wtorek, 7 maja 2013

Rozdział 34

Czy wizja miszkania przez dwa tygodnie z moją mamą niemogłaby być bardziej kolorowa? Nie, nie mogła.

Jest moją mamą i teraz, gdy nie moge za nią sprzątać czy robić czegokolwiek ona traktuje mnie jak dziecko. A, gdy tylko chcę okazać Niallowi trochę czułości przy niej jak danie całusa czy przytulenie ona chrząka, trzaska czymś lub po prostu bez żadnego zachamowania zwraca mi uwagę, że nie jesteśmy sami. To denerwujące. Ona, gdy jest z moim ojczymem może wszystko. A mnie traktuje jakbym miała 10 lat i Niall był jakimś kryminalistą do którego nie mogę ust otworzyć, a samo dotkanięcie jego skóry było dla niej przestępstwem na skalę światową.
To mnie kiedyś wykończy. Jeden tydzień był już za nami. Dziwię się, że pozwoliła nam spać w jednym łóżku. Myślałam, że weźmie drabinę albo deskę do prasowania i położy ją między nami. Tak jej głupie pomysły były częściowo czerpane z jej ukochanego serialu " świat według kiepskich". Ten serial moze był śmieszny, ale pokazywał jaka polska jest naprawdę i czego chciałam uniknąć. Nie chciałam być w przyszłości jak Ferdynand Kiepski. Siedzieć w domu na czterech literach i oglądać telewizję jedząc, pijąć i nabierając niepotrzebnych kilogramów. Moja waga i tak była zbyt duża jak na moje 169 centymatrów. Zdecydowanie powinno na wadze widnieć mniej niż 76 kilogramów, tak tyle ważyłam. Zaniedbałam się i tyle. 

Jedyną rzeczą jaką mogę zrobić to teraz czekanie, aż następny tydzień przeleci tak samo jak poprzedni. Jedynym utrudnieniem było to, że wszystko co było ciekawe w Bytomiu pokazałam już Niallowi i nie wiedziałam co robić dalej. Usiadłam na łóżku przegrzebując internet chcąć znaleźć jakąś atrakcję w okolicach mojego miasta. Muzeum, stadion, dom kultury, opera. Wszystko już zaliczyliśmy. Jedynym wyjściem było pojechać za obrzeża miasta, w którym spędziłam 4/5 mojego życia. Chorzów? - pomyślałam, ale następnie wyrzuciłam z siebie ten pomysł. Tam nie było niczego ciekawego - Katowice? - mój mózg zaczął pracować - tam mogliśmy coś ciekawego znaleźć. Tylko teraz nasuwa się pytanie co ? Spodek ? Nie tam tylko koncerty nic ciekawego. Zoo? hmmmm dobry pomysł - pogratulowałam sobie w myślach. Dałam sobie mentalnie order za pomysłowość. Tak byłam burmistrzem w moim mieście zwanym Kretynowo. Tam zajmowałam główne miejsce w Hierarchi stopnia zniszczonej wyobraźni. Mój mózg był papką dlatego byłam na najwyższym szczeblu. 
Szybko wystukałam w google hasło" Śląski ogród zoologiczny" i ukazało mi się kilka wyników. Wybrałam ten najlepszy i spojrzałam na cennik oraz godziny otwarcia. Na zegarku wybiła godzina 11. Pomyślałam - po co czekać jeśli możemy już dzisiaj tam iść
Wstałam i podeszłam do szafy. Do tej pory siedziałam w piżamie i nie robiłam nic prócz oglądania w moim telewizorze " scooby - doo ". No tak jestem dużym dzieckiem zapomnieliście? 
Nie wiedziałam zupełnie co na siebie włożyć. Podeszłam do okna i otworzyłam je. Wyjrzałam za nie a moje oczy uderzyły promienie słoneczne, które powoli zbliżały się do centralnego punktu na niebie. Nie było żadnej chmurki, a o wietrze już nie wspomnę. Termometr pokazywał 32 stopnie. Wróciłam do pokoju i ponownie podeszłam do szafy. 
Znów wrócił do mnie problem pt.: CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ. Zaczęłam nerwowo przerzucać wieszaki w prawo i w lewo.  Zupełnie nie wiedziałam jak się ubrać, żeby potem tego nieżałować. Jedynym trafnym elementem mojego ubioru były czarne spodenki, które pasowałyby do wszystkiego. Nie mogłam też założyć moich ukochanych martensów. Niestety jest za ciepło na tego typu obuwie. Więc postawiłam na prostote. Czarne spodenki do tego oversize'owa tunika biała na górze czarna na dole i żeby przebić te monotonię czarno białych barw czerwone Conversy przed kostkę. Wzięłam wszystko do rąk i po drodze zabierając czystą bieliznę ruszyłam do łazienki. Wszystko położyłam na pralce, która często robiła za półkę i rozbierając piżamę oraz wczorajszą bieliznę, po czym weszłam pod prysznic. Odkręciłam czerowny kurek, a po moim ciele zaczęła spływać gorąca woda. Na początku poczułam wszystkie mięsnie spinają się, ale po kilku sekundach zaczęły się rozluźniać czując ulgę. Zatraciłam się w tym uczuciu. Świat przestał na chwile istnieć.
Po kilku minutach złapałam mydło i zaczęłam namydlać ciało, aby następnie spłukać pianę i umyć włosy. Gdy spłukiwałam pianę moja wyobraźnia bez mojej zgody zaczęła podsuwać mi wizję, jakby to było, gdyby Niall był tu teraz ze mną. wiem to nieprzyzwoite myśleć o czymś takim ale to zaczynało być silniejsze ode mnie. Chciałam aby to już się stało. Chciałam to poczuć. Nie, chciałam jego poczuć. Zagryzłam delikatnie dolną wargę. Moje chore wyobrażenia przerwało pukanie do drzwi 
- kochanie jesteś tam - spytał męski głos, który poznałabym  największym gwarze
- tak jestem biorę prysznic
- to dobrze - usłyszałam jak odchodzi. Odgoniłam od siebie te myśli i wyszłam spod prysznica wycierając się ręcznikiem. Ubrałam się i zaczęłam suszyć włosy. Gdy te były suche wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju zastając Nialla leżącego na łóżku i oglądającego jakiś serial, którego zapewne i tak w całości nie rozumiał. Podeszłam do łóżka i położyłam sie koło Irlandczyka

- co powiesz na zoo ? - powiedziałam po kilku minutach leżenia i bawienia się naszymi plecionymi dłońmi
- dzisiaj ? - spytał poprawiając się tak by widzieć moją twarz 
- tak 
- wiesz ja jestem za, ale czy twoja mama ...
- nie mama nie pójdzie z nami bo jak zwykle musi jechać do Zabrza - przerwałam mu zanim skończył zdanie
- aha, a młody ? 
- weźmiemy go ze sobą 
- musimy spytać się twojej mamy czy pozwoli 
- uwierz, skakałaby z radości, gdyby mogła - westchnęłam głośniej - Mamo ! - krzyknęłam na co ta zawołała z dużego pokoju 

- tak ? - moje lenistwo nie ma granic. Zamiast iść do niej wolałam wołać przez całe mieszkanie i leżeć przytulona do Nialla, który chyba kiedyś przezemnie ogłuchnie
- możemy wziąć dzisiaj młodego do Zoo ?
- chodź tu, a nie drzyj mi się przez całe mieszkanie! - krzyknęła stanowczo. Skończyło się moje leżenie. Bardzo wolno zaczęłam się zlekać z łóżka, po czym ruszyłam do niej - powtórz teraz - powiedziała księżniczka, która miała podobną pozycję do tej jaką przed chwila ja miałam. Tylko ona zamiast Nialla miała sterte poduszek i zamiast dłoni blondyna trzymała pilot 

- możemy wziąć z Niallem Bartka do Zoo? 
- dobrze wiesz, że chciałam jechać na Zabrze 
- Ja pierdole czy ja gadam, że ty musisz z nami jechać ? - oburzyłam się. Nikt jej nie zapraszał, żeby z nami szła, więc nie wiem jak w ogóle mogła pomyśleć, że mówię to po to, żeby zabrać ją ze sobą 
- nie wyrażaj się 
- ta bo ty masz coś w kwestii mojego słownictwa do gadania - burknęłam pod nosem
- póki jesteś pod moim dachem to mam dużo 
- jak coś ci się nie podoba mogę zrobić to, co ostatnio i wynieść się stąd - powiedziałam stanowczo, po czym ona jedynie mruknęła, że moge wziąć brata i żebym sie o niego troszczyła. Dumna z siebie wróciłam do chłopaka który oczywiście nie zmienił pozycji - leń skwitowałam go i podeszłam do szafy biorąc z niej małą torbę, do której wsadziłam swojego iphone, portfel i klucze.  Niall w sekundę stanął na nogi i podszedł do szafy żeby szybko ubrać też coś na siebie. Wyszłam z pokoju i kładąc torbę na komodzie weszłam do pokoju brata, który układał coś z lego. Podeszłam do jego szafy i wybrałam mu komplet składający sie z niebieskiego t-shirtu, Jensowych szortów i czarnych Conversów
- młody idziemy do zoo co ty na to ? - przykucnęłam obok chłopczyka i uśmiechnęłam się 
- taaaak - krzyknął uradowany, po czym przytulił mnie. Chwilę po tym wstałam i wychodząc powiedziałam, żeby ubrał to co położyłam na jego łóżku.
W przedpokoju wpadłam na Nialla
- gotowi ? - uśmiechnął się i objął mnie w pasie 
- ja jestem w 100 %, ale młody musi sie jeszcze ubrać - powiedziałam pokazując na chłopczyka, który nie wiem jakim cudem, ale już wciągał buty - szybki - zaśmiałam się 

