem było mu pomóc. Nie miałam nawet jak zamówić taksówki. Miałam przy sobie tylko telefon. Ile sił biegłam do hotelu zapłakana. Wszystko rozmazywało mi sie przed oczyma, ale dalej biegłam. Nie orientowałam się zbytnio w tym gdzie jestem ale pamiętałam po części drogę do hotelu. Biegłam, biegłam, a następnie poczułam ból i ciemność. Dźwięk karetki i zupełna cisza
- Witaj w niebie Beato - powiedziałą biała postać
- słucham ? - powiedziałam zdezorientowana
- od dziś będziesz należeć do zastępów niebiańskich... - Teraz zrozumiałam. To był koniec. Umarłam
______________________________________
No więc niestety to już koniec tego bloga. Już dawno mi nie wychodził. Nie miałam czasu pisać, a One Direction. Nie kręci mnie już... Niestety. nie żebym coś do nich miała, ale wolę The Wanted. Oni są tacy doroślejsi i w Prisoners wogóle nie ma kłótni o wybranki swoich idoli. A tu co ? Wszyscy wyzywają Eleanor od fałszywych szmat itd. ! I to nazywa się akceptacja decyzji swojego idola. A więc to koniec mojego Directionerowania i pisania na tym blogu. Żegnajcie
Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze wrócę do pisania ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)