niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 39

Czas biegł niemiłosiernie szybko. Zanim się obróciłam minął tydzień wolnego, który Niall spędził cały ze mną. Zazwyczaj były to dni spędzone na byczeniu się w łóżku i oglądaniu jakichś dennych seriali czy filmów zagryzanych pizzą i popijanych colą. Oczywiście nie siedzieliśmy cały czas w łóżku. Robiliśmy małe przerwy na wyjście do łazienki i odebranie pizzy. Ale nic nie trwa wiecznie. Postanowiłam się nie narzucać i postawiłam się błaganiom Nialla na towarzyszenie mu w trasie. Zgodziłam się jedynie na 3 koncerty w ich 14 koncertowej trasie po wyspach. Po tym jak większość fanek mnie nie trawi, wolę nie wzbudzać w nich większej nienawiści do mojej osoby swoją obecnością na występach.  
Usiadłam na łóżku przyglądając się jak Irlandczyk odziany jedynie w ręcznik przewiązany w pasie pakuje rzeczy, których wczoraj zapomniał spakować. Gdy sprawdził kilka razy czy wszystko ma i usiadł obok mnie. 
- jedź ze mną - powiedział ponownie tego dnia błagalnym tonem
- niall dobrze wiesz jakie mam zdanie - spojrzałam na chłopaka obracając się w jego stronę całym ciałem - zostaję tu i koniec
- ale ... 
- nie ma żadnych, ale Niall mówiłam ci, że to będzie dla naszego związku dobre i musisz się z tym pogodzić - chłopak posmutniał 
- ale przyjedziesz na kilka koncertów
- umowa była, że na trzy 
- a nie możesz na pięć ? 
- od razu dziesięć - przedrzeźniałam go 
- a chcesz?
- Niall - skarciłam go wzrokiem
- no dobrze - wstał - ide się ubrać 

- dobrze - wstałam i wyszłam z pokoju do kuchni by zrobić mu ostatni domowy posiłek przed podróżą. Zdecydowałam się na jedno z jego ulubionych dań. Kluski śląskie, roladę i kapuste zasmażaną. Niby takie zwykłe danie, ale chłopak póki mnie nie poznał nie jadł nigdy czegoś takiego. Jego mina, gdy pierwszy raz zakosztował dania była niepowtarzalna. Oczy się rozszerzyły, uśmiech był większy niż wcześniej, a sama potrawa zniknęła szybciej niż pojawiła się na talerzu. Widok przecudowny dla osoby, która przyrządziła to. 
Nie minęła godzina danie było gotowe 
- Niall co powiesz na ostatni obiad ? - weszłam do pokoju, ale był pusty. Tak samo jak reszta mieszkania. Walizka stała przy wejściu, czyli nie mógł wyjechać. Wróciłam do kuchni i zaczęłam nakładać gorące danie na talerze z nadzieją, że już niedługo pojawi się blondwłosy Irlandczyk. Tak jak sądziłam pojawił się po 10 minutach. Jedyną rzeczą, której się nie spodziewałam był bukiet kwiatów, które przyniósł ze sobą. Zakryłam rękoma usta

- to dla ciebie - powiedział wyłaniając uśmiechniętą twarz zza czerwonych róż - może jednak zmienisz zdanie ?
- Niall mówiłam ci to milion razy, że najwyżej na 5 i to wszystko - wręczył mi kwiaty
- no dobrze, ale jak umrę z tęsknoty to będzie to tylko i wyłącznie twoja wina - wstawiłam kwiaty do wazonu
- nie umrzesz skarbie - podeszłam do niego i zarzuciłam mu ręce na szyję - będziesz blisko mnie, więc zawsze będziesz mógł do mnie przyjechać 
- to nie to samo 

- ugotowałam obiad - powiedziałam chcąc zmienić temat 
- ty wiesz jak zmienić temat tak żebym już do niego nie wracał prawda? - spojrzał w moje oczy, a następnie na usta
- znam cię lepiej niż mógłbyś sobie wyobrazić - umiechnęłam się i pociągłam go do stołu - smacznego - powiedziałam zanim zaczęłam płaszować z chłopakiem posiłek, który jak zawsze przyprawiał mojego Irlandczyka o najszerszy uśmiech świata. Niall bardzo często się uśmiecha, ale tylko przy tym daniu tak szeroko. Będę tęsknić za tym uśmiechem przez ten tydzień, który nie będę go widzieć. Tak tydzień bo dopiero po tygodniu pojade na koncert do Manchesteru. Trasa miała trwać 4 tygodnie, a ja zdecydowałam, że każdego tygodnia będę go odwiedzać pod koniec w ten sposób mogłam znaleźć pracę, być sumiennym pracownikiem i zgodnie z umową odwiedzać chłopaka. Nie wiem gdzie chciałam pracować. nie wiem gdzie chcieli by mnie przyjąć, ale wiem, że napewno gdzieś znajdzie się miejsce pracy dla mnie i będę mogła spełnić swoje postanowienie o życiu za swoje, a nie cudze pieniądze. 
Gdy zjedliśmy została nam godzina do odjazdu na lotnisko. 
Chciałam odwieźć Nialla. Tak znając życie hejterki wezmą to za granie na pokaz, ale im dłużej jestem z Niallem, tym bardziej staram się nie reagować na nie. Nie zawsze jest to łatwe, ale staram się. Przynajmniej, gdy jestem z Niallem, a ktoś mnie obraża nie reaguję. Oczywiście jest to trudne bo chciałoby się podejść i powiedzieć " jeśli mnie nie lubisz to po co się odzywasz?!", ale ja postanowiłam, że popracuję nad swoją porywczością i po prostu udam, że nic nie słyszę. Nawet nie wiem kiedy minęła ostatnia godzina przed wyjazdem blondyna. Siedzieliśmy przytuleni rozmawiając lub co jakiś czas całując się. Ubrałam się na szybko w luźne ciuchy, przeczesałam włosy, rzęsy musnęłam tuszem i ruszyłam z chłopakiem na dół gdzie czekali chłopcy w wypożyczonym minibusie. 
Trasę zaczynali od Szkocji, a żeby było szybciej lecieli samolotem.  - Hej - powiedziałam wsiadając tuż za Niallem. Paul schował jego walizkę na tył, po czym wsiadł na miejsce obok kierowcy. Całą drogę przytulałam się do Nialla. Było mi smutno, że nie bedę widzieć go tydzień, ale miałam plan, który chciałam zrealizować. 
Na lotnisku jak zwykle tłumy fanek, które wszystkie wyrywały chłopaków na boki by zrobić sobie zdjęcie z nimi lub zdobyć autograf na płycie, kartce czy plakacie. Kiedyś pewnie też bym tak stała, gdybym nie zdecydowała się na wyjazd do Wielkiej Brytanii. Uśmiechnęłam się, a gdy Niall i reszta uwolnili się ruszyliśmy do środka. Gdy staliśmy w "bezpiecznej strefie" usiedliśmy na krzesełkach. 
- Bethany czemu nie lecisz z nami ? - spytał Louis 
- dużo powodów
- jeden ? 
- hejterzy ?
- czemu ty się nimi przejmujesz ? To tylko osoby zazdroszczące ci i nie potrafiące zaakceptować decyzji Nialla o związku z tobą - powiedział Louis całkiem poważnie. Rzadko zdarzało musię być poważnym serio. Ten chłopak miał wiecznie uśmiech na ustach. Chyba, że chodziło o paparazzi - Niall jest szczęśliwy więc nie przejmuj się tym w końcu zrozumią
- albo mnie wykończą - powiedziałam ciszej wtulając twarz w klatkę piersiową irlandczyka, która była częściowo odłonięta, gdyż chłopak ostatnio pokochał mocno wycięte bluzki w dekoldzie i pod rękoma. Dzisiaj jedynym miejscem, które odsłaniała bluzka była klatka piersiowa chłopaka, ponieważ jego ramiona okrywała szara bluza, której kaptur miał zarzucony na głowę. 
- myśl pozytywnie
- Louis myślę, ale nie zawsze wychodzi mi to - westchnęłam - postaw się w moim miejscu, co byś zrobił ? 
- nie przejmował się - usiadł przodem w moją stronę - patrz - spojrzał na mnie zdecydowanie - Mnie i Harry'ego nazywają parą gejów bo jesteśmy przyjaciółmi i lubimy robić sobie głupie żarty - zaczął niekontrolowanie gestykulować przez co Niall lub siedzący obok Louisa, Harry prawie stracili wzrok - ja się lubię wygłupiać, ale niektórzy fani nie potrafią tego pojąć - usiadł spokojnie - im nie wbijesz do głowy tego, że takie są realia, jak sobie wbiją to kapa
- rozumiem Louis, ale ty masz większe doświadczenie w tym i nie przeżywasz tego tak jak ja - chłopak głośno westchnął 
- a może po prostu zrób jak ja na początku? Wyobraź sobie, że są nadzy i zazdroszczą ci ubrań ? - powiedział żartobliwie. Wiedziałam na 100%, że chłopak tak nie wyobrażał sobie ludzi, a chciał jedynie abym się uśmiechnęła i jakoś pokonała w głowie złe myśli i podchodziła do tego inaczej. Postanowiłam zakończyć to chłopcy mieli za 10 minut wchodzić do samolotu, a ja zostać tutaj.
- postaram się - uśmiechnęłam się do przyjaciela, po czym wróciłam do wcześniejszej pozycji i pocałowałam skórę na klatce piersiowej irlandczyka. Ten oparł brodę na czubku mojej głowy i mocniej wtulił mnie w siebie. Nie rozstawaliśmy się na zawsze. To było zwykłe 6 dni, a pomimo tego czuliśmy się jakby na zawsze.
- Zapraszamy pasażerów, którzy lecą do Glasgow do bramki numer 5. Dziękuję - usłyszeliśmy w głośnikach. Chłopcy zaczęli wstawać, a ja jakbym stała się kamieniem. Nie potrafiłam się ruszyć 
- Niall... - usłyszałam Paula - musimy iść - chłopak poruszył się co oznaczało, że pomimo tego, iż nie chciałam, musiałam wstać. Trzymając chłopaka za rękę podeszliśmy do bramki gdzie musieliśmy się rozstać. 
- Beth - chłopak położył ręce na mojej talii 
- przyjadę za 6 dni - powiedziałam stanowczo. nie mogłam się rozkleić bo bym go nie puściła
- ale wiesz, że zawsze możesz wcześniej 
- tak wiem skarbie - zawiesiłam ręce na jego szyji. Chlopak zetknął nasze czoła. Na dworze zaczęło padać

- co ja bez ciebie zrobię ? 
- poradzisz sobie tygrysie - uśmiechnęłam się i zagryzłam wargę. Mój ruch zawsze prowokował chłopaka. Delikatnie zaczął muskać moje usta swoimi. Zamknęłam oczy. Odwzajemniałam każdy jego ruch. Przyciągnęłam bardziej do siebie. Zacieśnił uścisk na talii. Otwarłam usta na znak chłopaka. Jego język oplatał mój, tak jakby chłopak chciał powiedzieć " tylko moja ". Niestety brutalnie nam przerwano 
- Niall musimy iść - usłyszałam niski głos Paula 
- idź - uśmiechnęłam się odsuwając od chłopaka. 
- przyjedziesz? - powiedział idąc w tył. Spojrzał na okno. 
- przyjade - uśmiechnęłam się. Podbiegł do mnie ściągając bluzę 
- tobie się przyda - założył mi na ramiona bluzę, po czym cmoknął mnie w policzek i pobiegł do wejścia tym samym znikając mi z oczu. Włożyłam ręce do rękawów i patrzał na samolot jak powoli zapełniał się ludźmi. Stałam tam póki samolot nie zniknął z moich oczu w chmurach. Zaciągnęłam kaptur na głowę i ruszyłam do wyjścia. Musiałam spełnić swój plan.

________________________

Rozdział po bardzo długiej przerwie.
Jak widzicie mamy małe zmiany w blogu.
Rozdziały z kolumny po prawej stronie wskoczyły w górny pasek. Są tam zapowiedziane wszystkie do Epilogu z datami publikacji ;)
Mam nadzieję, że komentarze pojawią się tak jak wyszło w ankiecie ;)

Do napisania ;)

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 38

Słyszałam, że dziś jest dzień najlepszego przyjaciela, więc chciałam wszystkim najlepszym przyjaciołom życzyć wytrwałości, szczęścia i żeby wasza znajomość trwała wiecznie. A także tak od siebie podziękować Klaudii ( kasztanowi ), Katie i Susan za to, że pomimo tego iż znają mnie praktycznie na wylot dalej ze mną wytrzymują i nie mają mnie dosyć ... Chociaż Kasztan to mnie dzisiaj w nocy 3 razy z łóżka zrzuciła ... ( musiałam kala wybacz) 

Dedykuję ten rodział każdemu kto czyta ten rozdział. Bo każdy przecież ma przyjaciela, jeśli nie to pamiętajcie macie mnie i możecie się do mnie zwrócić nawet z problemem typu " mam okres co zrobić ?! " Plece już bzdury ... zapraszam na rozdział i licze na miły komentarz

Promienie słoneczne, które wpadały do pokoju zaczęły powoli oświetlać go.Nie trzeba było długo czekać by to właśnie one obudziły mnie i nie pozwoliły na moją podróż po bezkresach wyobraźni, która nawet dla samej mnie była wielką niewiadomą. Moje sny były od zawsze dziwne. Stworzenia, które powstawały podświadomie czy osoby były niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju.
Mogłabym stworzyć miliony scenariuszy do filmów fantasy, gdyby nie to, że już kilka minut po przebudzeniu przeżyte chwile w trakcie snu znikały z mojej pamięci. Od kiedy pamiętam z moich snów pamiętałam jedynie szczegóły, imiona, które nadawała moja wyobraźnia czy jedynie małe fragmenty postaci, a jeśli sen zapadł mi już w pamięć był on horrorem, który wpływał na moje samopoczucie i to jaka byłam w przyszłości. 
Wiem, że to była jedynie wyobraźnia i niemożliwe, że wpływało to na mój charakter, ale ja byłam ewenementem i zawsze byłam dziwna.
To wszystko było dostrzegane przez rówieśników i często byłam wyśmiewana z tego, że myślałam w większej części o sobie i nie potrafiłam być miła dla osób, które jako tako były miłe, ale gdy już przyszło wybierać między mną, a moimi prześladowcami. Mogłam ich tak nazwać bez żadnych problemów.
Byli prześladowcami.
Gdziekolwiek bym nie była, zawsze był ktoś z mojej szkoły, kto chciał uprzykrzyć mi życie. Po kilku latach nawet zwykły śmiech za plecami kojarzył mi się z minionymi latami nawet jeśli to była jedynie grupka znajomych śmiejących się z samych siebie, a ja nie miałam nic z tym wspólnego. To było męczące. Ale teraz zaczynam nabierać wiary w siebie, w czym pomaga mi ktoś kogo jako pierwszego obdarzyłam tak wielkim zaufaniem.
Spojrzałam na blondyna na samą myśl o jego osobie. Spał tuż obok mnie szczelnie trzymając mnie w swoich ramionach jakbym miała zaraz stąd zniknąć, wyparować i nie wrócić.
Najdelikatniej jak tylko potrafiłam wyswobodziłam się z uścisku tak by nie budzić chłopaka i ruszyłam do kuchni by przygotować Irlandczykowi śniadanie.
Jedynym problemem było to, że nie wiedziałam gdzie co jest. Byłam z zawodu kucharką, więc przepis nie był dla mnie problemem jedynie namierzenie kilku niezbędznych rzeczy do przygotowania jajecznicy takich jak drewniana łyżka, patelnia czy talerze i sztućce było już trudniejszym wyzwaniem. Na szczęście zawiasy w szafkach, jak to zwykle bywa, nie skrzypiały, więc mogłam spokojnie otwierać szafkę za szafką pilnie przeglądając jej zawartość. Jednak znalezienie potrzebnego sprzętu nie było takie trudne na jakie się wydawało. Wszystko było tak ułożone, że praktycznie wyciągłam rękę i miałam potrzebne "narzędzia".
Wyciągnęłam z lodówki jajka, margaryne i chwilę później stałam odziana jedynie w za dużą bluzkę Nialla przy kuchence z skwierczącą patelnią w ręce.
Gdy jajecznica była już odpowiednio usmażona znalazła się na talerzach przystrojona w pietruszkę. Ustawiłam talerze naprzeciw siebie na stoliku oddzielającym kuchnie i salon. Nalałam do wysokich szklanek soku poramańczowego i odeszłam na kilka kroków w tył, aby ocenić jak to wygląda. 
Kiedy stwierdziłam, że wszystko jest idealnie, ruszyłam do pokoju, gdzie Niall leżał na plecach i słodko chrapał. Cicho podeszłam do łóżka i usiadłam delikatnie na chłopaku okrakiem i pocałowałam go w usta, gdy chciałam się odsunąć poczułam jego ręce na swoich bokach, które utrzymywały mnie wciąż w owej pozycji. 
- Dzień dobry - wyprostowałam sie wciąż siedząc na chłopaku
- Dzień dobry skarbie - kąciki moje jak i chłopaka uniosły się maksymalnie do góry. 
- zrobiłam dla ciebie śniadanie - zeszłam z chłopaka i stanęłam obok łóżka wyciągając rękę w jego kierunku, którą złapał i chwilę później siedzieliśmy przy stoliku.
- jakie plany na dzisiaj ? - spytałam odkładając widelec na talerzyk 
- ja, ty i mnóstwo wolnego czasu bo kolejny koncert dopiero za tydzień - powiedział uśmiechnięty - a teraz powiedz aaaa - przeciągał tak długo samogłoskę póki nie otwarłam ust by umieścić porcji jajecznicy w nich. I tak zaczęło się dokarmianie siebie nawzajem. A gdy wszystko było zjedzone pierwszy raz w życiu nie usłyszałam kłótni związanej z myciem talerzy, gdyż Niall szybkim ruchem zgarnął oba i wstawił do zmywarki 
- a wiesz, że ręcznie było by szybciej ? - spojrzałam na niego z byka. Dla mnie było to marnowanie wody, energii i wpajanie sobie nawyku lenistwa. Niestety szkoła jak i matka wpoili we mnie nawyk mycia po sobie i oszczędzania czego się da. 
- ale dzięki temu oszczędzimy czasu dla siebie - zaśmiałam się cicho, gdy chłopak podszedł do mnie i ucałował mnie w czuły punkt na szyji, który powoduje u mnie łaskotanie. A Niall oczywiście musiał wykorzystać moment. Obróciłam się do niego przodem i ujmując jego twarz w dłonie skupiłam jego usta na swoich. Chłopakowi oczywiście chodziło o taki obrót sprawy. Jego ręce błyskawicznie znalazły się na moich biodrach przyciągając mnie do siebie. 

- Niall, Niall slow down - powiedziałam wyczuwając zamiary chłopaka - zwolnij tygrysie - zaśmiałam się by rozluźnić sytuację i lekko odsunęłam się od niego 

- zrobiłem coś źle? - otrząsnął się z amoku 
- nie tylko ... nie nic 
- Beth ?
- nie nic - oblizałam usta - idziemy na spacer ? - wyskoczyłam z tym pomysłem szczerze mówiąc troche bez namysłu, ale lepsze było to niż siedzenie tutaj i zachowywanie się niczym niewyżyci zboczeńcy czego naprawdę nie chciałam.

- dobrze - złączył nasze czoło - przepraszam - uśmiechnęłam się
- nic się nie stało skarbie - złapałam go za ręce i ruszyłam do pokoju by przebrać się. mój typowo dziewczęcy problem jak zwykle mnie nie opuszczał, ale gdy moim oczom ukazał się top w paski już wiedziałam, że moje ukochane czarne spodenki będą do tego pasować i moje, choć nie wiem jakim cudem jeszcze białe conversy. Gotowa usiadłam na łóżku podziwiając jeszcze ubierającego się blondyna. No niestety, ale bałagan w jego walizce wcale nie pomógł mu w ubraniu czegos co było czyste. Nie rozumie jak można brudne ubrania wrzucać do walizki, gdy nocuje sie w hotelu i obsługa zapewnia czyszczenie ubrań. Oparłam się na łokciach i dopiero teraz ujrzałam jak widoczne były zadrapania, które pozostawiłam zeszłej nocy na plecach blondyna. Całe czerwone, a nawet w niektórych miejscach całkiem głębokie. Odruchowo wstałam i podeszłam do niego kładąc rękę na jego plecach. 

- przepraszam - zakryłam drugą ręką usta - ja nie chciałam - w moich oczach pojawiły się łzy - ja nie wiedziałam 
- beth - chłopak obrócił się i przytulił mnie - skarbie jest dobrze 
- ale to cie pewnie boli - kurczowo przytulałam chłopaka
- Beth nie boli - powiedział odsuwając mnie od siebie na kilkanaście centymetrów i spojrzał mi w oczy - naprawdę nie boli - ponownie tego dnia zetknął nasze czoła razem - to dowód na to, że jestem twój skarbie - łzy przestały sływać po moich policzkach a zamiast nich na moich policzkach ukazały sie rumieńce. Odruchowo mój wzrok spadł na moje bose stopy - a usta mam tutaj - powiedział zwrócić swoją uwagę na siebie. Złapał mnie za podbródek i nie miałam wyjścia. Musiałam spojrzeć w oczy chłopaka. Piękny błekit oczu hipnotyzował tak, że za każdym razem, gdy w nie spoglądałam tonęłam bez opamiętania w głębokiej barwie. Mój wzrok chwilę jeszcze zagłębił się w oczy ideału, który należał tylko do mnie, po czym skierowałam swój wzrok na wargi, które chłopak oblizał i wpiłam sie w nie.

- przy tobie tracę kontakt ze światem - oderwałam się od chłopaka z wciąż zamkniętymi oczami 

- Niall, a jak nas ktoś przyłapie ? - starałam się zatrzymać chłopaka przed zrobieniem głupoty. 
- nikt nas nie przyłapie Beth - zaczął wdrapywać się na ogrodzenie - tutaj praktycznie nikogo nie ma - przeskoczył przez nie - zaraz przyjde i otworze ci brame, nie ruszaj się stąd 
- a mogę oddychać ?
- tylko jeśli będziesz robić to dla mnie - uśmiechnął się i pobiegł 
- no pięknie - mruknęłam pod nosem. Chwilę później usłyszałam otwieranie starego miedzianego zamka 
- zapraszam - powiedział blondyn zapraszając mnie gestem ręki. Gdy weszłam ten zamknął brame i podszedł do mnie. Splótł nasze palce i ruszyliśmy w głąb ogrodu cudownej, ale niestety opuszczonej rezydencji. 
Drzewa jakby specjalnie delikatnie uginały się w stronę dróżki, którą szliśmy. Zaniedbany ogród miał swój urok. Wszystko było takie cudowne, ale nieznane. Czułam się jak bohaterka książki "Tajemniczy ogród". To miejsce miało swoja magię, którą po kilku chwilach od przekroczenia bramy mnie urzekło. 
Niall odgrodził przedemną "zasłonę" z liści, pod którą przeszłam i ruszył za mną, a dokładniej wpadł ponieważ nie potrafiłam zrobić ani kroku widząc to co chciał mi pokazać. Zaniedbany ogród, ale jaki piekny. Róże, tulipany i wiele innych kwiatów, krzaczków, drzew rosnących tam gdzie im się podobało sprawiały, że czułam się jakby był to jeden z moich przedziwnych snów, które nie zapamiętuje. Urok tego miejsca ujął moje serce 
- Niall tu jest ... - przerwał mi
- tak skarbie pięknie - przytulił mnie od tyłu - opłacało sie pochuliganić ? - zaśmiał się cicho oplatając swoim oddechem moją szyję 
- tak - obróciłam twarz w jego stronę - jak znalazłeś to miejsce ? - ciekawiło mnie kiedy miał okazję znaleźć to miejsce. Przecież ciągle jeździ w trasy, ma różne wywiady, a ostatnimi czasu każdą wolną chwile spędza ze mną. 
Usiadł na ziemi.
- Kiedyś uciekałem przed paparazzi. Przeskoczyłem przez to ogrodzenie co dziś i przypadkiem znalazłem je. Rzadko tu przychodze. Ale gdy przychodze to, gdy mam problem i chcę go przemyśleć. Ty jesteś pierwszą osobą, którą kiedykolwiek tu przyprowadziłem - uśmiechnął się - Kiedyś z ciekawości wszedłem do tego domu i znalazłem klucz z bramy. Nie chciałem zgubić więc zostawiłem go tutaj. Dla ciebie pierwszy raz go użyłem - w moich oczach pojawiły sie łzy. Podzielił się ze mną miejscem, które mogł mieć jedynie dla siebie, gdzie mógł uciekać od tego całego świata i gdzie mógł odpocząć.
Obróciłam się do niego przodem i przytuliłam go szepcąc do ucha "dziękuję". 

______________________

Będę wisieć za swoja nieobecność ? 
Nie miałam zbytnio kiedy pisać rozdziału. 

I btw. jedzie ktoś z was na koncert Room94 w krakowie? 
i czy jest ktoś za pomysłem żebym stworzyła taką podstronkę koło bohaterów z moimi rysunkami itd. ??

niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział 37


Co bym nie napisała czerwoną czcionką będziecie wiedzieć co ona oznacza xD
Ale tak dla jasności osoby poniżej 18 roku życia proszone są o odejście od monitorów, gdyż poniższa treść może zniszczyć wam życie i nie będziecie chciali mieć nikogo innego w łóżku jak Niall Horan, którego tutaj przedstawiam ( choć nie wiadomo czy wgl jest taki, jakiego go opisuję )

( jak pisałam +18 miałam cały czas czerwony ryj i śmiałam się z samej siebie ! )


Dedykuję ten rozdział Klaudii, która cały czas ze mną była podczas pisania tych jakże haniebnych treści i podpowiadała mi różne określenia ;P 
SKUBANA PROFESJONALISTKA! 
                                              ______________________________

Przełknęłam ślinę, gdy zaświecałam światło. Szczerze mówiąc bałam się tego. Chciałam to zrobić, oczywiście, że chciałam, ale to był pierwszy raz, gdy pozwoliłam mu na, aż tak bliski kontakt. To pierwszy raz, gdy pozwoliłam komukolwiek na taki kontakt. Wiedziałam, że będzie ostrożny.
Tego byłam pewna, ale i tak byłam w głębi ducha przerażona.  Poczułam jego lodowate ręcę na brzuchu. Nawet nie zauważyłam, gdy wszedł za mną do pokoju. 
- Beth jeśli nie chcesz nie musimy tego robić - powiedział, gdy zobaczył mój zamyślony wzrok. Obróciła się do niego przodem i wpiłam się w jego usta z namiętnością jakiej nigdy mu nie okazałam. Mój strach zaczął zamieniać się coraz bardziej w porządanie.
 Zawiesiłam ręce na jego szyji, a jego ręce z talii zaczęły zjeżdzać coraz niżej zatrzymując się na pośladkach. Uniósł je lekko na co ja podskakując umiejscowiłam się na jego biodrach.
Wolnym tępem ruszył w kierunku dwuosobowego łóżka nieodrywając swoich ust od moich. Delikatnie posadził mnie na łóżku, gdy doszedł do niego. Gdy rozłączył nasze usta ja położyłam się na łóżku. Chłopak zaś oparł się rękoma po obu stronach mojego ciała i podwijając moją bluzkę zaczął składać mokre pocałunki w okolicy mojego pępka co chwila zbliżając się coraz bliżej moich piersi. Zanim jednak do nich dotarł ściągnął ze mnie bluzkę i przelotnie pocałował moje usta. Powrócił do wcześniejszego zajęcia. Ja leżałam zagryzając dolną wargę. Przy każdym jego pocałunku moje mięśnie spinały się. 
Moje ciało przeszła fala ciepła, gdy jego ręce wsunęły się pod moje plecy niezdarnie starając się rozpiąć stanik na ślepo. 
Zaśmiałam sie, gdy prawie niesłyszalnie przeklnął męcząc się. Uniosłam się delikatnie by pomóc mu. Moja pomoc okazała się dla niego zbawieniem. Dopiero, gdy poczułam jak stanik opuszcza moje ciało, moje policzki spiekł rumieniec. 
Byłam przed nim prawie naga. Chłopak spojrzał na mnie. Na jego twarzy widniało pytanie "mogę ?".
Zagryzłam dolną warge przy prawym kąciku ust i kiwnęłam głową na znak, że się zgadzam. Zaczął powoli zniżać swoje ciało.
Chwilę później poczułam jego wargi na prawej piersi. Delikatnie całował ją, po czym zachaczył językiem mój sutek. Zaczął drażnić go koniuszkiem języka. Mój oddech zaczął coraz bardziej przyśpieszać.
Po chwili przeszedł na druga pierś. Potraktował ją tak samo jak poprzedniczkę. 

Gdy już nacieszył się okrągłymi przyjaciółkami zaczął ponownie zjeżdżać w dół. Jego prawa dłoń szybko uporała się z guzikiem i zamkiem moich spodenek. Parę sekund później moje spodenki spadły na ziemię, a jedyną rzeczą jaka okrywała moje ciało były czarne majtki. 
Niall stanął nade mną. Złapał dłońmi za tył kołnierzyka swojego polo i pociągnął dłonią do góry pozbawiając swoje ciało górnej części ubioru. 

Postanowiłam przejąć inicjatywę. Usiadłam na skraju łóżka, gdy chłopak rzucał na ziemię polo i niepewnie złapałam za pasek jego spodni. Jego uśmiech dodał mi otuchy. Jakby mówił - Kochanie nie robimy nic złego . Przez chwilę męczyłam się z klamrą, ale rozpięcie guzika i rozporka zajęło mi mniej czasu. Dopiero, gdy spodnie irlandczyka dotknęły ziemi ujrzałam wybrzuszenie dość widoczne na jego czarnych bokserkach. Rumieniec, który dość niedawno wyblakł na moich policzkach znów nabrał czerwonego koloru. Poczułam rękę na ramieniu. Spojrzałam w oczy chłopaka

- Beth jeśli nie chcesz...

- Niall, ja chcę - przerwałam, a dłonie z małym oporem ruszyły ku gumce z dobrze wszystkim znanym napisem " Calvin Klein". Zagryzłam wargę ściągając bieliznę chłopaka w dół. Moim oczom ukazała się jego męskość. Oblizałam usta obejmując dłonią jego członka. Byłam lekko zestresowana tym, że robię to pierwszy raz. Bałam się, że popełnię jakiś błąd. Coś zrobię chłopakowi.
- powiem jak coś będzie nie tak, ok ? - uspokoił mnie jego głos. Moja ręka zaczęła poruszać się wzdłuż jego penisa.  Gdy nie widziałam protestów ze strony chłopaka przyśpieszyłam swoje ruchy. Po pewnym czasie chłopak zamknął oczy. Czułam, że był blisko. Z zaciekawieniem spojrzałam w górę na twarz blondyna. Starałam się nie pokazywać, że nie mam w tym doświadczenia. Wysunęłam z ust język i przejechałam nim wzdłuż jego męskości by następnie zatopić go w swoich ustach. Wciągając policzki zaczęłam ssać jego penisa, który z każdą chwilą był bliżej by dojść w moich ustach.
Moje dłonie spokojnie spoczywały na jego biodrach kontrolując odruchowe kołysanie się bioder chłopaka. Jego lewa dłoń spoczywała na mojej, a prawą odgarnął kosmyki włosów opadające mi na twarz by móc lepiej obserwować moje poczynania. Czułam jak z każdą chwila jego członek jest coraz bardziej nabrzmiały. Za chwilę miał dojść więc przyśpieszyłam trochę by móc uwolnić od narastającego napięcia w nim. Chwilę później poczułam słoną, lepką ciecz w swoich ustach. Spojrzałam na niego. 
- połknij - usłyszałam cichy głos chłopaka. Zdałam sie na niego i wykonałam to co powiedział. Złapał mnie za ręce i pomógł wstać. Gdy byłam prawie z nim na równi, prawie ponieważ moje 169 cm nie mogło się równać z jego 176 cm, pocałował mnie w usta. Chwilę potem znów leżałam w tej samej pozycji co wcześniej, jedynie trochę dalej, a moje nogi były lekko rozchylone. 
Chłopak uklękł przede mną.
Poczułam jego dłonie na zewnętrznych stronach ud. Przyciągnął mnie do siebie zawieszając sobie moje nogi na ramionach. 
 Zaczął składać delikatnie pocałunki coraz bliżej mojego czułego miejsca, które wciąż było zasłonięte skromnym materiałem. Chłopak ucałował miejsce na mojej bieliźnie gdzie najbardziej przylegała do mojej kobiecości. Cicho jęknęłam. Dobrze wiedziałam, że wywołało to u niego uśmiech. Zamknęłam oczy, gdy jego lewa ręka odsunęła kawałek materiału w bok. Poczułam chłodny podmuch powietrza oznaczający, że usta chłopaka są milimetry od najbardziej skrywanego kawałka mojego ciała.
Moje mięśnie delikatnie spięły się, gdy poczułam jak delikatnie całuje moją łechtaczkę. Całował każdy milimetr na czułej powierzchni ciała przyprawiając mnie o doznania nie z tej ziemi, a gdy myślałam, że chłopak przekroczył granice dołączył do swoich działań język. Moje dotychczsowe ciche pojękiwania zaczęły być coraz głośniejsze. Zacisnęłam dłonie na prześcieradle w akcje desperacji. 
Niall lekko podrażniony moją bielizną przerwał swoje poczynania by pozbyć się materiału i powrócił do znaczenia przy moim wejściu bliżej nieokreślonych wzorów by następnie ponownie wbić we mnie swój język kontynuując swoje przepełnione rozkoszą tortury. Moje biodra delikatnie uniosły się od tego uczucia. Z moich ust co jakiś czas wydostawały się pojękiwania przeplatane z imieniem chłopaka.
Byłam coraz bliżej orgazmu, a chłopak był w tym jeszcze bardziej utwierdzony, gdy moje uda mimowolnie zacisnęły się wokół jego głowy. Delikatnie odsunął się odemnie, a całe napięcie jakby straciło swoją siłę. 

- skarbie nie teraz - powiedział po czym ruszył do szafki nocnej i wyjął z niej srebne opakowanie, które rozerwał ustami by następnie nałożyć na swojego członka zabezpieczenie zwane prezerwatywą. Przyglądałam się każdemu ruchowi chłopaka leżąc płasko na powierzchni naszego wspólnego łóżka.
Dopiero teraz pojęłam, że leżałam całkowicie naga przed nim, a co najdziwniejsze już nie czułam się skrępowana sytuacją. Czułam się przy nim piękna. Chłopak powoli podszedł do mnie i zawisł nade mną. 
- jeśli nie chcesz nie musimy tego robić - szepnął patrząc w moje oczy. Możliwe, że szukał w nich przerażenia, ale ono już dawno znikło. Teraz jedynie było tam porządanie i chęć bliskości. 

Położyłam rękę na jego karku i pocałowałam go jako potwierdzenie. Z każdą chwilą chciałam tego coraz bardziej. Poczułam jak umiejscowia się między moimi nogami. Delikatnie złapał moje biodra i uniósł na wysokości swojego członka. 
- powiedz jak będzie coś nie tak dobrze ? - kiwnęłam głową, a chłopak delikatnie we mnie wszedł.
Delikatnie skrzywiłam się czując dyskomfort powodowany nigdy nie doznanym uczuciem. Ból, który poczułam przy pierwszych delikatnym pchnięciach chłopaka był nie do zniesienia. Widział to po mnie przez co już przy pierwszym razie zatrzymał się, lecz gdy powiedziałam żeby nie przestawał kontynuował to z bólem w oczach. Widziałam to. Złapałam go za rękę i przyciągłam bliżej siebie 
- niall jest dobrze - jeknęłam. Chłopak oparł rękę tuż obok mojej głowy i nie przestawał. Ból z czasem ustąpił rozkoszy, która coraz bardziej napierała na moje ciało. Położyłam ręce na plecach chłopaka, gdy czułam, że i ja i chłopak dochodzimy.
Wszystkie moje mięśnie sie spięły przez co niekontrolowanie wbiłam paznokcie w plecy blondyna. Pisknęłam, gdy poczułam największe napięcie. Moje soki i jego zapewne zmieszały by się z sobą, gdyby nie prezerwatywa, którą miał na sobie Irlandczyk. Delikatnie opadł na mnie z bezsilności.
- przepraszam - słyszałam, gdy delikatnie wychodził ze mnie
- Niall - położyłam rękę na jego policzku - nic się nie stało
- ale przeze mnie poczułaś ból 
- i nie tylko - chłopak położył się obok mnie. Oparłam sie na łokciu by móc widzieć jego całego - Niall to był jeden z najcudowniejszych momentów w moim życiu - ułożyłam głowę na jego rozpalonym tosie i zaczęłam znaczyć palcem wskazującym bliżej nieokreślone wzory na lepkiej od potu skórze - dziękuję - wyszeptałam całując linie jego szczęki.


____________________

Jestem niewyżytym seksualnie dzieckiem, które jest naprawdę chore!
Myślałam, że nie uda mi się dzisiaj czegokolwiek napisać, ale jakoś tak się spięłam, że napisałam bardzo zboczony rozdział .... jeśli komuś poszła psychika przepraszam... ostrzegałam ! 

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 36

W głośnikach usłyszałam " Lot Wizz do Londynu został odwołany z powodu warunków pogodowych " czyli ponownie tknęliśmy w tym kraju. Nie wiem czy ten kraj przynosi mi pecha, czy to może po prostu ja mam pecha.Usiadłam załamana na krzesełku w holu i opierając się łokciami o kolana ukryłam twarz w dłoniach starając się nie wybuchnąć płaczem. Chłopak podszedł do mnie z kubkiem kawy 
- kochanie - powiedział siadając obok 
- ja mam zwyczajnego pecha! - powiedziałam głośniej i wstałam - znowu tu utknęłam rozumiesz? Za każdym razem tak jest. Zawsze gdy chce się stąd wyrwać coś staje mi na przeszkodzie. Już myślałam, że mój pech się skończył. Wyjechałam stąd, poznałam ciebie zaczęły spełniać się moje marzenia i musiałam tu wrócić, a teraz nie umie się stąd wyrwać - chłopak wstał i przytulił mnie. Przytuliłam się mocno do jego torsu - proszę powiedz, że wyjedziemy stąd dzisiaj choćby nie wiem co 
- nie mogę tego zagwarantować 
- Niall proszę chcę być jak najdalej od tego miasta - pociągnęłam nosem. Starałam się nie płakać, nie chciałam pokazać, że jestem słaba. Chciałam być mocna, ale to było silniejsze ode mnie. Słony płyn mimowolnie popłynął po moich policzkach by następnie zmoczyć t-shirt Irlandczyka. Ten pocałował mnie w czoło 
- mam pomysł - odsunęłam się niego na kilka centymetrów i spojrzałam mu w oczy - jeśli nie chcesz być konkretnie w tym mieście możemy jechać do innego - powiedział uśmiechając się próbując wywołać go także u mnie co w miarę mu się udało, gdyż moje kąciki ust mimowolnie uniosły się kilka milimetrów ku górze. 
Złapaliśmy swoje walizki i byliśmy zmuszeni ruszyć na stację kolejową położoną w centrum Katowic. Niestety nie obyło się bez podróży taksówką w wyznaczone miejsce. 
Gdy taksówka stanęła przed głównym wejściem na dworzec moją uwagę przykuł przystanek autokarów. Ale jeszcze bardziej jeden z napisem " LONDYN". To była nasza szansa. 
- Niall jedziemy do Londynu - powiedziałam patrząc na autokar z gigantycznym uśmiechem na ustach. 
- przecież nie damy rady leje jak scebra. Samoloty nie lecą 
- Niall nie bez powodu mówię jedziemy - pokazałam mu palcem na autokar. Chłopak w kilka sekund załapał o co mi chodziło. Zarzucił na głowę dopiero co ściągnięty kaptur i ruszyliśmy szybkim krokiem do pojazdu. Mieliśmy szczęście bo kierowca miał właśnie odjeżdżać. 

Chwilę później siedzieliśmy na tylnych siedzeniach autokaru. Czekało nas dobre kilkanaście godzin jazdy. Wtuliłam się w chłopaka zarzucając nogi na jego lewej tak, że wyglądałam niczym małpka wtulająca się w opiekuna. W tym momencie byliśmy wdzięczni że jedyne wolne miejsca były na tyłach, ponieważ mogliśmy bezkarnie rozłożyć fotel w tył. 
Zaciągłam się zapachem perfum Nialla. Były takie delikatne, a zarazem męskie. Poczułam jego rękę na udzie. Nie było w tym żadnych podtekstów. Chciał po prostu mieć pewność, że nie spadnę. Zamknęłam oczy i nawet sama nie pamiętam kiedy zasnęłam. Ostatnie wydarzenia strasznie mnie męczą, a łzy powodowane przez bezmyślność mojej matki wcale nie pomagają. 

- Niall ? - powiedziałam cicho, gdy poczułam delikatnie szturchanie. Jednak jego nie było, a zamiast ukochanego zobaczyłam małą, na moje oko 8 letnią dziewczynkę.  
- to jest Niall Horan prawda ? - spytała troszkę sepleniąc. Pokazała za szybą blondyna, który stał w kolejce do ubikacji 
- tak to Niall - uśmiechnęłam się i poprawiłam do pozycji siedzącej. Mała stała i uśmiechała się. Po chwili gdy byłam już jako tako przebudzona pochyliła się nade mną 
- powiedz Harry'emu, że mam już suknię ślubną - powiedziała z powagą. To było słodkie. Ona była święcie przekonana, że Harry będzie jej mężem. Dopiero teraz zauważyłam, że na ręce miała bransoletkę z twarzami chłopców. Była jedną z Directioners. To było pewne. Ich fanki były coraz młodsze. nie dziwiłam się im. Chłopcy byli sławni, przystojni utalentowani, a ja nie wiadomo jak, ale byłam wybranką jednego z nich. To schlebiało mi, ale dobrze wiedziałam, że niedługo Niall będzie miał mnie dość, chociażby ze względu na mój charakter czy moje blokady. 
- dobrze powiem mu. Pewnie już wszystko jest gotowe nie ? - spytałam nie dając po sobie poznać jak bardzo sytuacja jest zabawna.

- właśnie jade na ślub. Jesteś dziewczyna Nialla nie dostałaś zaproszenia ?

- zawieruszyło się. Wybacz
- przepraszam - usłyszałam głos Nialla, a następnie chłopaka obejmującego ramiona dziewczynki swoimi masywnymi dłońmi tylko po to, by nie potrącić jej siadając na swoim miejscu tuż obok mnie. Gdy usiadł spojrzał na mnie
- cześć śliczna - uśmiechnął się do niej ukazując swoj aparat na zęby - kim jesteś ? 

- przyszła pani Styles. Niall nie pamiętasz? Jutro ślub ! - chłopaksię zaśmiał 
- no właśnie tam jędziemy - spojrzał na zeszycik, który trzymała w ręku - Kasiu - zaśmiałam się. To jak plątał mu sie język podczas wypowiadania tego imienia było przekomiczne. Ale po chwili uspokoiłam się gdyz mina dziewczynki wyrażała więcej niż tysiąc gróźb 
- sorka - powiedziałam cicho i starałam się spoważnieć.
Niestety rozmowa z dziewczynką nie trwała długo, gdyż mama podeszła i powiedziała żeby nie zawracała nam głowy, a nasze starania typu " przecież milo rozmawiamy " nic nie zdziałały. Znów wtuliłam się w tors irlandczyka, lecz nie trwało to długo, gdyż ten przerwał ciszę, która trwała między nami 
- obiecasz mi jedno ?
- zależe co ? - podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam z uśmiechem na chłopaka, który spoglądał na mnie swoimi hipnoituzyjącymi błękkitnymi tęczówkami
- że będziemy na zawsze razem 
- skarbie - powiedziałam cicho i przysunęłam się na tyle blisko, by być milimetry od jego ust, ale nie dotykać ich - dłużej - na ustach chłopaka pojawił sie uśmiech. Położył swoją dużą ciepłą na moim policzku i gładząc po zarumienionej skórze delikatnie złączył nasze usta. 
Gdy dotarliśmy do Londynu na mojej twarzy pojawił się jeden z najszerszych uśmiechów jakie kiedykolwiek ukazałam światu. Wciągnęłam do płuc londyńskie powietrze, które było przepełnione wolnością. Chłopak objął mnie w talii dłońmi i pocałował w czuły punkt między szyją, a szczęką. Całe moje ciało przeszedł miły dreszcz. Zagryzłam dolną wargę i obróciłam się do blondyna zarzucając mu ręce na szyję. 

- nareszcie w domu - zetknęłam nasze czoła z sobą. 
- jeszcze nie całkowicie - uśmiechnął się. Dobrze wiedziałam co ma na myśli. Nie rozumiem czasem rozumowania chłopaków. Co oni mają w tej głowie? Mózg czy może tę część ciała, która powinna być między nogami ? Sądzę, że ostatnio wymienił swój mózg na tę drugą propozycje. Ale cóż to chłopak, oni chyba czasem tak muszą. 
- cierpliwości tygrysie - zaśmiałam się i oderwałam od chłopaka. Ruszyliśmy po bagaże a następnie po długich błaganiach Nialla pieszo w bliżej nieokreślonym kierunku. Celem wędrówki miało być mieszkanie.
Nasze mieszkanie. Nie mieszkanie moje, czy Nialla. 
Nasze wspólne.
Miałam mieszkać z nim sam na sam.
To był kolejny krok w naszym związku. Dla mnie było to poważne posunięcie. Tylko czy to znaczyło dla Nialla to samo co dla mnie? Tego nie wiem. Moglam mieć jedynie cichą nadzieję, że ma to dla niego tak samo wielkie znaczenie co dla mnie.
Szliśmy w ciszy trzymając się za ręce ulicami Londynu. Wszystko było by cudownie, gdyby nie dziwne wrażenie, że ktoś nas śledzi.
- Niall też to czujesz ? 
- ale co ? - powiedział z beztroską w głosie. Czyli tylko ja miałam takie wrażenie 
- ktoś nas śledzi 
- Bethany wiem, że ktoś nas śledzi. Znając moje popieprzone, aktualnie życie jest to jakaś fanka bądź paparazzi. Ja nic na to nie poradzę. Przepraszam - posmutniał. Nie wiedziałam czy mogłam czy nie, ale przytuliłam go na środku chodnika, po czym odsunęłam sie od niego na kilka centymetrów i pocałowałam ujmując twarz w dłonie. 
- skarbie. To ich zawód. Wtrącać się w czyjeś życie. ja wiedziałam w co się pakowałam. nie byłam teraz jedynie przygotowana rozumiesz ? - powiedziałam zagłębiając spojrzenie w jego morskich tęczówkach. 
- tak - nabrał powietrza do płuc, gdy stykaliśmy sie czubkami głów - chodźmy stąd - teraz jego oczy były zamknięte, ale czułam, że kryje się w nich pełno bólu. Obwiniał się za to, że nie czułam się swobodnie przy paparazi. Żadne moje zapewnienia nie potrafiłyby tego powstrzymać. 
- chodź - złapałam go za rękę i ruszyliśmy w wyznaczonym przez Nialla kierunku. nienanym mi zbytnio. 
30 minutowy spacer zaprowadził nas pod jedną z bogatszych kamienic. Budynek prezentował się nie za biednie nie za bogato. Tak zwyczajnie. W środku podobnie. Wszystko było w miarę normalne, gdyby nie recepcja, kamery i uczucie jakbym wchodziła do hotelu. 
Gdy znaleźliśmy się na 6 piętrze drzwi windy otworzyły się i zobaczyłam przed sobą jedynie parę drzwi umiejscowionych na naprzeciwległych ścianach. Niall podszedł do tych po prawej i włożył klucz do środka. Chwilę później stałam w naszym mieszkaniu. 
Moje ciało przeszedł kolejny dreszcz na samą myśl o słowie "nasze". To naprawdę się działo. miałam zamieszkać z Niallem. Od progu moje oczy przeskakiwały z przedmiotu na przedmiot. Irlandczyk położył zimne dłonie na moich ciepłych ramionach. 

- witaj w domu skarbie - wyszeptał mi we włosy, po czym jego wargi zajęły sie składaniem delikatnych pocałunków na mojej szyji. Uznałam, że to idealny moment by odpłacić się za to wszystko co dla mnie robi. Odsunęłam się od niego. Spojrzałam w jego tęczówki. były wypełnione porządaniem. Zsunęłam z stóp trampki przydeptując pięty. Były tu dwie pary drzwi i w duchu modliłam się by idąc do tyłu trafić na te od sypialni. Na szczęście wpadki nie było i starając się iść kocimi ruchami udałam się do wnętrza pokoju.


______________

Wiem zabijecie mnie i wgl. ale nie pisałam tak długo bo miałam napierdol nauki .... 


Wczoraj byłam na poprawie oceny z technologii i .... ZALICZYŁAM! 
A więc teraz postaram sie pisać częściej o ile mi na to pozwolicie i nie będzie zlewać mojej " twórczości " jak ktoś mi powiedział ... 

Zasada? Jeśli dacie 15 komentarzy będzie miło, ale patrząc na to jak długo zmagacie się z tym to już zlewam to next rozdzial jutro / poniedziałek ;) Zależy jak szybko napisze 

wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 35

Na początku trochę wam przynudzę :
1. Po prawej stronie gdzieś w tym rozdziale mniej więcej tu ---------> 

znajduje się ankieta. Ma ona na celu sprawdzenie jak wielu z was czyta, ale nie komentuje. Ostatnio z braku komentarzy zaczynam myśleć o tym by zakończyć owe opowiadanie. Bo jaki ma sens publikowanie tu rozdziałów, gdy wy nie potraficie napisać w komentarzu jednej króciutkiej opinii ? Właśnie. 
2. Ostatnio stwierdziłam, że pora odciąć się od monotonii i założyłam blog o Justinie Bieberze. Możecie znaleźć pod tym linkiem :

http://as-looong-as-you-love-meee.blogspot.com/


Będzie on opowiadał o historii dziewczyny, która na prezent urodzinowy otrzymuje płytę Justina Biebera i znajduje w nim Golden Ticket. Sprawia on, że dziewczyna staje się ALAYLM girl.
 Oczywiście to tylko początek. Ma ona chłopaka, który jest jej wielką miłością. Więc jak widać nie będzie to opowiadanie, w którym po 2 rozdziałach laska rzuca chłopaka dla Justina, który także jest w związku z samą Seleną Gomez. Będzie to nieźle pokręcone. Mam nadzieję, że wpadniecie. Narazie są jedynie Bohaterowie, ale planuje dzisiaj napisac prolog a co z tego wyjdzie to już sama nie wiem ;)

3. Co do informowania was. Przypominam, że mogę was informować na Twitterze, facebooku czy Gadu-Gadu ;) wystarczy napisać mi swoje namiary w komentarzu lub napisać samemu do mnie ;) 
 _______________________________________________
UWAGA!
Treść lekko ubarwiona erotycznie ...


Oczywiście, gdy wróciliśmy mojej mamy jeszcze nie było. No bo po co wracać wcześniej, gdy jej 7 letnie dziecko jest pod opieką starszej siostry i jej chłopaka. Nie podobał mi się jej pogląd na świat.

Wiecznie myślała, że to ona jest pępkiem świata i wszystko co mówi jest święte. Chętnie powiedziałabym co o niej myślę, ale szkoda mi nerwów. Zmęczona opadłam na łóżko, gdy mój brat był zanoszony do łóżka przez Nialla, gdyż zasnął w taksówce, w drodze powrotnej. Uśmiechnęłam się sama do siebie patrząc w sufit. Gdybym była z Niallem po ślubie właśnie tak wyglądał by każdy wieczór. On kładłby spać dziecko, a ja jako niewyżyta erotycznie żona czekałabym na niego - zagryzłam wargę na samą myśl o tym co mogłaby się wtedy dziać. Ponownie tego dnia skarciłam się za swoje myśli. Im bliżej powrót do Londynu tym częściej wyobrażałam sobie swój pierwszy raz z Irlandczykiem.
Wiem, że to normalne w moim wieku, że mam coraz większy pociąg do owych spraw, ale nie powinnam tak myśleć. To było trochę niestosowne według mnie. Poprawiłam swoją pozycję na łóżku. Modliłam się w duchu, żeby już wyjechać do Londynu, aby moje czarne myśli w końcu sie ode mnie odpędziły, kiedy poczułam na talii delikatną dłoń blondyna, a na szyji jego ciepły oddech

- teraz jesteśmy tak, jakby, sami - usłyszałam jego szept tuż obok ucha. Jeggo oddech załaskotał mnie w szyje powodując cichy chichot.
- Niall - jęknęłam.
Czułam, że nawet teraz kiedy mój brat śpi za ścianą musze to zrobić. W dodatku to jak Niall na mnie w tym momencie działał podwoiło to pragnienie.
- skarbie - mruknął mi do ucha, po czym zaczął delikatnie całować moją szyję, ssąc ją i muskając językiem. Złapałam go za ramie, aby chłopak nie wycofał się z wykonywanej czynności. Jego ręka zaczęła przesuwać z talii na pośladek, by następnie go ścisnąć wywołując u mnie cichy pisk. Zaśmiał się pod nosem.
Jego pocałunki zaczęły przenosić się w kierunku mojej szczęki by następnie wpić się w moje usta. Jednak szybko opuścił je by zejść niżej. Podciągnął moją bluzkę i zaczął namiętnie całować mój brzuch, powoli wędrując ku górze.
Ściągnął szybkim ruchem mi bluzkę, a jego oczom, które, aż kipiały z pożądania ukazał się czarny koronkowy stanik. Uśmiechnął się łobuzersko i zaczął całować piersi w tym samym momencie męcząc się z zapięciem od stanika. Niestety, gdy juz poradził sobie z złośliwym zapięciem usłyszałam wiercenie kluczem w zamku. Szybko odepchnęłam go od siebie i panicznie zaczęłam zapinać bielizne. 

- przepraszam - mruknęłam do niego i założyłam na siebie bluzkę
Westchnął ciężko i usiadł na drugim końcu łóżka patrząc na mnie ze smutną, a zarazem obrażoną miną, która przypominała mi obrażonego 5 latka. Zaśmiałam się i wyszłam z pokoju poprawiając włosy i ubranie. 

- myślałam już, że będziesz u niego spać - przywitałam matke zimno
- jest dopiero 21 ? - powiedziała tonem niczym nastolatka przyłapana na nocnym uciekaniu z domu
- ja pierdole zachowujesz się jak gówniara, a mnie chcesz uczyć czegokolwiek - mruknęłam pod nosem i ruszyłam do kuchni 
- słucham ? Rodziłam cie bite 4 godziny, karmiłam, ubierałam, dbałam o twoją edukację, a ty mi się tak odpłacasz? 
- wybacz dług już dawno u ciebie spłaciłam robiąc za twoja gosposię, nianię i służącą, a także nie wychodząc z domu ze znajomymi, na jakiekolwiek imprezy i nie robiąc praktycznie nic co mogłoby wykraczać za granice niewolnicy! Jestem traktowana jak ona w średniowieczu! Żadnej zapłaty, szacunku czy politowania z twojej strony nie wliczając w to ratowania ci dupy, gdy idziesz sobie z kolegami do kina! - powiedziałam jej zdecydowanym tonem prosto w twarz
- jesteś bezczelna - starała się bronić 

- nie, jestem szczera, a ciebie to boli, bo gdyby nie ja dawno odebrali by ci dziecko, a Hubert dawno by cię zostawił ! - moja twarz robiła się coraz bardziej czerwona ze złości. 
Jak ona mogła coś takiego powiedzieć ? Zachowuje się jak nie wiem kto i myśli sobie ze może wszystko.
Gówno prawda.
Nigdy nie zachowywała się jak matka. Wiecznie się mną wyręczała i rządała szacunku, na który nie zasługuje. Proszę państwa oto moja matka w całej okazałości. Jeśli dalej ktoś ma ochotę trzymać jej stronę zapraszam do powrócenia ok. 20 linijek w górę bo tam własnie kryje się cała prawda o niej. 
Wkurzona wyminęłam ją i poszłam do swojego pokoju w furii chowiąc wszystkie rzeczy do walizki. 
- Niall pakuj się! - krzyknęłam chowiąc kolejną parę butów. 

- Beata uspokój się 
- nie kurwa, nie uspokoję się kiedy ona traktuje mnie jak śmiecia, gdy powinna mi stopy całować za to, że całe dotychczasowe życie byłam na jej skinienie - powiedziałam na jednym wydechu i zapięłam torbę. Nie miałam tu dużo ubrań więc poszło szybko.
Niall tym razem już bez słów spakował się - pojedziemy do hotelu na noc, a jutro jedziemy spowrotem do Londynu - powiedziałam zamykając pokój na klucz - a ty teraz sobie sama radź. Zobaczymy ile wytrzymasz bez telefonu do babci - mówiłam pokazując na nią palcem. 

Wyszliśmy z mieszkania i ruszyliśmy do windy. Przyjechała po kilku sekundach. Wcisnęłam parter i ciężko oparłam się o ścianę
- skarbie - powiedział Niall łapiąc mnie za rękę 
- ona mnie kiedyś wykończy swoja głupota i lenistwem 
- Beth to twoja mama 
- nie zasługuje na to miano - powiedział z zamkniętymi oczami i więcej nie odpowiadałam Niallowi. Gdy wyszliśmy z bloku powoli ruszyliśmy w kierunku centrum, by na głównej ulicy wejść do hotelu Bristol i zapłacić za nocleg. Gdy dotarliśmy do pokoju 264 rzuciłam walizke w kąt i rzuciłam się z całej siły na łóżko.
Nie miałam na nic już sił.
Chciałam zasnąć i zapomnieć o tym, że kiedykolwiek tu przyjechałam. Żałowałam, że urodziłam się w tej rodzinie. Niestety rodziny sie nie wybiera choć bardzo bym chciała. Stado krytyków zapatrzonych w siebie. Jedyną pociechą było to, że uwolniłam się od nich. Było mi ogromnie żal mojego brata bo nie wiem kiedy mnie następnym razem zobaczy. 
Spojrzałam na Nialla, którzy usiadł obok mnie i zaczął głaskać mnie po głowie 
- będzie dobrze - szepnął i pocałował mnie w głowę. 
- ciągle żyję nadzieją - westchnęłam - połóż się obok mnie 
Jak prosiłam tak zrobił. Położył się, a ja wtuliłam się w jego tors. po moich policzkach zaczęły spływać słone łzy. 
Nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam 

- Niall ? - zaczęłam się przeciągać, gdy poczułam, że coś mnie hamuje przed poruszeniem się. Chłopak cicho chrapał obejmując mnie oburącz w talii i uśmeichając się przez sen. Nie chciałam go budzić. Ten widok był zbyt słodki by to przerywać. Patrzyłam na jego idealne rysy twarzy uśmiechając się bez sensu. Delikatnie położyłam dłoń na jego policzku, by nie obudzić go zbyt wcześnie.
Uśmiechnął się jeszcze bardziej i delikatnie poruszył. Lekko podciągnęłam się i złożyłam na jego ustach słodki pocałunek. Gdy już miałam się odsunąć, on mocniej objął mnie i przedłużył go. 

- dzień dobry - wymruczał z chrypką w głosie 
- dzień dobry - trąciłam jego nos swoim wywołując u niego chichot 
- słodka - westchnęłam. Wizja wstania z łóżka i wyjścia gdziekolwiek odbierała mi chęć do robienia dzisiaj czegokolwiek. Niestety musiałam wstać, umyć się, przebrać i zamówić na dzisiaj bilety lotnicze. Oczywiście jak zwykle miałam problem z ubiorem.
Dziś zapowiadało się na deszcz. Spójrzcie czyżby pogoda się przystosowała do mojego humoru? Parsknęłam w duchu i podeszłam do walizki. Wyciągnęłam z niej za dużą bluzkę w paski, jeasnowe spodenki z wzorkami i Conversy za kostkę
Jak zwykle nic specjalnego.
Weszłam do łazienki i wskoczyłam po gorący prysznic. Moja spięte ciało poczuło odprężenie, a myśli ponownie zaczęły fiksować. Wykonałam ponownie czynności jak umycie ciała, włosów i wyszłam spod prysznica chąc uciec od zboczonych myśli. Szybko ubrałam się, pomalowałam, wysuszyłam włosy i wróciłam do chłopaka, który wciąż nie zmienił pozycji. 
- leń - skwitowałam go i wyciągłam z torebki Laptop. Łącze wi-fi złapało sygnał w parę sekund, a już po 10 minutach miejsca w samolocie były zarezerwowane i zapłacone. Teraz tylko dotrzeć na lotnisko na 15:30. 
- co robimy do 15:30 ? - spytał poruszając zalotnie brwiami
- Niall błagam cię nie tutaj 
- a czy ja mówie o seksie?
- nie, ale właśnie to masz na myśli 
- ja mam na myśli coś całkiem innego 
Przyciągnął mnie do siebie trzymając za biodra. Uklękł za mną i zaczął delikatnie całować moją szyję. Jednak szybko z własnej woli zmieniłam pozycję. Usiadłam na nim okrakiem. Dłońmi delikatnie ujęłam jego twarz, a usta zatopiłam w jego. Chłopak złapał moje pośladki w dłonie i mocno ścisnął. Pisnęłam lekko podskakując co spowodowało na jego ustach wyczuwalny uśmiech. Objęłam jego szyję ramionami przybliżając i zaatakowałam jego język swoim. Przed chwilę dominowałam, ale blondyn nie pozwolił na to za długo. 

Kilka następnych godzin siedzieliśmy i szczerze mówiąc nie robiliśmy nic ciekawego jak całowanie się lub oglądanie filmów. O 14 postanowiłam przerwać nasze lenistwo i ruszyć się
- dobra Horan pośladki w górę jedziemy 
- muuusiiiimyyyyy - wyjęczał przeciągając się. Zaśmiałam się i podeszłam do walizki, aby dopakować wczorajsze ubrania i postawić ją pod drzwiami 
- musimy, a jak się nie ruszysz to sama pojade bez ciebie - te słowa pły go na równe nogi. Co spowodowało u mnie kolejną głupawkę. Usiadłam na walizce i czekałam na chłopaka. Ten w przeciągu 20 minut zdążył się umyć i ubrać. 
- gotowy - powiedział dumny z siebie 
- spóźniony 20 sekund czyli robisz 20 pompek - powiedziałam z kamiennym wyrazem twarzy 

- żartujesz? 
- nie - wciąż siedziałam patrząc na jego reakcje. Ten chwilę stał ale kilka sekund później zaczął się przymierzać do ćwiczenia 
- dobra, nie umiem - dostałam totalnej głupawki. Zgięłam się, trzymając za brzuch i zaczęłam głośno się śmiać
- taka mądra ? - powiedział chłopak podchodząc - zobaczymy teraz - podniosł mnie i położył na łóżku, po czym zaczął bezlitośnie łaskotać 
- Nia... prze... a.... sko.... - śmiech uniemożliwiał powiedzenie czegokolwiek 
- dalej ci do śmiechu ? - złapał mnie za biodra i spojrzał z poważną miną 
- już nie - udawałam poważną żeby przestał mnie łaskotać, a gdy mnie wypuścił wstałam i wyszliśmy z pokoju hotelowego by następnie udać się do recepcji oddać klucz i złapać jakąś taksówkę. Mój ponowny pobyt w tym mieście się kończył co równało się z cudownym jak dla mnie humorem. Niall poznał moją mamę i przyznam nie był zachwycony tym jak odnosiła się do mnie. Gdy w końcu dotarliśmy na lotnisko rozpętała się nieprawdopodobna burza. Wiało niemiłosiernie. Zaczęłam wątpić w to czy dzisiaj stąd wyjedziemy. A lot został odwołany ... 

wtorek, 7 maja 2013

Rozdział 34

Czy wizja miszkania przez dwa tygodnie z moją mamą niemogłaby być bardziej kolorowa? Nie, nie mogła.

Jest moją mamą i teraz, gdy nie moge za nią sprzątać czy robić czegokolwiek ona traktuje mnie jak dziecko. A, gdy tylko chcę okazać Niallowi trochę czułości przy niej jak danie całusa czy przytulenie ona chrząka, trzaska czymś lub po prostu bez żadnego zachamowania zwraca mi uwagę, że nie jesteśmy sami. To denerwujące. Ona, gdy jest z moim ojczymem może wszystko. A mnie traktuje jakbym miała 10 lat i Niall był jakimś kryminalistą do którego nie mogę ust otworzyć, a samo dotkanięcie jego skóry było dla niej przestępstwem na skalę światową.
To mnie kiedyś wykończy. Jeden tydzień był już za nami. Dziwię się, że pozwoliła nam spać w jednym łóżku. Myślałam, że weźmie drabinę albo deskę do prasowania i położy ją między nami. Tak jej głupie pomysły były częściowo czerpane z jej ukochanego serialu " świat według kiepskich". Ten serial moze był śmieszny, ale pokazywał jaka polska jest naprawdę i czego chciałam uniknąć. Nie chciałam być w przyszłości jak Ferdynand Kiepski. Siedzieć w domu na czterech literach i oglądać telewizję jedząc, pijąć i nabierając niepotrzebnych kilogramów. Moja waga i tak była zbyt duża jak na moje 169 centymatrów. Zdecydowanie powinno na wadze widnieć mniej niż 76 kilogramów, tak tyle ważyłam. Zaniedbałam się i tyle. 

Jedyną rzeczą jaką mogę zrobić to teraz czekanie, aż następny tydzień przeleci tak samo jak poprzedni. Jedynym utrudnieniem było to, że wszystko co było ciekawe w Bytomiu pokazałam już Niallowi i nie wiedziałam co robić dalej. Usiadłam na łóżku przegrzebując internet chcąć znaleźć jakąś atrakcję w okolicach mojego miasta. Muzeum, stadion, dom kultury, opera. Wszystko już zaliczyliśmy. Jedynym wyjściem było pojechać za obrzeża miasta, w którym spędziłam 4/5 mojego życia. Chorzów? - pomyślałam, ale następnie wyrzuciłam z siebie ten pomysł. Tam nie było niczego ciekawego - Katowice? - mój mózg zaczął pracować - tam mogliśmy coś ciekawego znaleźć. Tylko teraz nasuwa się pytanie co ? Spodek ? Nie tam tylko koncerty nic ciekawego. Zoo? hmmmm dobry pomysł - pogratulowałam sobie w myślach. Dałam sobie mentalnie order za pomysłowość. Tak byłam burmistrzem w moim mieście zwanym Kretynowo. Tam zajmowałam główne miejsce w Hierarchi stopnia zniszczonej wyobraźni. Mój mózg był papką dlatego byłam na najwyższym szczeblu. 
Szybko wystukałam w google hasło" Śląski ogród zoologiczny" i ukazało mi się kilka wyników. Wybrałam ten najlepszy i spojrzałam na cennik oraz godziny otwarcia. Na zegarku wybiła godzina 11. Pomyślałam - po co czekać jeśli możemy już dzisiaj tam iść
Wstałam i podeszłam do szafy. Do tej pory siedziałam w piżamie i nie robiłam nic prócz oglądania w moim telewizorze " scooby - doo ". No tak jestem dużym dzieckiem zapomnieliście? 
Nie wiedziałam zupełnie co na siebie włożyć. Podeszłam do okna i otworzyłam je. Wyjrzałam za nie a moje oczy uderzyły promienie słoneczne, które powoli zbliżały się do centralnego punktu na niebie. Nie było żadnej chmurki, a o wietrze już nie wspomnę. Termometr pokazywał 32 stopnie. Wróciłam do pokoju i ponownie podeszłam do szafy. 
Znów wrócił do mnie problem pt.: CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ. Zaczęłam nerwowo przerzucać wieszaki w prawo i w lewo.  Zupełnie nie wiedziałam jak się ubrać, żeby potem tego nieżałować. Jedynym trafnym elementem mojego ubioru były czarne spodenki, które pasowałyby do wszystkiego. Nie mogłam też założyć moich ukochanych martensów. Niestety jest za ciepło na tego typu obuwie. Więc postawiłam na prostote. Czarne spodenki do tego oversize'owa tunika biała na górze czarna na dole i żeby przebić te monotonię czarno białych barw czerwone Conversy przed kostkę. Wzięłam wszystko do rąk i po drodze zabierając czystą bieliznę ruszyłam do łazienki. Wszystko położyłam na pralce, która często robiła za półkę i rozbierając piżamę oraz wczorajszą bieliznę, po czym weszłam pod prysznic. Odkręciłam czerowny kurek, a po moim ciele zaczęła spływać gorąca woda. Na początku poczułam wszystkie mięsnie spinają się, ale po kilku sekundach zaczęły się rozluźniać czując ulgę. Zatraciłam się w tym uczuciu. Świat przestał na chwile istnieć.
Po kilku minutach złapałam mydło i zaczęłam namydlać ciało, aby następnie spłukać pianę i umyć włosy. Gdy spłukiwałam pianę moja wyobraźnia bez mojej zgody zaczęła podsuwać mi wizję, jakby to było, gdyby Niall był tu teraz ze mną. wiem to nieprzyzwoite myśleć o czymś takim ale to zaczynało być silniejsze ode mnie. Chciałam aby to już się stało. Chciałam to poczuć. Nie, chciałam jego poczuć. Zagryzłam delikatnie dolną wargę. Moje chore wyobrażenia przerwało pukanie do drzwi 
- kochanie jesteś tam - spytał męski głos, który poznałabym  największym gwarze
- tak jestem biorę prysznic
- to dobrze - usłyszałam jak odchodzi. Odgoniłam od siebie te myśli i wyszłam spod prysznica wycierając się ręcznikiem. Ubrałam się i zaczęłam suszyć włosy. Gdy te były suche wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju zastając Nialla leżącego na łóżku i oglądającego jakiś serial, którego zapewne i tak w całości nie rozumiał. Podeszłam do łóżka i położyłam sie koło Irlandczyka

- co powiesz na zoo ? - powiedziałam po kilku minutach leżenia i bawienia się naszymi plecionymi dłońmi
- dzisiaj ? - spytał poprawiając się tak by widzieć moją twarz 
- tak 
- wiesz ja jestem za, ale czy twoja mama ...
- nie mama nie pójdzie z nami bo jak zwykle musi jechać do Zabrza - przerwałam mu zanim skończył zdanie
- aha, a młody ? 
- weźmiemy go ze sobą 
- musimy spytać się twojej mamy czy pozwoli 
- uwierz, skakałaby z radości, gdyby mogła - westchnęłam głośniej - Mamo ! - krzyknęłam na co ta zawołała z dużego pokoju 

- tak ? - moje lenistwo nie ma granic. Zamiast iść do niej wolałam wołać przez całe mieszkanie i leżeć przytulona do Nialla, który chyba kiedyś przezemnie ogłuchnie
- możemy wziąć dzisiaj młodego do Zoo ?
- chodź tu, a nie drzyj mi się przez całe mieszkanie! - krzyknęła stanowczo. Skończyło się moje leżenie. Bardzo wolno zaczęłam się zlekać z łóżka, po czym ruszyłam do niej - powtórz teraz - powiedziała księżniczka, która miała podobną pozycję do tej jaką przed chwila ja miałam. Tylko ona zamiast Nialla miała sterte poduszek i zamiast dłoni blondyna trzymała pilot 

- możemy wziąć z Niallem Bartka do Zoo? 
- dobrze wiesz, że chciałam jechać na Zabrze 
- Ja pierdole czy ja gadam, że ty musisz z nami jechać ? - oburzyłam się. Nikt jej nie zapraszał, żeby z nami szła, więc nie wiem jak w ogóle mogła pomyśleć, że mówię to po to, żeby zabrać ją ze sobą 
- nie wyrażaj się 
- ta bo ty masz coś w kwestii mojego słownictwa do gadania - burknęłam pod nosem
- póki jesteś pod moim dachem to mam dużo 
- jak coś ci się nie podoba mogę zrobić to, co ostatnio i wynieść się stąd - powiedziałam stanowczo, po czym ona jedynie mruknęła, że moge wziąć brata i żebym sie o niego troszczyła. Dumna z siebie wróciłam do chłopaka który oczywiście nie zmienił pozycji - leń skwitowałam go i podeszłam do szafy biorąc z niej małą torbę, do której wsadziłam swojego iphone, portfel i klucze.  Niall w sekundę stanął na nogi i podszedł do szafy żeby szybko ubrać też coś na siebie. Wyszłam z pokoju i kładąc torbę na komodzie weszłam do pokoju brata, który układał coś z lego. Podeszłam do jego szafy i wybrałam mu komplet składający sie z niebieskiego t-shirtu, Jensowych szortów i czarnych Conversów
- młody idziemy do zoo co ty na to ? - przykucnęłam obok chłopczyka i uśmiechnęłam się 
- taaaak - krzyknął uradowany, po czym przytulił mnie. Chwilę po tym wstałam i wychodząc powiedziałam, żeby ubrał to co położyłam na jego łóżku.
W przedpokoju wpadłam na Nialla
- gotowi ? - uśmiechnął się i objął mnie w pasie 
- ja jestem w 100 %, ale młody musi sie jeszcze ubrać - powiedziałam pokazując na chłopczyka, który nie wiem jakim cudem, ale już wciągał buty - szybki - zaśmiałam się 

- też jestem gotowy - powiedział swoim dziecięcym głosikiem powodując u mnie wielki uśmiech na twarzy 
- to dobrze bo taksówka już czeka - powiedział Niall i informując mamę o wyjściu zeszliśmy razme na dół, by następnie wsiąść do pojazdu i udać się w wyznaczonym celu, którym był śląski park zoologiczny. Po kilku sporach pozwoliłam blondynowi zapłaci za mnie na wejściu i ruszyliśmy na zwiedzanie zwierząt. Oczywiście nie było sporów co do wyboru pierwszych klatek. Było to małe zoo, gdzie mój brat kochał karmić kozy i inne zwierzęta w zagrodach. Z dwadzieścia razy chodziliśmy z maluchem do maszyny z karmą. A oczywiście pingwinek miał frajdy co nie miara, gdy jedna z kóz sobie go upatrzyła i wyrywała się, żeby tylko ją karmił. Gdy już nawet maluchowi się to znudziło ruszyliśmy dalej.  Cały czas przytulałam Nialla, a ten obejmował mnie ramieniem, gdy w tym czasie bartuś jeździł na hulajnodze wszędzie gdzie się dało. Goniąc przy tym gołębie krzycząc wesoło " Keviny". Pomyślmy skąd on mógł to wziąć ? Hmmm.... Taki pasiasty, brunet, rozwinięty do etapu płodu i nic dalej. Już wiecie kto ? Tak ja też. Louis Tomlinson, który jest idolem mojego brata. 
Gdy podeszliśmy do wybiegu lwów w oczu rzuciło mi się jedno małe. Jego jasne umaszczenie i to jak się zachowywał przypominało mi kogoś. A raczej pewną postać z bajki. Lwiątko skakało beztrosko bawiąc się z jakimś innym, który był (lub była) o wiele poważniejszy od niego. Zaśmiałam się, gdy przypomniała mi się moja ulubiona bajka z dzieciństwa " Król Lew". Ten malec strasznie go przypominał na co zwrócił uwagę także mój młodszy brat. Jedynie Niall jak nie z tej planety patrzył na nas z wielkim znakiem zapytania na twarzy 
- król lew - zaśmiałam się, widząc jego wyraz twarzy - taka bajka z disney'a

- nie znam 
- boże - jęknęłam i zrobiłam tzw. " facepalm " 
- no co ?
- wyjdź i wróc jak obejrzysz - powiedziałam dla żartu

Chłopak zaczął iść w nieznanym mi kierunku 
- gdzie idziesz? - spytałam ale zero odpowiedzi - Niall - krzyknęłam i pobiegłam za nim i przytuliłam go od tyłu 
- no co ? -spytał śmiejąc się 
- idiota - uderzyłam go w ramie i tym razem ja zaczęłam iść przed siebie pilnując brata, który szedł tuż obok mnie 
- Beth - powiedział i podbiegł, po czym uniósł nad ziemie i zaczął kręcić się w koło
- Niall idioto - zaczęłam się śmiać. Jednak nie przestawał, a w mojej głowie zaczęło się nieźle kręcić  - postaw mnie! - krzyknęłam
Chłopak postawił mnie na ziemie, a ja prawie się wywróciłam 
- Beth - powiedział zmartwiony - wszystko ok ?
- kręci mi się przez ciebie w głowie - powiedziałam juz sie nie śmiejąc - chce usiąść
Chłopak zaprowadził mnie i małego na ławke. Usiadł obok mnie, a chłopczyk z drugiej mojej strony 
- wszystko ok ?
- musze chwile poczekać, aż przestanie mi się kręcić w głowie 
- dobrze - spojrzał na ziemie - przepraszam - mruknął 
- słucham ? - udawałam, że nie usłyszałam - nie usłyszałam 
- no przepraszam - powiedział głośniej patrząc mi w oczy. Uśmiechnęłam się zadowolona tym co powiedział 

- już jest ok - położyłam dłoń na jego kolanie 
- Kocham cię wiesz ? 
- czekaj - udawałam, że się zastanawiam - chyba nie
- Beth nie drażnij się ze mną 
- bo ? - zrobiłam to czego nie chciał 
- bo ... - przeciągnął i pociągnął mnie tak, że siedziałam na jego kolanach - zrobie to - wpił się brutalnie w moje usta jednak ja nie dałam mu pełnego dostępu do nich. Zaczął szukać sposobu. Jego ręka zaczęła badać moje udo od zewnętrznej strony a on drażnił moje usta językiem. W końcu delikatnie ścisnął mnie za pośladek co spowodowało, że otwarłam usta, a on wykorzystał moment. Zaczął walczyć językiem z moim o dominację. Delikatnie splataliśmy je ze sobą i drażniliśmy. Pokazał mi swoją ciemniejszą stronę. Wsunął delikatnie palce pod moje spodenki, żeby poczuć choć kilka centymetrów więcej mojego ciała. Po całym ciele przeszedł mnie przyjemny dreszcz, ale wiedziałam, że to co teraz robimy jest nieprzyzwoite jak na owe miejsce. 
Lekko odsunęłam się od chłopaka
- Niall nie tutaj 
- czy nie mogę cię nawet pocałować ? - powiedział zły
- możesz, ale nie w taki sposób i nie przy tylu ludziach. Niall tu są małe dzieci, a ty prawie całą rękę do moich spodenek 
- oh przecież nic się nie stało 
- ale mogło - wstałam mu z kolan - jesteśmy w ZOO chodźmy jeszcze pozwiedzać i wracamy 
Nie podobało mu się to co powiedziałam, ale nie mógł na to nic poradzić. Westchnął ciężko i ruszyliśmy przed siebie. Błądziliśmy pomiędzy klatkami bez sensu. Mapa? Hmmmm dużo nam nie dała, bo co chwila się gubiliśmy. Chłopak wykorzystał moją nieuwagę i dłoń, którą trzymał na mojej talii wsunął w tylną kieszonkę moich spodenek. Zauważyłam, że ze spokojnego chłopca, którego poznałam, Niall zmienił się w dorosłego mężczyznę, który wiedział czego chce. Podobało mi sie to. Robił co chciał i przetał się słuchać wszystkich dookoła.
Dorosnął. 
Po kilku godzinach bezsensownego chodzenia i podchodzenia do zwierząt, czego pewnie miały stanowczo dosyć, to życie by nawet mnie wykończyło, a przeżyłam dużo ruszyliśmy usiąść przy dinozaurach. Mój brat oczywiście zaczął biegać jak nawiedzony, bo wszędzie mi " dinozarły ", jak to on nazywa. Wszystkie ławki były zajęte, więc znalazłam jakiegoś małego, na którego bym bez trudu usiadła i zrobiłam to. Chłopak nie miał tyle szczęścia.
Nie mógł usiąść, więc delikatnie rozchylił moje nogi po czym wsunął między nie swoje ciało. Ułożył ręce delikanie na moich udach, a ja oparłam swoje czoło o jego schylając się. Zamknął oczy i napawał się cisza, która między nami trwała. Co jakiś czas dyskretnie zerkałam na brata, który bawił się z innym chłopcem. Czy mogło by być coś bardziej idealnego ?

_____________________________

Co sądzicie?
Ostatnio przeczytałam całego Dangera w 3 dni i jakoś tak to troche wpłynęł0 na mój styl pisania nie sądzicie? 

Z reszta nie tylko na styl, a także troszkę na postać Horanka. Nie jest już takim grzecznym chłopcem. Stwierdziłam, że będę starać się pokazać go jaki jest, wzorując sie trochę na Dangerze, a także na osobach, które znam