- też jestem gotowy - powiedział swoim dziecięcym głosikiem powodując u mnie wielki uśmiech na twarzy 
- to dobrze bo taksówka już czeka - powiedział Niall i informując mamę o wyjściu zeszliśmy razme na dół, by następnie wsiąść do pojazdu i udać się w wyznaczonym celu, którym był śląski park zoologiczny. Po kilku sporach pozwoliłam blondynowi zapłaci za mnie na wejściu i ruszyliśmy na zwiedzanie zwierząt. Oczywiście nie było sporów co do wyboru pierwszych klatek. Było to małe zoo, gdzie mój brat kochał karmić kozy i inne zwierzęta w zagrodach. Z dwadzieścia razy chodziliśmy z maluchem do maszyny z karmą. A oczywiście pingwinek miał frajdy co nie miara, gdy jedna z kóz sobie go upatrzyła i wyrywała się, żeby tylko ją karmił. Gdy już nawet maluchowi się to znudziło ruszyliśmy dalej.  Cały czas przytulałam Nialla, a ten obejmował mnie ramieniem, gdy w tym czasie bartuś jeździł na hulajnodze wszędzie gdzie się dało. Goniąc przy tym gołębie krzycząc wesoło " Keviny". Pomyślmy skąd on mógł to wziąć ? Hmmm.... Taki pasiasty, brunet, rozwinięty do etapu płodu i nic dalej. Już wiecie kto ? Tak ja też. Louis Tomlinson, który jest idolem mojego brata. 
Gdy podeszliśmy do wybiegu lwów w oczu rzuciło mi się jedno małe. Jego jasne umaszczenie i to jak się zachowywał przypominało mi kogoś. A raczej pewną postać z bajki. Lwiątko skakało beztrosko bawiąc się z jakimś innym, który był (lub była) o wiele poważniejszy od niego. Zaśmiałam się, gdy przypomniała mi się moja ulubiona bajka z dzieciństwa " Król Lew". Ten malec strasznie go przypominał na co zwrócił uwagę także mój młodszy brat. Jedynie Niall jak nie z tej planety patrzył na nas z wielkim znakiem zapytania na twarzy 
- król lew - zaśmiałam się, widząc jego wyraz twarzy - taka bajka z disney'a

- nie znam 
- boże - jęknęłam i zrobiłam tzw. " facepalm " 
- no co ?
- wyjdź i wróc jak obejrzysz - powiedziałam dla żartu

Chłopak zaczął iść w nieznanym mi kierunku 
- gdzie idziesz? - spytałam ale zero odpowiedzi - Niall - krzyknęłam i pobiegłam za nim i przytuliłam go od tyłu 
- no co ? -spytał śmiejąc się 
- idiota - uderzyłam go w ramie i tym razem ja zaczęłam iść przed siebie pilnując brata, który szedł tuż obok mnie 
- Beth - powiedział i podbiegł, po czym uniósł nad ziemie i zaczął kręcić się w koło
- Niall idioto - zaczęłam się śmiać. Jednak nie przestawał, a w mojej głowie zaczęło się nieźle kręcić  - postaw mnie! - krzyknęłam
Chłopak postawił mnie na ziemie, a ja prawie się wywróciłam 
- Beth - powiedział zmartwiony - wszystko ok ?
- kręci mi się przez ciebie w głowie - powiedziałam juz sie nie śmiejąc - chce usiąść
Chłopak zaprowadził mnie i małego na ławke. Usiadł obok mnie, a chłopczyk z drugiej mojej strony 
- wszystko ok ?
- musze chwile poczekać, aż przestanie mi się kręcić w głowie 
- dobrze - spojrzał na ziemie - przepraszam - mruknął 
- słucham ? - udawałam, że nie usłyszałam - nie usłyszałam 
- no przepraszam - powiedział głośniej patrząc mi w oczy. Uśmiechnęłam się zadowolona tym co powiedział 

- już jest ok - położyłam dłoń na jego kolanie 
- Kocham cię wiesz ? 
- czekaj - udawałam, że się zastanawiam - chyba nie
- Beth nie drażnij się ze mną 
- bo ? - zrobiłam to czego nie chciał 
- bo ... - przeciągnął i pociągnął mnie tak, że siedziałam na jego kolanach - zrobie to - wpił się brutalnie w moje usta jednak ja nie dałam mu pełnego dostępu do nich. Zaczął szukać sposobu. Jego ręka zaczęła badać moje udo od zewnętrznej strony a on drażnił moje usta językiem. W końcu delikatnie ścisnął mnie za pośladek co spowodowało, że otwarłam usta, a on wykorzystał moment. Zaczął walczyć językiem z moim o dominację. Delikatnie splataliśmy je ze sobą i drażniliśmy. Pokazał mi swoją ciemniejszą stronę. Wsunął delikatnie palce pod moje spodenki, żeby poczuć choć kilka centymetrów więcej mojego ciała. Po całym ciele przeszedł mnie przyjemny dreszcz, ale wiedziałam, że to co teraz robimy jest nieprzyzwoite jak na owe miejsce. 
Lekko odsunęłam się od chłopaka
- Niall nie tutaj 
- czy nie mogę cię nawet pocałować ? - powiedział zły
- możesz, ale nie w taki sposób i nie przy tylu ludziach. Niall tu są małe dzieci, a ty prawie całą rękę do moich spodenek 
- oh przecież nic się nie stało 
- ale mogło - wstałam mu z kolan - jesteśmy w ZOO chodźmy jeszcze pozwiedzać i wracamy 
Nie podobało mu się to co powiedziałam, ale nie mógł na to nic poradzić. Westchnął ciężko i ruszyliśmy przed siebie. Błądziliśmy pomiędzy klatkami bez sensu. Mapa? Hmmmm dużo nam nie dała, bo co chwila się gubiliśmy. Chłopak wykorzystał moją nieuwagę i dłoń, którą trzymał na mojej talii wsunął w tylną kieszonkę moich spodenek. Zauważyłam, że ze spokojnego chłopca, którego poznałam, Niall zmienił się w dorosłego mężczyznę, który wiedział czego chce. Podobało mi sie to. Robił co chciał i przetał się słuchać wszystkich dookoła.
Dorosnął. 
Po kilku godzinach bezsensownego chodzenia i podchodzenia do zwierząt, czego pewnie miały stanowczo dosyć, to życie by nawet mnie wykończyło, a przeżyłam dużo ruszyliśmy usiąść przy dinozaurach. Mój brat oczywiście zaczął biegać jak nawiedzony, bo wszędzie mi " dinozarły ", jak to on nazywa. Wszystkie ławki były zajęte, więc znalazłam jakiegoś małego, na którego bym bez trudu usiadła i zrobiłam to. Chłopak nie miał tyle szczęścia.
Nie mógł usiąść, więc delikatnie rozchylił moje nogi po czym wsunął między nie swoje ciało. Ułożył ręce delikanie na moich udach, a ja oparłam swoje czoło o jego schylając się. Zamknął oczy i napawał się cisza, która między nami trwała. Co jakiś czas dyskretnie zerkałam na brata, który bawił się z innym chłopcem. Czy mogło by być coś bardziej idealnego ?

_____________________________

Co sądzicie?
Ostatnio przeczytałam całego Dangera w 3 dni i jakoś tak to troche wpłynęł0 na mój styl pisania nie sądzicie? 

Z reszta nie tylko na styl, a także troszkę na postać Horanka. Nie jest już takim grzecznym chłopcem. Stwierdziłam, że będę starać się pokazać go jaki jest, wzorując sie trochę na Dangerze, a także na osobach, które znam


16 komentarzy:

  1. Jak dla mnie boski rozdział. Tylko wiesz nie rób z niego proszę cały czas takiego bed boya:) Słodki Niall też jest mega :)
    Pozdrawiam:)
    Kasia :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział, jeden z najlepszych <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, ten danger zmienił na jeszcze lepszy Twój styl pisania <3

    OdpowiedzUsuń
  4. najlepszy rozdział na świcie! a czytałaś Darka? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dark ? nie podaj link chetnie poczytam ;)

      Usuń
  5. OMNOOMNOM pisz szybciej! Nie żeby co. :) Wspaniały rozdział. Czekam na więcej. :3

    OdpowiedzUsuń
  6. oj bardzo barzdo lubie takiego Niall pewnego tegop czego chce!!! coś ja czuje ze niedługo Beth zdecyduje sie na kolejny krok nie moge sie doczekac czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  7. JESTEM TU NOWA I POWIEM TAK !

    JESTEŚ URODZONA PISARKĄ <3

    KCKCKCKCKCKC

    OdpowiedzUsuń
  8. BOSKI!!! pisz dalej!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. ale superowy ten rozd.PISZ DALEJ!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. OO tak, Danger <33
    Fajnie właśnie zrobić z Niall'a takiego niegrzecznego ;D
    Fajny ten rozdział, chociaż troche mało akcji, nom, ale czekam na nn ;**

    OdpowiedzUsuń
  11. Super dalej!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. dalej pisz BOSKIE;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zostałaś nominowana do Versatile Blogger Award :D
    Szczegóły na moim blogu :33 <3
    http://because-life-is-a-fairy-tale.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń