piątek, 31 stycznia 2014

Część II : Rozdział VIII


Spojrzałam na zegarek 5:28

- Pięknie- powiedziałam sama do siebie lekko drżącym głosem. Nie wiedziałam co zrobić. Przypuszczałam najgorsze, ale przecież zabezpieczaliśmy się z Irlandczykiem. Miałam totalny mętlik w głowie. Do kogo miałam się zwrócić? Komu zwierzyć? Na myśl przyszła mi tylko jedna osoba. Eleanor.

Z dwójki dziewczyn, które wczoraj przyszły najlepiej mi się właśnie z nią rozmawiało. Spojrzałam na telefon chłopaka. Leżał na stoliku nocnym, a blondyn miał rękę opartą o róg właśnie tego stolika. Poczułam się jak Tom Cruise w "Mission: Impossible". Nie chciałam za wszelką cenę obudzić chłopaka. Nie mógł nic wiedzieć. Powoli uważając na skrzypiące miejsca w podłodze podeszłam o stolika i złapałam telefon w tym samym momencie kiedy niebieskooki obracał się i coś mówił pod nosem. Znieruchomiałam, a moje serce zaczęło bić jak oszalałe. Gdy wtulił się w poduszkę i jedyną rzeczą jaką robił było ciche pochrapywanie, a jego klatka piersiowa spokojnie unosiła się i upadała podczas oddychania wróciłam po tych samych miejscach do łazienki. Zamknęłam drzwi i usiadłam na ziemi opierając się o ścianę między umywalką, a muszlą. Spojrzałam na telefon. Odblokowałam go i weszłam do książki adresowej. Pierwszy raz zaklęłam szukając czegoś w telefonie chłopaka. Zazwyczaj miał wszystko na wyciągnięciu ręki, gdy potrzebowałam jego telefonu. Tym razem zostałam zasypana tysiącami kontaktów. Przedziwne nazwy, imiona i nazwiska. To był początek książki, a gdzie jest E?
Przesunęłam jeszcze paręnaście razy  po dotykowym ekranie i znalazłam interesujący mnie numer. Wcisnęłam zieloną słuchawkę i usłyszałam granie na czekanie, którym było „Elie Goulding – How long will i love you”. Gdy już miałam ochotę rozłączyć się usłyszałam zaspany głos dziewczyny.

- Boże Horan jest środek nocy. Daj mi spać - jęknęła do telefonu z wyraźnym niezadowoleniem.

- Els ? – powiedziałam spanikowana. Przed chwilą jeszcze tak bardzo się nie stresowałam. Nie było tego przynajmniej po mnie widać, ale teraz ręka zaczęła się trząść, a głos niesamowicie łamać.

- Beth ? Coś się stało? - jej głos jakby ożył, a ona sama lekko się wybudziła z jeszcze nieuchodzącego z niej snu. 

- Siedzę w łazience. Wymiotowałam i to już drugi raz. Els ja nie wiem co jest grane. Ja nie chce być w ciąży – wpadłam w słowotoki ponownie z moich oczu zaczął płynąć słonawy płyn mocząc moją, a raczej Nialla, bluzkę.  

- Beth uspokój się. Kiedy masz zazwyczaj okres? - trafiła w dziesiątkę. Jakbym jeszcze wiedziała. 

- Z tego co pamiętam to pod koniec miesiąca.

- Który dzisiaj jest ?- jej głos wciąż był niesamowicie zaspany. Wiedziałam, że dziewczyna będzie spać, ale nie umiałam czekać. Musiałam z kimś o tym porozmawiać.

- 15 chyba.

- Może ci się spóźniać. Uspokój się i poczekaj do rana. Przyjadę do ciebie z testem. Dobrze? – Els gdyby to było takie łatwe. Ledwo co dawałam radę przez te pięć minut, a gdzie rano? Czyt. Dla ludzi nie uczęszczających do placówek edukacyjnych rano to godziny 10-14.

- Els ja tu zejdę zaraz, a ty mi mówisz uspokój się i poczekaj !- uniosłam ze stresu głos. Emocje coraz bardziej brały górę nad moim logicznym tokiem myślenia i jakimikolwiek rozsądnymi reakcjami – Potrzebuję cię teraz. 

- Daj mi pół godziny ok? 

- Ok – usłyszałam w tle jak cos szeleści i jęki Louisa. Zapewne podnosiła się z łóżka - Puszczę ci sygnał żebyś otworzyła mi drzwi. Idź do salonu najlepiej puść sobie telewizję czy coś. Nie myśl o tym póki nie przyjadę. Zaraz będę – usłyszałam dźwięk oznaczający koniec połączenia. Zostałam sama. A najgorsze było w tym to, że bałam się wychodzić w nocy z pokoju. Zawsze miałam dziwne wrażenie, że ktoś jest w domu i czeka, aż zasnę żeby coś mi zrobić. Wiem to było nielogiczne. Mieszkanie było zamknięte na klucz, ale i tak nienawidziłam być sama. Pomińmy fakt, że Niall spał. Ale kiedy on spał zostawałam sama jako osoba, która nie śpi. Wzięłam telefon chłopaka i biorąc ze sobą jedną z gitar stojących przy ścianie w celu obronnym, wyszłam z pokoju. Szybko wskoczyłam na kanapę i owinęłam się kocem włączając w wypożyczalni TV „Getaway”. Nie minęło 20 minut filmu, a wyświetlacz telefonu zaświecił się. Na ekranie pojawiło się „Eleanor C.”. Szybko odebrałam i zeskakując energicznie z kanapy podeszłam do drzwi.

- Już wjeżdżam na twoje piętro – odchyliłam zasłonkę judasza i patrzałam przez niego czekając na dziewczynę. Kilka sekund później pojawiła się przed drzwiami, a ja błyskawicznie otwarłam je wpuszczając dziewczynę – mam – podniosła pudełko „baby test”. Na ten widok wszystkie moje mięśnie się spięły, a ja straciłam zdolność mowy. Nie wiedziałam co teraz będzie. A jeśli zrobię ten test i wyjdzie pozytywny? Niall może nie chcieć tego dziecka, a ja zostanę z tym wszystkim sama tym bardziej, że matka nie chce mnie widzieć, a chłopak ma przed sobą karierę. Nie chce zniszczyć mu tym życia. 

- A jak Niall nie będzie chcieć dziecka?

- Pierw zrób test, później się martw. Dobrze? – złapała mnie za nadgarstek i wcisnęła mnie razem z pudełkiem do łazienki. Wzięłam głęboki oddech. Usiadłam na koszu z praniem i otworzyłam pudełko. Wyciągnęłam ulotkę i zaczęłam czytać następnie wykonując wszystkie czynności podane na kawałku kartki. Otarłam papierem toaletowym plastikowy test i wyszłam z pomieszczenia. Dziewczyna stała przed drzwiami i patrzyła na mnie jak zahipnotyzowana. Wzruszyłam ramionami krzywiąc się i usiadłam na kanapie w salonie. 

- Za 10 minut będziemy wiedzieć – patrzałam uważnie na minutnik, który włączyłam wcześniej w telefonie i zestresowana czekałam. Mimo tego, że puściłam film dalej nie byłam nim zbytnio zainteresowana. Byłam zbyt przejęta wynikiem testu. Gdy telefon pokazał, że czas minął znieruchomiałam. Nie potrafiłam poruszyć chociażby jednym nerwem czy mięśniem. Niczym. Jakby ktoś mnie zamurował.

- Beth… Beth… Ja sprawdzę – Els widząc moją sytuację wyciągnęła rękę po test. Spojrzała na mnie, a następnie wynik i ponownie na mnie. Jej mina nie mówiła nic. Brak emocji. Niczego. W końcu zdenerwowana wzięłam z rak jej test i mój świat posypał się.  Na teście widniały dwie kreski. Co oznaczało jedynie to, że jestem w ciąży. Bezsilnie opadłam na kanapę przez co spadła jedna z puf służących za podłokietnik robiąc wielki hałas. Szybko zaczęłam poprawiać, ale niestety hałas był tak duży, że usłyszałam kroki na górze.

- Ja uciekam – powiedziała Els wstając – musisz o tym porozmawiać z nim jak najwcześniej – podeszła do drzwi i wyszła tak szybko jak weszła, zostawiając mnie sam na sam z chłopakiem i testem w dłoni. Chwilę potem żywe kroki na schodach sprowadziły Horana do salonu, gdzie w panice schowałam wszystko pod poduszkę.

- Dlaczego nie śpisz ? – przetarł oczy zewnętrzną stroną dłoni, ziewając przy tym i opadając ciałem na miejsce gdzie schowałam test razem z pudełkiem.

- Nie umiałam spać – w duchu modliłam się by nie poczuł zmiany w twardości poduszki.

- Płakałaś – położył dłoń na moim policzku, a ja zamknęłam oczy dopasowując się do jej kształu. 

- Romansidło oglądałam – Z sekundy na sekundę coraz bardziej byłam zestresowana. Tym bardziej, że chłopak miał w zwyczaju ruszać się na każdą stronę – jesteś głodny? Właśnie miałam coś zrobić.

- Jeśli chcesz możesz mi zrobić – wstałam i spojrzałam na niego.

- Idziesz ze mną? – Za wszelką cenę musiałam ściągnąć go z tej kanapy. Jednak nie było to takie łatwe jakby się miało wydawać. Ponieważ blondyn rozsiadł się na dobre. 

- Zostanę tu i puszczę film – wzięłam głębszy oddech i starając się nie pokazać niczego po sobie weszłam do kuchni. Wrzuciłam do mikrofalówki pizzę i kilka chwil później była gotowa.

- Beth ? Co to ? – poczułam jak wszystkie siły mnie opuszczają kiedy chłopak wszedł do kuchni z testem w dłoni. Nagłe uderzenia ciepła i zimna – Beth? – pojrzał podejrzliwie.

- Test ? – obróciłam się do niego tyłem pomimo tego, iż było mi cholernie słabo starałam się zatrzymać zimną krew i kamienną twarz.

- Czyj ? – głos był bliżej. O wiele za blisko. Jego oddech czułam wręcz na karku co świadczyło o tym, że jeśli obrócę się ukochany będzie stać ze mną twarzą w twarz. Serce zaczęło bić szybciej, a oddech stracił swoje spokojne tempo.
Zniszczyłam wszystko co miałam.

Straciłam swój świat.

15 komentarzy:

  1. O ja jak to czytałam byłam cała spięta przez te emocje :D Boski rozdział i z niecierpliwością czekam na następny :)
    Pozdrawiam :*
    Kasia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też byłam cała spięta, co teraz będzie...? czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czemu w takim momencie urwałaś? :( ale i tak boski ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. jeejuu *__* a co on miał jej ostatnio do powiedzenia??

    OdpowiedzUsuń
  5. podoba mi się ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. No serio!!! Jezu Beth w ciąży!!!! ja pierdziele co sie dzieje!!!! Tyle emocji~~~~

    OdpowiedzUsuń
  7. A jednak ciąża...Rozdział szybciutko dodany:) Nawet nie wiesz jak się ciesze :) Pozdrawiam i czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  8. jeery, czekam na next ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. :OOOO a jednak...

    OdpowiedzUsuń
  10. masz talent, życzę weny ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Boski, również piszę bloga, dopiero zaczynam... ale polecam ;)
    http://i-need-a-tough-lover.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale masz lekkość pisania i coś co mnie zawsze przyciąga. Wierzę Ci w każde słowo, czuję się jakbym stała obok przyglądając się Beth i Els! ;)

    O, mogłaś podejść ;d a na swoje usprawiedliwienie - nie robiłam dla siebie zakupów ;d Przemysław wysłał mnie po dresy do pracy i kurdę nie myślałam, że znalezienie jakichkolwiek bawełnianych w jego rozmiarze będzie tak trudne, że zmarnuję 4 godziny ;\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem cię zaczepię ;) Byłam zbyt zdenerwowana wtedy szukaniem bluzek typu "na wf", których za nic nie potrafiłam znaleźć

      Spróbuj na Gliwickiej lub na Smolenia ( tam jest taka miła ruda pani zawsze pomoże xD )

      Usuń
  13. Cześć!
    Nominuję cię do Liebster Awards
    http://i-need-a-tough-lover.blogspot.com/2014/02/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń