czwartek, 30 stycznia 2014

Część II : Rozdział VII


Wstałam i ruszyłam do sypialni. Jeszcze raz obróciłam się w kierunku Irlandczyka by upewnić się czy nie idzie za mną. Niestety był dwa kroki tuż za mną.

- Niall chcę być chwilę sama. Dobrze? – na jego twarzy malowało się niezadowolenie. Dobrze wiem, że chciałby teraz być ciągle ze mną po tym co się wydarzyło. Chciał być pewnego rodzaju podporą i mieć jednocześnie wszystko pod własną kontrolą, ale ja też chciałam mieć jakiś wpływ na tę sytuację, a dokładnie chciałam być sama. Zamknąć się w sypialni i może przeszukując swoje rzeczy znaleźć coś co pomoże mi dociec tego czemu blondyn nie chce powiedzieć co jest grane. Co ukrywa przede mną i dlaczego nie chce zdradzić mi tego teraz. Kiedy wszystko jest świeże i mam szansę na odzyskanie pamięci. Weszłam niczym oszalała do pokoju. Zostałam sama z sobą i tymi wszystkimi szafkami i rzeczami. Podeszłam do szafy. Tam zazwyczaj ludzie chowie wszystko w pudełkach po butach czy innych „skrytkach”. Usiadłam na ziemi i postawiłam przed sobą jedno z wielu pudełek, które zawierały coś innego niż opakowanie wskazywało. Było tu pełno listów, zdjęć, pamiątek. Wzięłam do ręki pierwszą kopertę i oparłam się wygodnie i pufę.


Beth.
 To dość dziwne co właśnie robię, zwłaszcza, że leżysz tuż obok mnie, ale nie potrafię sobie z tym poradzić.
To wszystko mnie przytłacza. To co dzieje się wokół nas. Twoja śpiączka. To co zrobiłaś w hotelu.  Czułem jak tracę grunt pod nogami, gdy siedziałaś tam cała zakrwawiona, załamana, ledwo żywa. Gdy powoli odchodziłaś. Gdy trzymałem cię w rękach i nie potrafiłem ci pomóc. Czułem się bezsilny, że zawiodłem cię. Obiecałem cię bronić, być z tobą, a wtedy nie byłem. Stałem na scenie i szukałem cię wzrokiem, a ty zniknęłaś. Nie przejąłem się tym póki nie usłyszałem w słuchawce głos ochroniarza. Mówił, że potrzebne są posiłki bo cię zaatakowano. Ja byłem w tym samym budynku co ty i nie wiedziałem o tym. Moje serce przez parę chwil przestało bić. Zbiegłem ze sceny i panicznie zacząłem cię szukać. Lou powiedziała mi, że jesteś w garderobie, ale ciebie tam nie było. I gdyby Malik nie próbował przypadkowo otworzyć łazienki teraz zapewne były by dwa pogrzeby. Nie potrafiłbym po tym wszystkim żyć bez ciebie. Jestem zupełne bezsilny. „


Poczułam jak w moim gardle zaczęła rosnąc gula podczas czytania, a z oczu mimowolnie zaczęły spływać łzy. Dowiedziałam się dużo o tym dniu, a i tak nie wiem co dokładnie się wydarzyło. Otarłam rękawem łzy i złapałam następny list. Był dłuższy. O wiele.


„ Beth.
Dziś doszła mnie informacja na temat tej dziewczyny. Nie potrafiłem jej spojrzeć w oczy nawet. Poniżyła cię na oczach tysięcy. Pokazała, że nie potrafię cię obronić. Pokazała jaki jestem słaby. Zrobiła to jedną najprostszą rzeczą. Obrzuciła cię jajkami. Tak wiem. To jest to prostackie z jej strony. Bardzo, ale uświadomiła mi jak wiele dla mnie znaczysz. Każda kreska na twojej skórze była ciosem w moje serce. A ostatnia, ta najgłębsza złamała je.

Dlaczego to zrobiłaś?

Wystarczyło tylko wstać i ruszyć z jakimś ochroniarzem za kulisy.

Po co tam byłaś?

 Dlaczego akurat tego dnia?

 Ciągle obwiniam się o to i nie przestanę. To tak jakbym to ja trzymał tę żyletkę i ciął twoją skórę z zimnym sercem. Bez uczuć. Bez miłości, którą cię darzę. Dopiero teraz do mnie dociera jak mało miłości pokazywałem ci wcześniej. Jak mało ci czasu poświęcałem. Uwagi. Myślałem, że tak powinno być. Ja mam koncerty, a ty jesteś przy moim boku. Tak nie powinno być. Powinnaś być ze mną, a w zamian stałaś w tym szarym tłumie  fanek wykrzykujących moje imię jakby to one miały moje serce na własność. Nigdy go nie zdobędą bo już nie jest moje.

Jest twoje. 

Teraz siedzę obok ciebie. Jakieś kabelki przytrzymują cię przy życiu, a to ja powinienem leżeć na twoim miejscu. To ja powinienem poświęcać dla ciebie wszystko. Nawet życie. Twoja matka miała wtedy rację. Nie jestem ciebie wart.  Powinnaś być z kimś przez kogo nie jesteś narażona na ciągłe poniżanie i stres. Z kimś kto cię kocha na tyle mocno by porzucić wszystko dla twojego szczęścia. Teraz jedyną rzeczą, którą mogę dla ciebie zrobić to trwanie przy tobie i oczekiwanie, aż w końcu się wybudzisz. Choćby to miało trwać miesiące, lata. Ty wytrzymywałaś to wszystko dla mnie. Całe miesiące. Teraz jest czas bym się zrekompensował. Chcę tu trwać przy tobie. Choćbym miał umrzeć z głodu i pragnienia. Chcę być pierwszą osobą, którą zobaczysz po przebudzeniu. Nikogo innego. „



Odłożyłam list na ziemię obok siebie i skuliłam się zaczynając płakać. On ciągle ze mną był. To nie była prawda, że opuścił mnie w najważniejszym momencie. Był. To nie była jego wina, że tamta dziewczyna obrzuciła mnie tymi cholernymi jajkami. Taką miał pracę i pasję. Robił co kochał, a to, że nie wszyscy akceptowali nasz związek nie było jego winą. Jedynymi winnymi osobami w tym momencie byli ci, którzy stali nam naprzeciw. Fani powinni stać tuż obok i wspierać nas. Bałam się, że nie mam sił na kolejny list. Wystarczyły te dwa bym rozkleiła się do granic możliwości i była zupełnie rozchwiana psychicznie. Odłożyłam listy do pudełka z boku by wiedzieć, że te już mam za sobą i odłożyłam je na swoje miejsce. Powoli wstałam z podłogi i ruszyłam do łazienki. Spojrzałam w lustro, ale po kilku przemyciach twarzy jej wygląd się nie zmienił. Wciąż miałam całe czerwone oczy tak samo jak nos i usta, które przybierały tę barwę przez płacz. Zawsze tak się działo odkąd pamiętam. Należałam do tych ludzi, którzy nie potrafili kryć się ze swoimi emocjami i cały organizm im w tym nie pomagał. Gdy się lekko się uderzę mam guza jakbym dostała kamieniem lub czymś twardym, a siniak naprawdę długo się trzyma na skórze przysparzając mi tym kłopotów.

Poczułam jak do ust napływa mi nieprzyjemny posmak, który poskutkował wymiotami. Teraz wyglądałam niczym Samara w wersji blond. Włosy spadały mi na oczy kaskadami co nie ułatwiało mi opróżniania żołądka. Co chwila podtrzymywałam pasma włosów, ale w pewnym momencie nie musiałam tego robić. Włosy jakby same z siebie uniosły się w górę. Odwróciłam głowę w lewo i zobaczyłam chłopaka z lekko zaczerwionymi oczami patrzącego na mnie zmartwionym spojrzeniem. Może zabrzmi to dość dziwnie, ale wyglądał on tak słodko, że naprawdę nie wiedziałam dlaczego to wszystko zrobiłam. Dlaczego chciałam go zostawić?

- Niall nie patrz na mnie – szybko odwróciłam się twarzą do nowej przyjaciółki muszli klozetowej.

- Beth proszę cię nie mów tak. Dobrze wiesz, że nie interesuje mnie to jak wyglądasz. Kocham cię za to jaka jesteś, a nie jak wyglądasz – usiadł obok mnie i widząc, że dalej nie zmieniam pozycji uniósł ostrożnie moją twarz za podbródek. Mimowolnie spojrzałam na niego. Płakał to rzucało się jako pierwsze w oczy, ale zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć nudności wróciły i znów nawiązałam kontakt z muszlą.

- Co wyście jadły – popatrzył lekko krzywiąc się, gdy zaczęłam wstawać. Co śmieszne z dziewczynami praktycznie nic nie jadłyśmy. Nie miałyśmy kiedy. Podeszłam do umywalki i przemyłam twarz jak i przepłukałam płynem usta. Obróciłam się do chłopaka. Siedział na brzegu wanny i wpatrywał się we mnie.

- Nic nie jadłyśmy – spojrzałam na niego opierając się o umywalkę. Między nami zapanowała cisza. Oboje przybici i wpatrujący się w siebie. Nie wiedziałam czy powiedzieć mu o tym co robiłam, ale wcześniej czy później by się dowiedział.

- Czytałam te listy – mój głos był tak cichy, że myślałam, że chłopak go nie usłyszał.

- Nie powinnaś. Były do ciebie, ale … nie myślałem nigdy nad tym żeby ci je dać

- Przepraszam – spuściłam głowę w dół. Do moich oczu znowu napłynął słony płyn i mimowolnie uwalniał się na zewnątrz. Zobaczyłam parę stóp stojących tuż obok moich, ale za nic nie chciałam podnosić głowy co Niall zrobił za mnie.

- Nie masz za co. W tych listach jest wszystko. To ja powinienem cię przeprosić za to, że wtedy nie dałem cię rady obronić. Od tego jestem. By bronić cię, a w zamian za to cię zawiodłem…

- Niall..

- Nie skończyłem – dodał zakrywając palcem moje usta – obiecuję, że od dziś po zawsze nie pozwolę cię choć w najmniejszym stopniu skrzywdzić. Popełniłem wcześniej błąd, ale teraz mam szansę by go naprawić rozumiesz? – kiwnęłam głową na tak i wtuliłam się w chłopaka. Czułam taką nieodpartą chęć bliskości. Nie takiej bliskości, która oznaczała seks. Po prostu chciałam być przytulona. Nawet nie pamiętam kiedy chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka, a tym bardziej kiedy zasnęłam, ale jedyne co zapamiętam do końca to przebudzenie się o godzinie piątej by przeżyć powtórkę z głównego wydarzenia minionego wieczoru.

Mdłości. 

środa, 8 stycznia 2014

Część II : Rozdział VI


  - To jak ? – uśmiechnęłam się do chłopaka. Widziałam go drugi raz odkąd pamiętam i nie wiedziałam co robić. Nie wiedziałam co lubi robić, czym się interesuje, jakiej muzyki słucha. Musiałam zacząć z nim od początku, choć podobno właśnie tak najlepiej. Od podstaw poznać człowieka bo jeśli byliśmy przyjaciółmi mogliśmy się stać teraz nimi na nowo, a przyjaźń, którą zyskaliśmy będzie o wiele lepsza. Przynajmniej stawiałam na to, że Harry był moim przyjacielem wcześniej. 

  - Co jak ?

  - Z tymi filmami – uśmiechnęłam się do niego na co chłopak westchnął.

  - Wieczorem raczej Niall będzie cie chciał mieć na osobność, ale jak ci zależy, możemy obejrzeć coś teraz – jego słowa niestety nie były wypowiedziane zbyt entuzjastycznie, ale jednak zgodził się na to.

  - No to ty coś wybierz, a ja zaraz wracam – pobiegłam na górę ucieszona niczym małe dziecko i na szybko odziałam się w za duże dresy od Niall’a i zmieniłam ubrudzoną przez ukochanego bluzkę na inną, czystą, jednakże tego samego właściciela. Jeśli nie było go obok mnie, zakładałam jego ubrania. Pachniały nim i wtedy czułam jakby był koło mnie. Tak było i teraz. Przeciągnęłam przez głowę bluzę zaciągając się jego zapachem, i gdy nie wyglądałam jak jakaś pierwsza lepsza pani spod latarni zeszłam na dół do obdarzonego bujną czupryną loków chłopaka włączającego „Titanic”.

  - Czemu Titanic ? – przeskoczyłam przez oparcie kanapy i wygodnie się umiejscowiłam po jej prawej stronie. Chłopak usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem. Odruchowo odsunęłam się od niego. Od wyjścia ze szpitala nie dałam się nikomu prócz Irlandczyka dotknąć nawet przez podanie ręki, a właśnie zostałam objęta jego ramieniem. Poczułam przez to lekkie zakłopotanie.

  - Kiedyś oglądaliśmy ten film maniakalnie i za każdym razem próbowaliśmy rozgryźć jakby to wszystko wyglądało, gdyby coś poszło inaczej. Beth nie bój się. Nie mam złych zamiarów – jego ciepły ton sprawił, że poczułam się jak kiedyś. Nie pamiętałam jak było wcześniej, ale to uczucie, gdy wypowiadał słowa było mi tak znajome, że czułam się jakbym już to przeżyła. Jakbym po prostu była bezpieczna i nic złego nie miało mi się stać z jego strony.

Usadowiłam się obok chłopaka wygodnie, a ten ponownie objął mnie ramieniem. Tym razem nie odsunęłam się, a bardziej wtuliłam. Czułam się jakbym przytulała brata. Film leciał, a my zastanawialiśmy się co by się stało, gdyby Jack nie uratował Rose, gdyby wtedy nikt nie usłyszał jej krzyku podczas akcji ratunkowej, gdyby Jack nie wygrał biletu. Zginęliby, ale nie poznaliby się i nie poznali smaku prawdziwej miłości. On zapewne dalej wędrowałby po świecie, a Rose jednak skoczyła ze statku w swojej pięknie ozdobionej czerwonej sukni. Wiele par na świecie zapewne nie potrafiłoby dostrzec miłości dzięki tej historii i zapewne ja też miałabym inny pogląd na miłość wzorowana inną miłosną historią, która ma podobny, ale jednak nie identyczny morał. Tak, nie pamiętałam nic, ale wiedziałam, że dzięki temu filmowi uwierzyłam w miłość. Wzorzec Jack’a był prosty, ale za to idealny. Chłopak, który nie miał grosza przy duszy, ale miał marzenia, które z chęcią spełniał i nie przejmował się minusami swojego życia. Wystarczyło mu to co matka natura mu dawała. Rose była bogata i nieszczęśliwa. Dopiero, gdy poznała jego poznała smak życia, miłości. Nie interesował ją jego status społeczny, a to jaki jest. Podobnie było ze mną i Niall’em. Chłopak mi opowiedział o mojej przeszłości, że pochodziłam z bloków w Polsce, że nie pławiłam się w luksusach, a on nie znał prawdziwej definicji szczęścia póki nie poznał mnie. Był jak Rose, ja jak Jack. I nie patrząc na to jak wiele nas dzieli patrzył na to jak wiele nas łączy. Pokochał mnie taką jaka byłam. Nie próbował zmieniać, a chciał poznawać nawet najmroczniejsze zakamarki mojej duszy. Pokochał wady, uwydatnił zalety. Zaakceptował i nie porzucił.
Kochał. 

Spojrzałam na Hazze. Siedział wpatrzony w telewizor podziwiając parę, która resztkami sił utrzymywała się na tonącym statku. Widziałam jak jego oczy z sekundy na sekundę coraz bardziej się szkliły.

  - Hazz co się dzieje ? – uniosłam się lekko by móc więcej widzieć.

  - Nie nic – szybko otarł oczy

  - Mów – chłopak uciekał długo wzrokiem próbując odwlec odpowiedź, ale w końcu uległ.

  - Cara Delevingne. Jest modelką. Zacząłem z nią chodzić krótko przed twoim wypadkiem. Kiedy wtedy znaleźliśmy cię w tej łazience i powoli zaczęłaś schodzić, coś we mnie pękło. Nie wiem co. I kiedy leżałaś w szpitalu, kiedy tylko była okazja siedziałem u ciebie. Zlałem ją totalnie. Sam nie wiem czemu. Po prostu wolałem siedzieć u ciebie. Wiem, że możesz to dziwnie odebrać, ale chyba jestem w tobie zakochany – straciłam grunt pod nogami, a usta mimo wolnie rozchyliły się do granic możliwości. Nie wiedziałam zupełnie co powiedzieć. Ledwo co odnalazłam w sobie pewność, że uczucie, którym darzę Irlandczyka mogę spokojnie nazwać miłością, a teraz jego przyjaciel wyznaje mi, że się we mnie zakochał. To mogło zniszczyć ich przyjaźń, jak i cały zespół. Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam na niego.

  - Przepraszam – uprzedził słowami swoje czyny. Gwałtownie przysunął się do mnie, obejmując w talii i szybko złączył swoje usta z moimi. Siedziałam tam w zupełnym bezruchu nie potrafiąc w jakikolwiek sposób się poruszyć. Jedynie dzwonek do drzwi przerwał to co się właśnie działo.

  - Hazz… ja… ide otworzyć – szybko zerwałam się z pozycji siedzącej i biegiem ruszyłam do drzwi z nadzieją, że był to mój ukochany. Jednak widok dwóch dziewczyn w progu drzwi zniszczył ową nadzieję. Dwie ciemnowłose piękności przywitały mnie całusami w policzki i przytuleniami, a później weszły do wnętrza mieszkania. Brytyjczyk na szczęście wyłączył w porę telewizor i dziewczyny nie miały żadnych dowodów by domyślić się co przed chwilą się tu działo. Dla chłopaka pewnie znaczyło to wiele, ale jak dla mnie mogło się to nie stać. Chłopak szybko się zebrał, a ja odprowadziłam go do drzwi. Zamknęłam je i przez chwilę wodziłam opuszkami palców po moich wargach. Wciąż czułam jego pocałunek. Może nie chciałam go, ale nie potrafiłam skupić na niczym innym myśli. Els i Dan podbiegły do mnie i zaczęły ciągnąć do salonu, gdzie na stoliku było już pełno lakierów i podobnych rzeczy. Posadziły mnie na kanapie i zaczęłyśmy obgadywać chłopaków, inne gwiazdy i wszystkich, których znałyśmy, a że znałam mało ludzi wiele dowiedziałam się z ich opowiadań. Opisały mi każdego z członków One Direction jak i ich dziewczyny, nawet Sophie, która w tym momencie zajmowała dawne miejsce Danielle, ale mimo to dziewczyna miała o niej ciepłe zdanie bo związek nie rozpadł się przez nią, a przez zupełnie inne sprawy.

  - Ona ma taki wielki tyłek

  - Ale za to jest przepiękna

  - Jesteście szalone! – zaśmiałam się kiedy dziewczyny zaczęły obgadywać Kim Kardashian. No dobra. Miały rację, ale i tak nie lubiłam obgadywać niektórych osób. Za to zgadzałyśmy się w jednym temacie: DEMI LOVATO JEST KRÓLOWĄ. Rozmawiałyśmy jeszcze parę godzin malując paznokcie, nakładając sobie jakieś przedziwne maseczki domowej roboty i robiąc inne domowe zabiegi, gdyby nie to, że nagle ktoś zaczął przekręcać zamek w drzwiach. Szybko podniosłam się z kanapy zapominając o maseczce na twarzy i pobiegłam do drzwi niczym pies chcący przywitać swojego pana. Chłopak nawet nie zdążył przekroczyć progu, a ja już rzuciłam mu się na szyję. Blondyn objął mnie w talii i zaśmiał się mi do ucha. Usłyszałam w tle ciche „Awwwww”.

  - Aż tak się stęskniłaś ?

  - Nie było cię cały dzień.

  - Kilka godzin.

  - I tak za długo.

  - Skarbie masz babski wieczór, później pogadamy – postawił mnie na ziemię. Chwilę później mogłam jedynie dostrzec przemykającą sylwetkę chłopaka, który pokonując schody „po dwa” wbiegł na górę zostawiając na pastwę losu dziewczyn. Zostałam ponownie wciągnięta w świat plotek i gwiazd. No może nie tylko. Usłyszałam także co nieco o tym co przeżyłam z nimi. Może dużo to nie dało, ale jednak jakieś przebłyski świadomości były. Urywki obrazów i nagle zasłabnięcie, które zniszczyło coraz bardziej podobający mi się wieczór.

  - Beth ? – poczułam czyjś ciepły dotyk na policzku.

  - Beth ? – ponowne nawoływanie zaczęło coraz bardziej sprowadzać mnie do stanu trzeźwości umysłu. Zaczęłam mrugać powiekami, a moim oczom ukazał się cały czerwony blondyn. Delikatnie podniosłam się na łokciach, ale nim zdążyłam porządnie to zrobić zostałam podparta przez czyjeś dłonie.

  - Co jest grane ? – złapałam się za głowę. Gwałtowniejsze podniesienie się poskutkowało bólem w okolicach skroni i kolejnym utraceniem obrazu jednak tylko na kilka sekund.

  - Beth zemdlałaś.

  - Ja … coś sobie przypomniałam, ale już nie pamiętam dokładnie co. Na myśl przychodzą mi tylko jajka – mięśnie chłopaka wyraźnie się spięły, a on sam zerwał kontakt wzrokowy ze mną – Niall ?

  - Powiem ci jutro dobrze ? Musze sobie to jakoś w głowie ułożyć – westchnęłam głośno i podniosłam się, tym razem wolniej.

Wiedziałam, że to co chłopak ma mi do przekazania nie było miłe. Miałam takie przeczucie. 

A może to wszystko miało zniszczyć to co od tygodni budowaliśmy?

______________________

Wiem, że rozdział jest dodany dopiero po sporym odstępie czasu, ale nie miałam dostępu do komputera i dopeiro wczoraj udało mi się odzyskać kabel. Matka wzięła za oceny i nie chciała dać przez miesiac... 
Więc jak wiadomo mało będzie komentarzy i jeśli jest możliwość i są osoby, które mają chęć bycia dalej informowanymi niech podadzą tu swoje Aski, GG, TT, FB co tylko chcecie ;)
Z resztą po prawej macie kontakt ;) 

Do napisania ? 

środa, 27 listopada 2013

CzęśćII: Rozdział V


UWAGA ! +18 
_________________________________


Chłopak przerwał pocałunek patrząc na mnie z bólem w oczach. Spojrzałam na niego niezrozumiale. Dlaczego przerwał?

  - Niall ? – powiedziałam, gdy wstawał z kanapy starając się uniknąć mojego spojrzenia.

  - Przepraszam Beth nie powinienem cię całować i robić tego wszystkiego zwłaszcza, że jeszcze nie odzyskałaś całkowicie pamięci. Powinienem poczekać i dać ci wolną rękę, a zamiast tego naciskam na ciebie - Złapałam go za rękę, ale wyślizgnął się z mojego uścisku. Nie dałam za wygraną. Złapałam jego pasek od spodni i nie pozwoliłam by stawiał kolejne kroki, tym samym oddalając się ode mnie – Beth proszę nie rób tego. To powinno iść od ciebie, a nie ode mnie – starał się jakoś rozluźnić mój uścisk, ale nie poddawałam się tym razem w zamian za to przyciągnęłam go tak, że jego krocze było prawie przed moją twarzą.

  - Nie widzisz, że ja tego chcę? – uśmiechnęłam się łobuzersko dając mu tym znak, że ten moment jest idealny na ten krok, a fakt, że chłopak widział mnie już nago ułatwiał sprawę. Lekko rozchyliłam nogi by móc go maksymalnie przybliżyć do mojego wpół nagiego ciała. Spojrzałam na niego. Jego wyraz twarzy zmienił się ze smutnej, przybitej miny na pełną pożądania, oczekującą na moje dalsze kroki. Tak też zrobiłam. Mój wzrok spadł na klamrę z paska chłopaka, a potem rękoma starannie rozpięłam  rozporek by w końcu spodnie chłopaka opadły na ziemię i mógł stać przede mną jedynie w koszulce - nawiasem mówiąc gryzła się z jego brakiem spodni - i czarnych bokserek, które idealnie pasowały do chłopaka opinając się w pewnym miejscu. Spojrzałam na bluzkę z grymasem. Szybko podłapał aluzję, która była przesyłana telepatycznie i szybkim ruchem ściągnął ją ciągnąc prawą dłonią za kołnierzyk. Moje oczy ujrzały idealnie wyrzeźbiony, ale blady tors co idealnie pasowało do chłopaka. Kąciki moich ust od razu uniosły się jeszcze wyżej niż były, a oczy znów spoczęły na jedynym materiale opinającym ciało chłopaka. Zbliżyłam twarz delikatnie całując jego długość przez bieliznę drażniąc się z nim. Poczułam jak bardzo podoba mu się ta zabawa od samego początku. Jego członek coraz to dumniej był opinany przez bokserki, a ja coraz dłużej bawiłam się z nim.

  - Beth – zniecierpliwiony spojrzał na mnie. Zaśmiałam się pod nosem i zdecydowałam, że dam za wygraną. Wsunęłam dłonie pod gumki bokserek i powoli ściągnęłam je w dół. Moim oczom ukazał się sterczący Little Irish. Zaśmiałam się, gdy wypowiedziałam ową nazwę w myślach, ale szybko opanowałam się i ujęłam go w jedną dłoń zaczynając przesuwać nią po całej długości podniecając siebie, jak i blondyna. Zagryzłam wargę kiedy poczułam jak jego grubość coraz to bardziej się zwiększa. Cicho pojękiwał z każdym moim ruchem. Włożyłam go bez ostrzeżenia do ust i zassałam się na czubku od czasu do czasu oblizując go. Poczułam dłoń chłopaka, gdy już sam z siebie zaczął delikatnie wpychać mi go do ust. Nie przeszkadzało mi to w najmniejszym stopniu. Jego pojękiwanie było coraz to głośniejsze co dodatkowo sprawiało mi przyjemność i dumę, że to ja jestem powodem jego odgłosów, jak i coraz to szybszych ruchów bioder. Dając mi znak dłonią wyciągnął z moich ust swojego członka i spojrzał na mnie.

  - Otwórz usta – zrobiłam to. Patrząc na niego otwarłam usta. Ten sam wziął penisa w dłoń i masując go „spuścił” się do moich ust. Chwilę pobawiłam się słoną cieczą w ustach następnie połykając ją. Złapał mnie za dłonie i pomógł wstać bym mogła wygodnie rozsiąść się na kanapie. Przykucnął przede mną i szybkim ruchem rozpiął moje spodnie. Rzucił je w bok tak samo jak ostatni element mojej bielizny, po czym klęknął przede mną i nachylił się delikatnie.

  - Skarbie gotowa ? – szepnął mi do ucha na co jedynie kiwnęłam głową. Odsunął się ze mną, naślinił dwa palce i zaczął robić kółeczka na mojej kobiecości. Patrzyłam na niego z ekscytacją. Jego miny były prowokujące, ale na swój sposób zabawne.  Co chwila oblizywał usta i zagryzał wargę, ale w końcu ukląkł tuż przy mnie i kilka razy muskając czubkiem członka moją kobiecość wszedł we mnie z początku delikatnie. Któż by pomyślał, że drzemie w nim demon? Każde pchnięcie było coraz to bardziej pewne i mocniejsze. Chłopak złapał mnie jedną ręką, a drugą położył na moim karku by mieć łatwiejszy dostęp do ust. Zaczął zachłannie mnie całować co śmiało odwzajemniałam. Moje wspomnienie całkowicie różniło się od tego stosunku. Tam chłopak był delikatny i niepewny siebie. Teraz jego pchnięcia były przepełnione rządzą. Nie narzekam, a wręcz jestem miło zaskoczona takim obrotem wydarzeń. Każdy ruch sprawiał, że moje mięśnie coraz to bardziej się spinały, a moje krzyki i jęki były coraz to głośniejsze. Byliśmy w mieszkaniu, każdy mógł usłyszeć to co się właśnie dzieje, ale jakoś szczególnie naszej uwagi to nie przykuło. Nasze igraszki zaczęły przenosić się z inicjatywy Nialla z kanapy na stół. Uniósł mnie za pośladki i nie przestając swoich poczynań przeniósł mnie na stół gdzie rozłożyłam się, a chłopak miał większe pole manewru. Gdy byłam już na skraju świadomości nie wiedząc gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna niebo chłopak zaczął zwalniać swoje ruchy jednak nie wyszedł ze mnie. Poczułam jak moje podbrzusze wypełnia ciepła maź. Opadł na mnie cały mokry od potu – przy okazji wyglądając przy tym niesamowicie podniecająco. Zatopiłam dłoń w jego włosach i zaczęłam głaskać je. Moja klatka piersiowa dalej niesamowicie szybko poruszała się przez przyśpieszony oddech, a prawdę mówiąc nie czułam już mięśni, ciała, niczego.
  - Boże Beth – wysapał. Nie odpowiedziałam nic. Resztkami sił uniosłam się na tyle by móc zatopić usta w jego.


**

Obudził mnie zapach świeżo usmażonej jajecznicy. Tego zapachu nigdy nie pomylę z niczym. Zaczęłam się przeciągać na łóżku. No w końcu nikt mi jej nie ukradnie – zaśmiałam się w duchu starając wyplątać z kołdry. Satynowa pościel niestety nie jest dobrym materiałem dla osób takich jak ja. Zaliczam się do tych niezdarnych, które zawsze coś narobią. Nie dość, że zaplątałam się w owej pościeli to co chwilą ślizgałam się na niej ponieważ ten typ materiału do przemiłych dla mnie nie należy. Na chwilę zrezygnowałam by znaleźć jakieś inne rozwiązanie co do mojego aktualnego problemu. Leżałam w łóżku odziana jedynie w dolną część bielizny. Usiadłam na chwilę i spojrzałam na poplątaną mnie z materiałem.

  - A tu cię mam – powiedziałam ściągając z siebie kołdrę. Zeszłam z łóżka na zimną podłogę i jak najciszej potrafiłam wyszłam z pokoju. Początkowo gubiłam się tu. Mieszkanie było z piętrem w dodatku z kilkoma pokojami, dwoma łazienkami i krętym korytarzem, ale po dwóch tygodniach jakie tu spędziłam sam na sam z Irlandczykiem oswoiłam to mieszkanie, straciłam mój minimalny wstyd przed nagością w towarzystwie chłopaka i czułam się tu jak u siebie. Zeszłam bezszelestnie po schodach i dopiero w progu kuchni zorientowałam się, że nie jestem tu sam na sam z Niall’em. W kuchni siedział Harry. Pisknęłam i szybko zakryłam piersi dodatkowo kryjąc ciało za filarem.

  - Niall ? – zawołałam go speszona. Usłyszałam kroki w swoim kierunku i kątem oka sprawdziłam czy właściwa osoba się do mnie zbliża. Chłopak podszedł do mnie śmiejąc się.

  - Jesteś szalona – objął moją talię i namiętnie pocałował.

  - I twoja – moje słowa były już pewne. Uczucie, którym darzyłam go przed wypadkiem nie odeszło, a jedynie nasiliło się przez ostatni czas. Mogę nawet powiedzieć, że zakochałam się w nim na nowo, a z braku moich  „wizji” zaczęłam poznawać go na nowo i poznawać znaczenie słowa „miłość”. Chłopak złapał za końce bluzki i ściągnął ją, po czym własnoręcznie ubrał mnie w nią, nie przestając śmiać się.

  - Jesteś naprawdę szalona

  - Co tu robi Harry? – byłam ciekawa. Od kiedy chłopak przywiózł mnie tu nikogo z osób spotkanych w szpitalu nie widziałam. Czułam się trochę odcięta od nich, ale jego obecność i to co robiliśmy razem wynagradzała mi to. Zdziwiłam się obecnością lokatego w naszym mieszkaniu.
  - Zmieniasz temat ?

  - Nie ciekawość zwycięża

  - Przyszedł spytać czy pójdę z nimi dzisiaj do studia – przyciągnął mnie do siebie. Zarzuciłam mu na kark ręce i spojrzałam na niego spod byka. Przyzwyczaiłam się nawet do tylko jego towarzystwa. Było mi dobrze, a tu nagle mieli mi go wziąć.

  - I co odpowiedziałeś ? – balansowałam na granicy pocałunku, a rozmowy.

  - Że to od ciebie zależy czy mnie puścisz

  - Muszę się zastanowić

  - Jajecznica cię przekona? – podniósł brew.

  - Zabijasz

  - Podniecam

  - To swoją drogą

  - To jak ?

  - Ta jajecznica ci pomogła, a o której ?

  - O której Harry ? – wychylił się by spojrzeć na nastolatka.

  - O 13 – usłyszałam głos zza filaru. Westchnęłam teatralnie.

  - Niech ci będzie – chłopak uśmiechnął się i ściskając moje pośladki zaczął zachłannie mnie całować. Odruchowo podskoczyłam i oplotłam go moimi nogami. Przyparł mnie do ściany i zaczęliśmy kolejny napad czułości.

  - Wszystko słyszę i zaraz wam tu rzygnę! – zaśmiałam się odsuwając twarz od chłopaka.

  - Wiesz gdzie są środki czystości ?

  - Wiem ? – odpowiedział pytaniem

  - To możesz rzygać, ale potem sprzątasz – charakterystyczny śmiech wyszedł z ust Irlandczyka. Kochałam ten śmiech.

  - Nie mam sił do was

  - Dobra chodź – Niall nagle spoważniał i postawił mnie na ziemię wracając do przyjaciela. Ruszyłam za nim trzymając Irlandczyka za rękę i witając się uśmiechem z zielonookim.

  - Co ty taki marudny Hazz ? – oparłam się o blat dając podziwiać Niallowi swoje pośladki ledwo zakryte przez czarną koronkową bieliznę. Prowokowałam go wiem, ale przez ostatni czas robiłam to ciągle.

  - Nieudany związek – Niall odpowiedział za niego. Spojrzałam na chłopaka. Był przybity, a gdy Irlandczyk odpowiedział za niego miał ochotę zabić go wzrokiem.

  - Ej po to się próbuje żeby znaleźć tę właściwą nie ? – puściłam Hazzie oczko i obróciłam się do Niall’a – pan mi coś obiecał – spojrzałam na patelnię gdzie była wciąż ciepła jajecznica z pieczarkami. Szybko podłapał o co mi chodzi i już po kilku sekundach pełen talerz czekał, aż wezmę się za pałaszowanie. Gdy złapałam za łyżeczkę telefon blondyna zaczął dzwonić.

  - Uwzięliście się na mnie ? – odebrał telefon i poszedł do salonu.

  - Ej – szturchnęłam szatyna siedzącego obok – uśmiechnij się. Tego kwiatu jest pół światu – starałam się jakoś wywołać uśmiech na jego ustach, ale nie bez powodu niemożliwe to NIEmożliwe. Widocznie to rozstanie było dla niego zbyt bolesne by jego humor powrócił.

  - Nie takiego jak ona

  - Wpadnij do nas wieczorem – wypaliłam bez sensu z tym, ale zazwyczaj właśnie takie pomysły są najlepsze

  - Po co ?

  - Zrobimy sobie wieczór filmowy ?

  - Sam nie wiem

  - Hazz zostaniesz z Beth póki Els i Danielle nie przyjdą ?

  - Danielle ? – nie kojarzyłam tego imienia. W szpitalu była Eleanor, Perrie i Sophie. Żadnej Danielle. Może była to jakaś moja znajoma od tak ? Zostało mi czekać by się tego dowiedzieć.

 - Twoja przyjaciółka. Ja wrócę za parę godzin. Hazz pilnuj jej, a jak przyjdą dziewczyny to będziemy tam gdzie zawsze - wyszedł.



______________________________

Rozdział w terminie, ale niestety późno. Wiem, że powinnam wcześniej, ale jakoś tak wyszło. 
Rozdział na początku mocno zboczony, ale potem jakoś traciłam pomysł. opinia należy do was ;)

+ Zapraszam do obserwowania bohaterów opowiadania :



Pamiętajcie o możliwości informowania was na GG i TT ;)

Do napisania ♥ 

wtorek, 19 listopada 2013

Część II : Rozdział IV


  - Beth ! Beth ! – usłyszałam głos blondyna. Zaczęłam powoli otwierać powieki. Początkowo obraz był rozmazany, ale z każda chwilą był coraz to bardziej wyraźny. Chłopak trzymał mnie klęcząc na ziemi – na szczęście – dalej w mieszkaniu.


  - Co się stało ? – złapałam się za głowę, która strasznie bolała i zaczęłam powoli wstawać z pomocą blondyna. Rozejrzałam się wokół, a następnie na jego twarz. Był cały czerwony i zapłakany. Obrócił twarz w drugą stronę, pociągnął nosem i szybko ją przetarł zanim spojrzał na mnie ponownie.


  - Zemdlałaś – pomógł mi usiąść na kanapie i sam usiadł obok mnie. Mocno mnie przytulił – Myślałem, że znowu cię straciłem – poczułam na karku jak ponownie łzy zaczęły niekontrolowanie spływać z jego policzków na moje ciało. Wtuliłam się w niego.


  - Niall nie stracisz – mówiłam niepewna szczerości tych słów. Nie wiedziałam czy tak będzie. Jedynie mogłam mówić w ślepo.


  - Kocham cię i nie wiem co bym bez ciebie zrobił – odsunął się ode mnie i spojrzał mi w oczy. Czułam jak bardzo chce mnie pocałować, ale nie byłam pewna czy ja tego chce. Oczywiście miałam chęć pocałowania go, ale nie wiem czy w tym samym znaczeniu co chłopak. Może ta śpiączka była po to żebym zrozumiała kim on dla mnie jest? I jeżeli jest kimś ważnym to żebym mogła ponownie się w nim zakochać? Teraz właśnie miałam na to tyle czasu ile chciałam by zrozumieć to wszystko.


  - Niall masz jakieś albumy? – wyskoczyłam zupełnie ni stąd ni zowąd. Wiem, że to co powiedział chłopak powinno usłyszeć swoją odpowiedź typu „Ja też”, ale nie byłam tego pewna, więc jeśli nie możesz tego potwierdzić lepiej zmień temat.



      Chłopak wstał i podszedł do regału. Spośród książek wyciągnął dość duży album z krajobrazem Paryża na okładce. Usiadłam głębiej na kanapie po turecku i ułożyłam sobie album na nogach. Niall oparł się ręką za mną na oparciu i obserwował moją reakcję na poszczególne zdjęcia. Kilka było zrobionych w Londynie, Paryżu, Hiszpanii i innych krajach. Niektóre grupowo, a niektóre tylko ja z Niallem, a i czasem pojawiały się takie, na których byłam tylko ja lub Niall. Moją uwagę przykuło jedno zdjęcie. Mały chłopiec w wieku około 6 lat. Przytulam go, a on uśmiecha się. Skądś znałam to osiedle w tle i tego chłopca. Nie bez powodu miałabym z nim zdjęcie. Był strasznie podobny do mnie. Ten sam kolor włosów, kolor oczu i rysy twarzy.


  - To ...  – chłopak przerwał mi.


  - Twój brat – powiedział dosyć smutno. Nie rozumiałam dlaczego takie emocje zagościły w jego wypowiedzi. Od razu na myśl przyszło mi pewne pytanie.


  - Dlaczego nie było go w szpitalu? – Niall wstał i ruszył do kuchni. Spojrzałam ponownie na zdjęcie i chłopaka, który powoli znikał za drzwiami. Odłożyłam album na stół i ruszyłam za nim. Z każdą chwilą byłam coraz bardziej zmartwiona. Dlaczego chłopca nie było w szpitalu? Coś się z nim stało?


  - Niall ? Co się z nim stało?


  - Przeze mnie straciłaś kontakt z rodziną, a matka na wiadomość, że jesteś w szpitalu rozłączyła się.


  - Gdzie mieszkają? Pojadę do nich.


  - W Polsce.


  - Tak daleko ? Nie jestem Brytyjką?


  - Jesteś polką. Jedynie wyjechałaś do Londynu żeby spełnić marzenia – chłopak unikał mojego wzroku.


  - Ale jak to się stało ? – wciąż przetwarzałam informacje. Jak to straciłam kontakt z rodziną? Co takiego musiało się stać, że własna matka rozłączyła się na wieść, że jej dziecko jest w szpitalu. Usiadłam na krześle przy wysepce i spojrzałam na chłopaka. On wiedział i starał się to ukryć. Nie wiem czy dla mojego dobra czy dla swojego bym go nie zostawiła – Niall ? Proszę powiedz mi.


  - Byliśmy w Polsce, twój brat miał problemy ze zdrowiem i zamieszkaliśmy tam na krótki okres, ale pokłóciłaś się z matką o coś i bez wyjaśnienia wyjechaliśmy. Nie wiem o co dokładnie chodziło, ale twoja mama wiecznie coś miała do mnie, a ty mnie broniłaś przed nią – oparł się rękoma o blat stołu i dotarło coś do mnie. Jeśli nie kochałabym go naprawdę nie pokłóciłabym się z własną matką o niego, bolało mnie to, że nie była przy mnie w szpitalu, ale czy była dobrą matką nie odwiedzając mnie? Każda matka pragnie wszystkiego co dobre dla dziecka, a ona rozłączyła się i olała mnie.


     Wstałam i podeszłam do chłopaka, przytulając go od tyłu.


  - Niall to nie twoja wina – nie mogłam pozwolić by chłopak się o to obwiniał. Przecież to nie była jego wina. Jeśli podjęłam taką, a nie inną decyzję to wina była jedynie i wyłącznie moja.


  - Beth – obrócił się przodem – proszę wróć – ujął moja twarz w dłonie. Spojrzałam w jego błękitne tęczówki. Moje nogi zrobiły nie niczym z waty, a ręce zaczęły drzeć. Całe ciało jakby było owładnięte inną siłą i zbliżało się bez mojej świadomości coraz bliżej jego. Chłopak złączył nasze usta co chwila odrywając je od siebie by powiedzieć „ wróć”. Każdy całus był coraz to namiętniejszy i dłuższy, aż w końcu nie mówił już nic i jedyne co, to zatopił swoje usta w moich dając mi niesamowita przyjemność swoim poczynaniem. Jego dłonie zaczęły zjeżdżać coraz niżej, aż zatrzymały się na pośladkach. Ścisnął je wywołując jęknięcie z mojej strony. Oplotłam jego szyję rękoma i zatopiłam prawą dłoń w jego włosach. Stawiał powoli kroki powodując, że zaczęłam łapać jego tępo i iść do tyłu. Gdy wpadaliśmy na ścianę zmienialiśmy pozycję, raz ja szłam przodem, raz on póki nie trafiliśmy na kanapę. Chłopak położył mnie na niej i zaczął całować po szyi. Złapałam album leżący pode mną i odłożyłam na bok, ponieważ wbijał mi się w plecy. Przez chwilę się wahałam co do celu naszych poczynań, ale nie musiałam czekać długo, kiedy niepewność zastąpiło pożądanie. Szybko pozbyłam się koszulki, a ręka blondyna zaczęła powoli wślizgiwać się pomiędzy moje plecy, a materiał kanapy i zmierzać ku zapięciu ze stanika. Składał delikatne pocałunki na piersiach przed i po ściągnięciu materiału upinającego moje ciało. Jednak po jego ściągnięciu zaczął je ugniatać i zasysać się prowokując u mnie tym ciche pojękiwanie.

**


  - Beth jeśli nie chcesz nie musimy tego robić - powiedział, gdy zobaczył mój zamyślony wzrok. Obróciłam się do niego przodem i wpiłam się w jego usta z namiętnością jakiej nigdy mu nie okazałam. Mój strach zaczął zamieniać się coraz bardziej w pożądanie.

       Zawiesiłam ręce na jego szyi, a jego ręce z talii zaczęły zjeżdżać coraz niżej zatrzymując się na pośladkach. Uniósł je lekko na co ja podskakując umiejscowiłam się na jego biodrach. Wolnym tępem ruszył w kierunku dwuosobowego łóżka nie odrywając swoich ust od moich. Delikatnie posadził mnie na łóżku, gdy doszedł do niego. Gdy rozłączył nasze usta ja położyłam się na łóżku. Chłopak zaś oparł się rękoma po obu stronach mojego ciała i podwijając moją bluzkę zaczął składać mokre pocałunki w okolicy mojego pępka co chwila zbliżając się coraz bliżej moich piersi. Zanim jednak do nich dotarł ściągnął ze mnie bluzkę i przelotnie pocałował moje usta. Powrócił do wcześniejszego zajęcia. Ja leżałam zagryzając dolną wargę. Przy każdym jego pocałunku moje mięśnie spinały się. Moje ciało przeszła fala ciepła, gdy jego ręce wsunęły się pod moje plecy niezdarnie starając się rozpiąć stanik na ślepo.



      Zaśmiałam sie, gdy prawie niesłyszalnie przeklął męcząc się. Uniosłam się delikatnie by pomóc mu. Moja pomoc okazała się dla niego zbawieniem. Dopiero, gdy poczułam jak stanik opuszcza moje ciało, moje policzki spiekł rumieniec. Byłam przed nim prawie naga. Chłopak spojrzał na mnie. Na jego twarzy widniało pytanie "mogę ?". Zagryzłam dolną wargę przy prawym kąciku ust i kiwnęłam głową na znak, że się zgadzam. Zaczął powoli zniżać swoje ciało. Chwilę później poczułam jego wargi na prawej piersi. Delikatnie całował ją, po czym zahaczył językiem mój sutek. Zaczął drażnić go koniuszkiem języka. Mój oddech zaczął coraz bardziej przyśpieszać. Po chwili przeszedł na druga pierś. Potraktował ją tak samo jak poprzedniczkę. Gdy już nacieszył się okrągłymi przyjaciółkami zaczął ponownie zjeżdżać w dół. Jego prawa dłoń szybko uporała się z guzikiem i zamkiem moich spodenek. Parę sekund później spadły na ziemię, a jedyną rzeczą jaka okrywała moje ciało były czarne majtki. Niall stanął nade mną. Złapał dłońmi za tył kołnierzyka swojego polo i pociągnął dłonią do góry pozbawiając swoje ciało górnej części ubioru.

      Postanowiłam przejąć inicjatywę. Usiadłam na skraju łóżka, gdy chłopak rzucał na ziemię polo i niepewnie złapałam za pasek jego spodni. Jego uśmiech dodał mi otuchy. Jakby mówił  „Kochanie nie robimy nic złego” . Przez chwilę męczyłam się z klamrą, ale rozpięcie guzika i rozporka zajęło mi mniej czasu. Dopiero, gdy spodnie Irlandczyka dotknęły ziemi ujrzałam wybrzuszenie dość widoczne na jego czarnych bokserkach. Rumieniec, który dość niedawno wyblakł na moich policzkach znów nabrał czerwonego koloru. Poczułam rękę na ramieniu. Spojrzałam w oczy chłopaka.



  - Beth jeśli nie chcesz...



  - Niall, ja chcę - przerwałam, a dłonie z małym oporem ruszyły ku gumce z dobrze wszystkim znanym napisem " Calvin Klein". Zagryzłam wargę ściągając bieliznę chłopaka w dół. Moim oczom ukazała się jego męskość. Oblizałam usta obejmując dłonią jego członka. Byłam lekko zestresowana tym, że robię to pierwszy raz. Bałam się, że popełnię jakiś błąd. Coś zrobię chłopakowi.


  - Powiem jak coś będzie nie tak, ok ? - uspokoił mnie jego głos. Moja ręka zaczęła poruszać się wzdłuż jego penisa.  Gdy nie widziałam protestów ze strony chłopaka przyśpieszyłam swoje ruchy. Po pewnym czasie chłopak zamknął oczy. Czułam, że był blisko. Z zaciekawieniem spojrzałam w górę na twarz blondyna. Starałam się nie pokazywać, że nie mam w tym doświadczenia. Wysunęłam z ust język i przejechałam nim wzdłuż jego męskości by następnie zatopić go w swoich ustach. Wciągając policzki zaczęłam ssać jego penisa, który z każdą chwilą był bliżej by dojść w moich ustach. Moje dłonie spokojnie spoczywały na jego biodrach kontrolując odruchowe kołysanie się bioder chłopaka. Jego lewa dłoń spoczywała na mojej, a prawą odgarnął kosmyki włosów opadające mi na twarz by móc lepiej obserwować moje poczynania. Czułam jak z każdą chwila jego członek jest coraz bardziej nabrzmiały. Za chwilę miał dojść więc przyśpieszyłam trochę by móc uwolnić od narastającego napięcia w nim. Chwilę później poczułam słoną, lepką ciecz w swoich ustach. Spojrzałam na niego.


  - Połknij - usłyszałam cichy głos chłopaka. Zdałam sie na niego i wykonałam to co powiedział. Złapał mnie za ręce i pomógł wstać. Gdy byłam prawie z nim na równi, prawie ponieważ moje 169 cm nie mogło się równać z jego 181 cm, pocałował mnie w usta. Chwilę potem znów leżałam w tej samej pozycji co wcześniej, jedynie trochę dalej, a moje nogi były lekko rozchylone. Poczułam jego dłonie na zewnętrznych stronach ud. Przyciągnął mnie do siebie zawieszając sobie moje nogi na ramionach.



       Zaczął składać delikatnie pocałunki coraz bliżej mojego czułego miejsca, które wciąż było zasłonięte skromnym materiałem. Chłopak ucałował miejsce na mojej bieliźnie gdzie najbardziej przylegała do mojej kobiecości. Cicho jęknęłam. Dobrze wiedziałam, że wywołało to u niego uśmiech. Zamknęłam oczy, gdy jego lewa ręka odsunęła kawałek materiału w bok. Poczułam chłodny podmuch powietrza oznaczający, że usta chłopaka są milimetry od najbardziej skrywanego kawałka mojego ciała.



      Moje mięśnie delikatnie spięły się, gdy poczułam jak delikatnie całuje moją łechtaczkę. Całował każdy milimetr na czułej powierzchni ciała przyprawiając mnie o doznania nie z tej ziemi, a gdy myślałam, że chłopak przekroczył granice dołączył do swoich działań język. Moje dotychczasowe ciche pojękiwania zaczęły być coraz głośniejsze. Zacisnęłam dłonie na prześcieradle w akcie desperacji. Niall lekko podrażniony moją bielizną przerwał swoje poczynania by pozbyć się materiału i powrócił do znaczenia przy moim wejściu bliżej nieokreślonych wzorów by następnie ponownie wbić we mnie swój język kontynuując swoje przepełnione rozkoszą tortury. Moje biodra delikatnie uniosły się od tego uczucia. Z moich ust co jakiś czas wydostawały się pojękiwania przeplatane z imieniem chłopaka. Byłam coraz bliżej, a chłopak był w tym jeszcze bardziej utwierdzony, gdy moje uda mimowolnie zacisnęły się. Delikatnie odsunął się ode mnie, a całe napięcie jakby straciło swoją siłę.

 

  - Skarbie nie teraz – powiedział, po czym ruszył do szafki nocnej i wyjął z niej srebrne opakowanie, które rozerwał ustami by następnie nałożyć na swojego członka zabezpieczenie zwane prezerwatywą. Przyglądałam się każdemu ruchowi chłopaka leżąc płasko na powierzchni naszego wspólnego łóżka. Dopiero teraz pojęłam, że leżałam całkowicie naga przed nim, a co najdziwniejsze już nie czułam się skrępowana sytuacją. Czułam się przy nim piękna. Chłopak powoli podszedł do mnie i zawisł nade mną. 

- Jeśli nie chcesz nie musimy tego robić - szepnął patrząc w moje oczy. Możliwe, że szukał w nich przerażenia, ale ono już dawno znikło. Teraz jedynie było tam pożądanie i chęć bliskości.



      Położyłam rękę na jego karku i pocałowałam go jako potwierdzenie. Z każdą chwilą chciałam tego coraz bardziej. Poczułam jak umiejscawia się między moimi nogami. Delikatnie złapał moje biodra i uniósł na wysokości swojego członka. 


  - Powiedz jak będzie coś nie tak dobrze ? - kiwnęłam głową, a chłopak delikatnie we mnie wszedł. 


      Delikatnie skrzywiłam się czując dyskomfort powodowany nigdy nie doznanym uczuciem. Ból, który poczułam przy pierwszych delikatnych pchnięciach chłopaka był nie do zniesienia. Widział to po mnie przez co już przy pierwszym razie zatrzymał się, lecz gdy powiedziałam żeby nie przestawał kontynuował to z bólem w oczach. Widziałam to. Złapałam go za rękę i przyciągnęłam bliżej siebie. 


  - Niall jest dobrze - jęknęłam. Chłopak oparł rękę tuż obok mojej głowy i nie przestawał. Ból z czasem ustąpił rozkoszy, która coraz bardziej napierała na moje ciało. Położyłam ręce na plecach chłopaka, gdy czułam, że i ja i chłopak dochodzimy. 


      Wszystkie moje mięśnie sie spięły przez co niekontrolowanie wbiłam paznokcie w plecy blondyna. Pisknęłam, gdy poczułam największe napięcie. Moje soki i jego zapewne zmieszały by się z sobą, gdyby nie prezerwatywa, którą miał na sobie Irlandczyk. Delikatnie opadł na mnie z bezsilności.


- Przepraszam - słyszałam, gdy delikatnie wychodził ze mnie nie chcąc mnie ponownie zranić.


- Niall - położyłam rękę na jego policzku - nic się nie stało.


- Ale przeze mnie poczułaś ból. 


- I nie tylko - chłopak położył się obok mnie. Oparłam sie na łokciu by móc widzieć go całego - Niall to był jeden z najcudowniejszych momentów w moim życiu - ułożyłam głowę na jego rozpalonym torsie i zaczęłam znaczyć palcem wskazującym bliżej nieokreślone wzory na lepkiej od potu skórze - dziękuję - wyszeptałam całując linie jego szczęki.



  - Niall – podniosłam się na łokciach. Chłopak oderwał się od mojego ciała zszokowany.


  - Co się stało?


  - Ja pamiętam … - uśmiechnęłam się.


  - Co ? – podniósł się gwałtownie i zaczął się przyglądać moim ruchom.


  - Pierwszy raz – moje policzki zrobiły się całe czerwone. Chłopak objął mnie ramieniem i dał całusa w policzek.


  - Skarbie nie ma się czego wstydzić. Powinniśmy się z tego raczej cieszyć – trącił mnie czubkiem nosa by zwrócić na siebie mój wzrok, a gdy spojrzałam na niego ujął moją brodę w kciuk i palec wskazujący i pocałował.


___________________________

Co sądzicie na temat tego rozdziału? 
Jest coraz lepiej czy gorzej po powrocie ?

+ Zapraszam do obserwowania bohaterów opowiadania :

Więc chyba to wszystko jak na dziś. Jeśli chcecie być informowani zostawcie nick z TT numer GG lub co tylko chcecie ;)


Zapraszam do komentowania i dzięki, że ze mną jesteście ♥